1939-1944 r.: Akcja T4

[ Powrót do historii Polski ]

Akcja T4 była w zasadzie pierwszym masowym mordem na ludności, jakiego dopuściły się nazistowskie Niemcy – to właśnie wówczas opracowano zasady i technologię mówiącą o grupowym zabijaniu, którą następnie tak skutecznie zastosowano w niemieckich obozach koncentracyjnych. Akcja nosiła także skrót E-Aktion, z racji nazywania jej „eutanazją” osób nieprzystosowanych – upośledzonych oraz inwalidów.

Skrót „T4” jest nawiązaniem do adresu, pod jakim znajdowało się biuro tego programu – w Berlinie przy ulicy Tiergartenstrasse 4. Z kolei skrót „14f14” był jednym z hasłowych oznaczeń używanych przez SS w obozach koncentracyjnych przy ewidencji oraz zgonie więźniów – 14f – śmierć więźnia, 13 – zagazowanie w ramach Akcji T4.

Przy opracowaniu planu Akcji T4 Niemcy wykorzystali wprowadzone w 1883 roku pojęcie eugeniki. Jego autorem był brytyjczyk, Francis Galton – głosił on „doskonalenie rasy ludzkiej poprzez zmiany genetyczne i stwarzanie odpowiednich warunków rozwoju”. Swoją autorską teorię Galton oparł na zrębach teorii doboru naturalnego, której twórca, Karol Darwin, był jego kuzynem.

Brytyjski badacz sięgał także do myśli ekonomisty Thomsa Malthusa, który twierdził, że niepohamowany wzrost demograficzny nieuchronnie doprowadzi świat do klęski głodu, a co za tym idzie, do nędzy. Pojęcie eugeniki było bardzo popularne na przełomie XIX i XX wieku, akceptowały go władze, prozdrowotne organizacje a także sami lekarze. U progu XX wieku z eugeniką eksperymentowały Stany Zjednoczone oraz Szwecja. W USA poskutkowało to przymusową sterylizacją 60 tys. ludzi (homoseksualiści, Murzyni, prostytutki, bezdomni). W owym czasie powstawały także na świecie różnorakie organizacje proeugeniczne.

Jeszcze w Republice Weimarskiej odbiła się szerokim echem naukowa praca psychiatry, Alfreda Hoche i prawnika, Karla Bindinga. W 1922 roku wydali oni książkę, „Wydanie zniszczeniu istot niewartych życia”, w której przekonywali, że wyeliminowanie osób upośledzonych będzie dla nich samych „wyzwoleniem” i przyniesie także rozliczne korzyści dla społeczeństwa.

Reminescencje poglądów obu panów weszły mocno do głowy samemu Adolfowi Hitlerowi, który także był zwolennikiem eugeniki. Kiedy on i jego narodowi socjaliści doszli do władzy w Republice Weimarskiej, w 1933 roku, to szybko rozwinęli myśl Platona, która mówiła, że „tym, którzy nie są zdrowi, należy pozwolić umrzeć”. Tym samym w polityce powstałej wówczas III Rzeszy plan „zniszczenia życia niewartego życia” wywindowano do najwyższego obowiązku nazistowskiej medycyny.

Adolf Hitler przedstawił swoje plany dotyczące zlikwidowania na terenie Rzeszy osób umysłowo chorych 20 lub 21 września 1939 roku w „Grand Hotelu” w Sopocie. W zorganizowanej przez wodza III Rzeszy konferencji uczestniczyli m.in. Philipp Bouhler, Leonardo Conti i Karl Brandt. Hitler twierdził, że wymordowanie osób nieprzystosowanych wpłynie na utrzymanie „czystości krwi”. Nie zgadzał się z nim Leonardo Conti, ale summa summarum na naradzie podjęto decyzję o podjęciu akcji bezbolesnego zabijania dzieci chorych psychicznie i niedorozwiniętych. Przyjęło to formę dyrektywy Hitlera, de facto podpisanej w październiku 1939 roku, a antydatowanej na 1 września tego samego roku. Widniał w niej zapis podpisany przez wodza III Rzeszy:

„Reichsleiter Bouhler i dr med. Brandt są z mojego polecenia odpowiedzialni za rozszerzenie kompetencji lekarzy, którzy zostaną wymienieni z nazwiska tak, żeby osobom według wszelkiego prawdopodobieństwa nieuleczalnie chorym wobec zupełnie krytycznej oceny stanu ich zdrowia można było zapewnić łaskawą śmierć

Zorganizowanie biura programu polecono Philippowi Bouhlerowi, z biegiem czasu urząd rozrastał się i tworzył nowe komórki i oddziały. Kierownikiem początkowo wyznaczono Wernera Heyde, a w 1941 roku jego obowiązki przejął Paul Nitsche.

Zasady „eutanazjidzieci niepełnosprawnych i chorych psychicznie opracowywano na zorganizowanym w czerwcu 1939 roku spotkaniu, w którym uczestniczyli Leonardo Conti, Hans Lammers oraz Phillip Bouhler oraz Karl Brandt. Ministerstwo spraw wewnętrznych nazistowskich Niemiec wydało także tajne rozporządzenie (18 sierpnia 1939 r.) na mocy którego powołano specjalny komitet, który miał naukowo opracowywać katalog chorób uwarunkowanych genetycznie. Tego samego dnia ministerstwo wydało wskazówki, w których m.in. zobowiązywało akuszerki, aby te meldowały fakt urodzenia się dziecka w urzędzie zdrowia, jeżeli zachodzi podejrzenie, że nowo narodzone dziecko jest dotknięte ciężkimi wadami wrodzonymi, do których zaliczono: małogłowie, idiotyzm oraz mongolizm, wodogłowie wysokiego i zaawansowanego stopnia, różnorakie ułomności (np. brak kończyn, rozszczepienie głowy, kręgosłupa itp.) oraz porażenie mózgowe.

Przeznaczone do eksterminacji, uznawane za „niegodne życia” ułomne dzieci początkowo mordowano poprzez zastrzyk z trucizną, w postaci śmiertelnej dawki morfiny lub barbituranów – przyszłym ofiarom lub ich opiekunom tłumaczono, że jadą oni na zwykłe szczepienie. Z racji obowiązku zgłaszania upośledzonych dzieci do władz przez różnorakie służby medyczne, dzieci szczegółowo badano i kierowano do wyznaczonych w tym celu zakładów opiekuńczych. Za decyzję o życiu lub śmierci takich „nieprzystosowanych” ludzi odpowiadali konsultanci powołani przez Komitet Rzeszy. Zabójcze zastrzyki wykonywał personel lekarski i jak już to wspomniano, traktowano to jako zwykły zabieg medyczny w postaci szczepienia.

Nazistowscy oprawcy lubowali się także w gromadzeniu mózgów zamordowanych przez siebie osób, zwłaszcza dzieci – trzymano je w placówkach medycznych i tworzono specjalne kolekcje, które służyły następnie do badań naukowych. Prace medyczne bazujące na tak zdobytych narządach były publikowane jeszcze wiele lat po zakończeniu II wojny światowej.

 Jednak najbardziej morderczy przebieg miało rozszerzenie Akcji T4 na pacjentów szpitali psychiatrycznych z terenów podbitych i okupowanych przez Niemcy, czego dokonywały oddziały policji i esesmani. To właśnie wtedy mordowanie zastrzykami uznano za mało efektywne i zaczęto prowadzić eksperymenty z zabijaniem ludzi gazami trującymi, takimi jak tlenek węgla, spaliny samochodowe, a finalnie cyjanowodorem. Komory gazowe, które służyły niemieckim oprawcom w mordowaniu bezbronnych inwalidów i osób chorych psychicznie ustawiano w piwnicach i kazamatach dawnych zamków na podbitych terenach. Po raz pierwszy wybudowano takie siermiężne miejsca kaźni w postaci komór gazowych na polskich terenach okupowanych przez nazistowskie Niemcy: w Świeciu, Kocborowie i w Owińskach koło Poznania.

Dodatkowo, w poznańskim Forcie VII do końca 1939 roku wymordowano ponad 4,5 tys. pacjentów i pensjonariuszy zakładów opieki dla inwalidów i umysłowo chorych. Oprawcy mordowali również swoje ofiary zastrzykami, ale dochodziło też do przypadków masowych egzekucji.

Jak wspominano, pierwsze krematoria Niemcy wybudowali w szpitalu psychiatrycznym w Owińskach i były one ruchome. Natomiast druga partia pacjentów-ofiar z tego zakładu zamordowana została już za pomocą samochodu-pułapki – był on de facto zakamuflowaną komorą gazową. Ofiarami Akcji T4 na ziemiach podbitych przez Niemcy byli głównie Polacy i osoby takiego pochodzenia, ale nazistowscy oprawcy nie wahali się także przed mordowaniem własnych obywateli, jak miało to miejsce np. w przypadku Zbrodni w Piaśnicy.

Niemcy jeszcze w lutym 1949 roku sporządzili listę sześciu ośrodków, w których mieli być mordowani niepełnosprawni, oznaczone one były literami, od „A” do „E” (z wyróżnieniem także obozu „Be”). Pierwszym takim na terenie III Rzeszy przed II wojną światową był zamek w Grafeneck. Inne mieściły się w Brandenburgu, Sonnestein, Gartheimie, Bernburgu i Hadamarze. Oprócz tych wymienionych „ośrodków” istniały kolejne, tyle że nieoficjalne. Takie istniały głównie na terenach Wielkopolski podbitych przez Niemcy i zabijano w nich także małe dzieci.

Gdy informacja o prowadzeniu przez Niemców Akcji T4 wypłynęła na światło dzienne, nazistowskie władze oficjalnie wstrzymały się z jej prowadzeniem wraz z dniem 24 sierpnia 1941 roku. Akcję T4 potępiały także niektóre środowiska katolickie. Istotny wpływ na zatrzymanie mordów prowadzonych w ramach tego programu miało kazanie wygłoszone 3 sierpnia 1941 w kościele w Moguncji, w którym katolicki biskup, Clemens August von Galen, nazwał „zabijanie z litości” zwykłym morderstwem:

„Biada ludowi Niemiec, gdzie zabija się niewinnych, a ich mordercy pozostają bezkarni”. Nie mamy do czynienia z maszynami, końmi i krowami, których jedyny cel polega na służeniu ludzkości, wytwarzaniu dóbr dla człowieka. Maszyny można złomować, a zwierzęta zaprowadzić do rzeźni, kiedy nie spełniają już swoich funkcji. Nie, mamy do czynienia z ludzkimi istotami, naszymi bliźnimi, naszymi braćmi i siostrami. Z biednymi chorymi ludźmi – jeśli chcecie: ludźmi nieproduktywnymi. Ale utracili oni prawo do życia? Czy wy i ja sam mamy prawo żyć tylko tak długo, jak długo jesteśmy użyteczni, dopóki inni uznają nas za takich?”

Niemieckie władze zwołały 17 listopada 1942 roku w Monachium specjalną, tajną naradę, na której podjęto decyzję o nieoficjalnym wznowieniu Akcji T4. Należy tutaj dodać, iż pomimo jej wcześniejszego zawieszenia w niektórych ośrodkach nadal mordowano więźniów obozów koncentracyjnych – personel wraz ze sprzętem do tego celu (komory gazowe) wysłano z Niemiec do obozów w Treblince, Sobiborze i Bełżcu.

Na tajnej monachijskiej naradzie Niemcy opracowali nowy, wyrafinowany plan eksterminacji ludzi – zalecono personelowi szpitali i zakładów opieki stosowanie względem pensjonariuszy „specjalnej diety”, w wyniku której mieli umrzeć z głodu po około trzech miesiącach.

Efektem tej zbrodniczej narady było sporządzenie tajnej dyrektywy (Berlin, 30 listopada 1942 r.), która zobowiązywała personel szpitali psychiatrycznych do głodzenia pacjentów. W tym celu opracowano np. „dietę beztłuszczową – pensjonariusze mieli jeść wyłącznie ziemniaki i ogórki gotowane na wodzie – na skutek takiej diety w ciągu trzech miesięcy pacjentów doprowadzano do obrzęków głodowych, co skutkowało następnie ich zgonem.

Wiele z „nieprzystosowanych osób” psychiatrzy mordowali skrycie przy pomocy zastrzyków z trucizną – 4-letniego Rocharda Jenne zamordowano w taki sposób już trzy tygodnie po kapitulacji Niemiec w II wojnie światowej. Ten niepełnosprawny chłopiec jest uznawany za ostatnią ofiarę Akcji T4.

Przeprowadzenie zbrodniczej akcji nie byłoby możliwe bez wsparcia programu przez wielu czołowych lekarzy III Rzeszy. Wśród osób aktywnie biorących w niej udział i dających jej podstawy „merytoryczne” znaleźli się tacy lekarze, jak: Max de Crinis, Irmfried Eberl, Josef Mengele, Friedrich Mauz, Paul Nitsche, Carl Schneider, Werner Villinger oraz Erhard Wetzel.

Już po zakończeniu II wojny światowej, przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze toczył się Proces niemieckich lekarzy, gdzie sądzono niemieckich morderców w białych kitlach. Głównym organizatorem Akcji T4 był Viktor Brack.

W innych procesach także sądzono lekarzy i wykonawców Akcji T4Paul Nitsche został w 1946 roku skazany przez sowiecki trybunał w Dreźnie i następnie zgilotynowany. Werner Heyde popełnił samobójstwo przed swoim procesem, Karla Brandta powieszono w 1948 roku. Na 18 lat skazano jednego z katów programu, Emila Mazuwa.

Odpowiedzialności uniknął „Anioł Śmierci”, Josef Mengele, któremu udało się uciec do Argentyny dzięki wstawiennictwu agenta niemieckiego wywiadu, biskupa Aloisa Hudala.

Akcja T4 była momentem przełomowym w kwestii realizacji morderczej retoryki nazistowskich Niemiec. Akceptacja dla mordów „ze wskazań społecznych” stała się podstawą i wstępem do innych masowych mordów ludności „obcej rasowo” – Holokaustowi. Tym samym umożliwiła ona opracowanie i przygotowanie sprawnego aparatu służącego do napędzania niemieckiej machiny śmierci.

Sam przebieg Akcji T4 był bardzo sumiennie i pieczołowicie dokumentowany przez biuro programu. Raport z lat 1940-1942 podzielono na dwie części. Pierwsza traktowała o ilości zabitych osób – w 1940 roku było to 32,224 „nieprzystosowanych”, a rok później 35,049 osób „zasługujących na śmierć”. Tym samym do 1 września 1941 roku Niemcy w ramach Akcji T4 wymordowali ponad 70 tys. osób.

Druga część raportu mówiła o szacunkowych oszczędnościach związanych z wymordowaniem nieprzystosowanych osób. Pojawia się w niej dokładne wyliczenie, ile kosztowałoby państwo utrzymanie żywnościowe pojedyńczego pacjenta. Analizowano ceny i ilości chleba, jaj, sera, warzyw, a nawet soli. Raport stwierdzał w tej części, że III Rzesza zaoszczędziłaby w ciągu dziesięciu lat 33,731 jajek i 88, 544 kg warzyw. Dzienny koszt utrzymania pacjenta oszacowano na 3,5 marki.

W efekcie pieczołowicie przygotowanej i intensywnie prowadzonej Akcji T4, niemieccy naziści pod wodzą Adolfa Hitlera pozbawili życia na przestrzeni lat 1939-1944 ponad 200 tys. istnień ludzkich, w postaci chorych umysłowo lub upośledzonych fizycznie pacjentów szpitali, zakładów psychiatrycznych i sierocińców. Znaczną częścią ofiar były kalekie dzieci.