Deklaracja z Marrakeszu

Deklaracja z Marrakeszu jest kolejnym etapem rozwojowym tzw. Procesu Rabat, podpisanego w 2006 roku. Istotą Procesu Rabat miało być powstrzymanie napływu imigrantów z Afryki do Europy, i takie są rzekomo cele Deklaracji z Marrakeszu, jednak eksperci geopolityczni i politolodzy zwracają uwagę na fakt, iż Deklaracja z Marrakeszu jest de facto zakamuflowaną pochwałą migracji z Afryki i Azji do Europy. Tym samym wielu badaczy zagadnienia uważa, że cele ustanowione Procesem Rabat z 2006 roku zostały wynaturzone przez zapisy Deklaracji z Marrakeszu i jawią się  jako zakamuflowany proces wymiany społeczeństwa w Europie.

Podpisana 2 maja 2018 roku Deklaracja z Marrakeszu jest kontrowersyjnym dokumentem. W Polsce pojawiły się oskarżenia pod adresem rządu Prawa i Sprawiedliwości, że podpisał to porozumienie, tym samym zobowiązując się do przestrzegania jego zapisów i aktywnego wcielania ich w życie. Jednocześnie polskie władze ukrywały ten fakt przed opinią publiczną w kraju.

Stoi to ze sprzecznością wobec przedwyborczych zapowiedzi PiS, które to ugrupowanie zapowiadało brak swojej zgody na przyjęcie migrantów przybyłych do Europy z Afryki, Azji i Bliskiego Wschodu, w ramach ich relokowania z krajów UE, np. z Niemiec. Eksperci twierdzą, że polski rząd PiS podpisując dokument de facto zgodził się dobrowolnie na przyjmowanie imigrantów z krajów trzecich.

Polski rząd bez jakichkolwiek uwag ze swojej strony podpisał deklarację końcową konferencji na której sporządzono dokument. Ponadto ukrywa to przed krajową opinią publiczną – informacji o fakcie podpisania dokumentu próżno szukać na stronach internetowych polskiego MSZ oraz w polskiej prasie głównego nurtu. Milczenie w tej kwestii polskich władz stoi w drastycznej przeciwności do stanowiska przez niego głoszonego przed wyborami, w których środowisko PiS zdobyło władzę – żadnych imigrantów.

Opinia publiczna w Polsce o fakcie podpisania przez polski rząd dokumentu dowiedziała się… dzięki opublikowaniu treści Deklaracji z Marrakeszu w Internecie, wraz z podaniem nazwisk jej sygnatariuszy.

Aby zrozumieć istotę Deklaracji z Marrakeszu należy sięgnąć do źródeł tego dokumentu, który de facto jest najnowszą odsłoną tzw. Procesu Rabat – porozumienia podpisanego w 2006 roku, w stolicy Maroka, w którego to treści władze UE zobowiązują się do podjęcia wysiłków na rzecz ograniczenia napływu imigrantów z Afryki do UE.

Euro-afrykański ministerialny dialog na temat migracji i rozwoju został ustanowiony w 2006 r., aby powstrzymać migrację z Afryki do Europy , a konkretnie, w tym czasie, wzrost liczby migrantów przekraczających Cieśninę Gibraltarską z Maroka do Hiszpanii, a stamtąd do reszty Europy.

W ramach Procesu Rabat ustalono, że:

„należy zaoferować odpowiedź na podstawowe kwestie dotyczące kontrolowania przepływów migracyjnych… zarządzanie między Afryką a Europą musi odbywać się w kontekście partnerstwa, w celu zwalczania ubóstwa i promowania zrównoważonego i wspólnego rozwoju”

Europa miała sfinansować rozwój gospodarek afrykańskich państw i pomóc rządom owych walczyć z ubóstwem na miejscu, w Afryce. Mieszkańcy Czarnego Kontynentu mieli docelowo przestać dzięki temu szukać lepszej przyszłości w Europie. Dokument podpisało 60 państw europejskich i afrykańskich, a także Komisja Europejska i ECOWAS (Wspólnota Gospodarcza Państw Afryki Zachodniej).

Następną wariacją Procesu Rabat były postanowienia drugiej europejsko-afrykańskiej konferencji ministerialnej ds. rozwoju. Odbyła się ona w 2008 roku w Paryżu, gdzie ustalono m.in., że:

„zorganizowana migracja zarobkowa stanowi źródło wzbogacenia kulturowego i społecznego poprzez wymianę ludzi i gospodarek, którą generuje”

„Legalna migracja umożliwia rynkom pracy lepszą pracę w krajach docelowych i przyczynia się, poprzez przekazy pieniężne i nabywanie umiejętności zawodowych przez migrantów, do rozwoju krajów pochodzenia. odstraszanie od nielegalnej migracji … Wskazane jest zatem promowanie legalnej migracji […] zgodnie z potrzebami i możliwościami każdej gospodarki narodowej, bez uszczerbku dla innych form legalnej migracji, w tym łączenia rodzin, przy jednoczesnym poszanowaniu kompetencji krajowych „

To tutaj po raz pierwszy sceptycy postanowień Procesu Rabat alarmowali, że jego zapisy są coraz bardziej wynaturzane przez pomysłodawców i sygnatariuszy dokumentu. Krytykowano mniej lub bardziej jawne próby uczynienia z migracji dużego atrybutu przyczyniającego się do rozwoju społeczeństw.

Trzecia euro-afrykańska konferencja ministerialna ds. migracji i rozwoju odbyła się w 2011 roku, w Dakarze (stolica Senegalu). W dokumentach podsumowujących jej postanowienia zapisano, że:

„Legalna migracja jest szansą na ekonomiczny i społeczny rozwój krajów pochodzenia i przeznaczenia oraz szansą dla migrantów w zakresie rozwoju społecznego, a także zdobywania zasobów i umiejętności … Partnerzy potwierdzają chęć wzmocnienia i umożliwienia legalnej migracji…”

Tutaj widać że postanowienia Procesu Rabat zostały rozmyte stopniowo na każdym etapie owych trzech konferencji ministerialnych, a sygnatariusze dokumentu i jego pomysłodawcy de facto w zakamuflowany sposób reklamują imigrantów, jako ważny czynnik społeczny przyczyniający się do wzrostu gospodarczego… w Europie. Stoi to w jawnej sprzeczności z założeniami Procesu Rabat, które mówiły o podjęciu kroków zniechęcających obywateli afrykańskich krajów do przybywania na kontynent europejski.

Kolejny, czwarty już „filar” zdeformowanego Procesu Rabat dodano w 2014 roku, na czwartej konferencji ministerialnej ds. migracji i rozwoju. Odbyła się ona w Rzymie i dodano do zapisów niejasne treści mówiące o „promowaniu ochrony międzynarodowej”

Wreszcie na piątej konferencji ministerialnej architekci tego dokumentu, w treści dokumentu datowanego na 2 maja 2018 roku, ogłosili, że:

„… Partnerzy procesu Rabat uznają potrzebę zachęcania i wzmocnienia ścieżek do regularnej migracji […] oraz promowania mobilności niektórych kategorii podróżnych (w szczególności biznesmenów i przedsiębiorców, młodych profesjonalistów lub naukowców) między krajami Eruopy Północnej, Zachodniej i środkowoafrykańskimi”

Postanowiono także, że:

„Należy promować regularną migrację i mobilność, zwłaszcza młodych ludzi i kobiet, między Europą a Afryką Północną, Zachodnią i Środkową, oraz w tych regionach … Zachęcanie do tworzenia sieci wymiany między instytutami kształcenia zawodowego i agencjami pośrednictwa pracy w Europie oraz w Afryce, aby w pełni wykorzystać umiejętności młodych migrantów …”

Tym samym, jakkolwiek rzekomo nadal celem postanowień jest skupienie się na nielegalnej migracji, to ich pierwotny cel powstrzymania migracji Afrykańczyków do Europy wydaje się być całkowicie wynaturzony i utracony. Zamiast tego dokument mówi, że migracja z Afryki jest pozytywna, a nawet podkreśla się ją, jako korzystną, jeżeli dotyczy pewnych grup, jak biznesmeni i naukowcy.

Pojawia się tu zasadne pytanie: Jak fakt opuszczania Afryki przez wykwalifikowanych pracowników pozwoli temu kontynentowi w rozwoju i powstrzyma taką migrację?

Jedynym z pośród europejskich krajów-sygnatariuszy Deklaracji z Marrakeszu, który odmówił jej podpisania są Węgry. Ten kraj odkrył drastyczne rozbieżności między pierwotnymi założeniami Procesu Rabat, a najnowszą odsłoną tego porozumienia, jakim jest Deklaracja z Marrakeszu. Władze Węgier wystosowały oficjalne tłumaczenie, dlaczego nie złożyły swojego podpisu pod dokumentem.

„Oświadczenie przyjęte w Marrakeszu w ramach Procesu Rabat może doprowadzić do nowej fali migracji, i dlatego Węgry nie przystąpiły do ​​deklaracji politycznej”

Deklaracja przyjęta na spotkaniu mówi, że migracja jest pozytywnym procesem, który należy zachęcać, i dlatego należy otworzyć nowe kanały migracji, a migranci nie mogą być różnicowani w zależności od ich statusu prawnego”

„Na podstawie mandatu, który rząd węgierski otrzymał od elektoratu, jego wyraźnym obowiązkiem jest przedstawiać swoje stanowisko antyimigracyjne przy każdej okazji”

Tym samym Węgry stanęły wyraźnie przeciwko polityce prowadzonej przez kraje UE, w tym niestety również Polskę, ponieważ przedstawiciele rządu PiS podpisali ten dokument. W międzyczasie Europejczycy zauważyli, że niezależnie od tego, co mówili ich politycy, aby powstrzymać migrację Afryki na kontynent, migracja znacznie wzrosła. Zgodnie ze Światowym raportem migracyjnym 2018 – opublikowanym przez Międzynarodową Organizację ds. Migracji (IOM) „Od 1990 roku liczba afrykańskich migrantów żyjących poza własnym krajem wzrosła ponad dwukrotnie. W 2015 roku większość migrantów urodzonych w Afryce i żyjących poza nią zamieszkiwała w Europie (9 mln), w Azji (4 mln) oraz w Ameryce Północnej (2 mln).

Istnieje także analiza dotycząca ruchu migrantów sporządzona przez Pew Research Center w lutym 2018 roku. Mówi ona, że Międzynarodowa migracja z krajów Afryki Subsaharyjskiej wzrosła dramatycznie w ciągu ostatniej dekady, w tym w Europie i Stanach Zjednoczonych. Rzeczywiście, większość lat od 2010 r. to rosnący napływ osób ubiegających się o azyl z krajów Afryki Subsaharyjskiej. W przypadku Europy, populacja migrantów z rejonu Sahary została zwiększona przez napływ prawie 1 miliona osób ubiegających się o azyl (970 000) w latach 2010-2017 – zgodnie z analizą danych zebranych przez Pew Research Center z Eurostatu i europejskiej agencji statystycznej. Afrykanie przenieśli się również do krajów Unii Europejskiej, Norwegii i Szwajcarii, jako studenci międzynarodowi i przesiedlili uchodźców, m.in. poprzez łączenie rodzin.

Cel Deklaracji z Marrakeszu ujawnił pośrednio komisarz UE ds. migracji, spraw wewnętrznych i obywatelstwa, Dimitris Avramopoulos. Unijny oficjel obecnie nadal stoi na stanowisku, że deklaracja jest wymierzona w powstrzymanie nielegalnej migracji m.in. z Afryki, ale jednocześnie wydaje się, że zapomniał, co sam napisał w 2017 roku:

„Nie możemy i nie będziemy w stanie powstrzymać migracji. Pod koniec dnia musimy być gotowi, aby przyjąć migrację, związaną z nią mobilność i różnorodność jako nową normę i odpowiednio dostosować nasze prawo i zasady

Wygląda więc na to, że migracja jest według Avramopoulosa pozytywna, ale komisarz UE ds. mogracji zapomniał dodać, że doprowadzi z czasem do wymiany rdzennych europejskich społeczeństw na inne, pochodzące spoza naszego kręgu kulturowego.

Fakt, że rząd PiS ukrywa przed opinią publiczną fakt podpisania przez Polskę tej deklaracji, wydaje się być istotną poszlaką na jej niejasne cele. Nawet w szeregach obozu władzy pojawiły się głosy wzywające do przedstawienia oficjalnego stanowiska polskiego rządu w kwestii Deklaracji z Marrakeszu. Jednym takich polityków była Krystyna Pawłowicz. Posłanka PiS wystosowała do premiera Mateusza Morawieckiego list z szeregiem pytań w tej kwestii. Jedno z nich dotyczyło imigrantów, których polskie władze zamierzają sprowadzić z Uzbekistanu. Do ministra spraw wewnętrznych i administracji interpelację poselską wystosowała inna posłanka obozu władzy, Anna Sobecka. Pytała o działalność agencji, które rekrutują do pracy w Polsce imigrantów. Obie panie nie doczekały się jakiejkolwiek odpowiedzi do końca września 2018 roku.