Janusz Palikot

Jednym z posłów Platformy Obywatelskiej był Janusz Palikot, którego oświadczenia majątkowe budziły wiele wątpliwości. M. in. dostawał wielomilionowe pożyczki ze spółek zarejestrowanych w rajach podatkowych. Między innymi był winien ponad 2 mln euro luksemburskiej spółce Central European Private Investments (CEPI). Ślad tego długu prowadzi do rajów podatkowych na Karaibach, a prokuratura sprawdzała czy Janusz Palikot nie ukrył części swojego majątku właśnie na egzotycznych wsypach.

CEPI wcześniej należała do samego Janusza Palikota, miała kapitał 100 tys. euro. Z jej sprawozdań finansowych wynika, że poseł Platformy w 2007 roku pożyczył od niej w sumie 20 razy więcej, bo aż 2 mln euro. Pierwsze pieniądze dostał już kilkanaście dni po założeniu CEPI w marcu 2007 roku. Firma na pożyczki dla Janusza Palikota sama pożyczała pieniądze od cypryjskiej spółki Decleora, której adresem była skrzynka pocztowa w turystycznym mieście Limassol, a kapitał wynosił kilkanaście tysięcy euro.

Głośna była też sprawa finansowania kampanii wyborczej Janusza Palikota z 2005 roku przez studentów. Na konto kampanii wpłacono w sumie ponad 856 tys. zł. Sprawą zajęła się prokuratura i śledczy ustalili, że wśród darczyńców było kilkunastu studentów, których nie było stać na darowizny sięgające kilkunastu tysięcy złotych. Śledztwo umorzono, ponieważ było to wykroczenie, a ono przedawnia się po roku. Dziennik Rzeczpospolita ustalił, że część z tych studentów znalazło zatrudnienie w urzędach kierowanych przez Platformę Obywatelską.

Janusz Palikot, ówczesny poseł Platformy Obywatelskiej był twórcą i przewodniczącym komisji „Przyjazne państwo”. Komisja ta była pomysłodawcą tzw. ustawy szczypiorkowej. Ustawa składała się z trzech zdań i mówiła, że: „kto handluje (…) poza miejscami do tego wyznaczonymi, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”. Przewidywała też konfiskatę towaru należącego do złapanych handlarzy. Ustawa uderzała w dorabiające sobie do niskich emerytur starsze panie handlujące malinami, grzybami, czy szczypiorkiem z własnego ogródka. Została ostro skrytykowana przez większość posłów i odrzucona, za ustawą głosowała jedynie Platforma Obywatelska.

Komisja „Przyjazne Państwo” obradowała nad projektem nowelizacji Ustawy o odpadach, którego autorem był Arkadiusz Tułecki posiadający firmę produkującą urządzenia do autoklawowania, czyli unieszkodliwiania odpadów medycznych. Projekt trafił do sejmowej Komisji Środowiska. Strona rządowa odrzuciła projekt, argumentując, że bezpieczeństwo sanitarne obywateli jest ważniejsze od interesów firm. Środowiska związane ze spalarniami odpadów medycznych oskarżyły wówczas komisję o uleganie lobbingowi firm zajmujących się alternatywnymi metodami unieszkodliwiania odpadów lub produkujących urządzenia potrzebne do stosowania tych metod.

– Przewodniczący komisji „Przyjazne PaństwoAdam Szejnfeld z Platformy Obywatelskiej na jedno z posiedzeń wprowadził biznesmena z branży budowlanej, przedstawiając go jako swojego doradcę. Biznesmen przekonywał do zmian w prawie budowlanym, ukrył jednak, że proponowane zmiany byłyby korzystne właśnie dla jego firmy. Biznesmenem był Robert Oppenheim, założyciel i główny udziałowiec firmy budowlanej RC Development. Zasiadał też w radzie nadzorczej jednej ze spółek oferujących pożyczki pod nieruchomości i pracował w zarządach i radach nadzorczych kilkunastu dużych firm związanych z sektorem budowlanym. Sprawa została uznana za nielegalny lobbing.

Samochód Janusza Palikota na początku 2010 roku uderzył w inne auto i odjechał z miejsca zdarzenia. Janusz Palikot poinformował, że samochodem kierował jego pracownik.

Janusz Palikot znany też jest z bezpardonowych ataków na opozycję, a zwłaszcza na zmarłego w katastrofie smoleńskiej prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Przed jego śmiercią sugerował, że Lech Kaczyński jest alkoholikiem, a po katastrofie smoleńskiej twierdził, że „Odpowiedzialność moralną za śmierć 95 ludzi ponosi Lech Kaczyński, bo to on przygotowywał wyjazd. To on ma krew na ręku ludzi, którzy zginęli w katastrofie.” Mówił też, że „głupota, bezmyślność, pycha i ego Lecha Kaczyńskiego doprowadziły do tragedii”. Ponadto Janusz Palikot sprzeciwił się temu, że „człowieka winnego śmierci robi się bohaterem i męczennikiem „. Dodał, też że rodzina Kaczyńskich powinna przeprosić rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej.

– Ataki Janusza Palikota po katastrofie smoleńskiej dotyczyły też zmarłego w niej posła Prawa i Sprawiedliwości Przemysława Gosiewskiego. 17 lipca 2010 roku poseł PO napisał na swoim blogu: „Gosiewski żyje”. „Widziano go na peronie we Włoszczowej, jak zmagał się z Ruskimi, ale dał radę. Trzeba ekshumacji wszystkich zwłok, bo być może Rosjanie je porwali i dziś przetrzymują na granicach dawnego imperium. Tak, jesteśmy szaleni. Jesteśmy wariatami – to Nasze Życie”. W ślad za Januszem Palikotem pisał radny PO w warszawskiej dzielnicy Ursynów: „I się wyjaśniło: Palikot miał racje! Gosiewski żyje i zwyczajnie uciekł przed tym potworem…” Potworem nazwał wdowę po Przemysławie Gosiewskim, która mówiła, że teoria zamachu w Smoleńsku jest sensowna.

– Jak ujawnili posłowie odchodzący z partii Janusza Palikota, Ruch Palikota miał powstać w gabinecie Donalda Tuska: „Dziś wiemy, że partia Ruch Palikota nie powstała w Sali Kongresowej. Dzisiaj wiemy, że została ona zainicjowana w gabinecie premiera Donalda Tuska. „Wszystkie akcje, które Janusz Palikot wykonywał i wykonuje do tej pory, mają przykryć problemy, które Donald Tusk ma z rządzeniem” – mówił Mariusz Grzegorczyk dla TVP Info.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *