Most Marii Skłodowskiej-Curie – najdroższy most w historii Polski

Przetarg na projekt i wykonanie mostu ogłoszono w lipcu 2006 roku, mimo protestów mieszkańców Tarchomina oraz Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków. Najniższa zaproponowaną wówczas ceną był ponad 1 mld zł. Była to kwota ponad dwukrotnie wyższa od tej, którą proponowało miasto. Przetarg unieważniono na początku 2007 roku i w czerwcu 2008 roku ogłoszono kolejny. Ostatecznie wybrano ofertę konsorcjum, którego liderem było Przedsiębiorstwo Robót Inżynieryjnych „Pol-Aqua”. Umowę z wykonawcą podpisano w kwietniu 2009 roku. Most miał być gotowy w ciągu 32 miesięcy od daty podpisania umowy. Przewidywanym terminem jego ukończenia był koniec 2011 roku.

Umowa na budowę trasy mostu zakładała koszt inwestycji na ponad 1 mld zł. Most Północny, nazwany później mostem Marii Skłodowskiej-Curie stał się najdroższym mostem w historii Polski. Inne podobne przeprawy w Polsce były znacznie tańsze, np. most w Płocku kosztował niecałe 200 mln zł. Pierwszego symbolicznego wbicia łopaty dokonali 3 czerwca 2009 roku prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz i minister infrastruktury Cezary Grabarczyk.

W styczniu 2011 roku podano, że budowa Mostu Północnego ma już pół roku opóźnienia. Opóźnienie spowodowane zostało między innymi zalaniem terenu budowy falą powodziową latem 2010 roku. W marcu 2011 roku Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych zwrócił się do stołecznego ratusza o dodatkowe 95 milionów złotych na prowadzenie inwestycji. Części mostu dla ruchu drogowego zostały otwarte dla ruchu 25 marca 2012 roku, zaś części mostu dla tramwajów, pieszych i rowerzystów miały zostać całkowicie ukończona pod koniec czerwca 2012 roku. Ostatecznie pierwsza linia tramwajowa została uruchomiona 21 stycznia 2013 roku.

Już latem 2013 roku na moście zaczął kruszyć się asfalt. W ciągu kilku dni z wybrzuszeń i bąbli zrobiła się ogromna dziura, a nawierzchnia odchodziła całymi płatami. Drogowcy załatali prowizorycznie ubytek i zlecili analizy, by dowiedzieć się, co jest powodem usterki. Były nimi substancje metaliczne zawarte w cemencie użytym do produkcji betonu. W wyniku reakcji chemicznych powodujących wydzielenie się gazów oraz przy wysokiej temperaturze wzrosło ciśnienie pod jezdnią i powstały bąble. Trzeba było wyciąć całe płaty jezdni w miejscu, gdzie pojawiły się wybrzuszenia i wymienić też izolację pod asfaltem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *