1942 r.: Pacyfikacja wsi Rajsk

[ Powrót do historii Polski ]

Rajsk jest polską wsią zamieszkałą w większości przez ludność pochodzenia białoruskiego. W momencie wybuchu II wojny światowej jej mieszkańcy parali się głównie rolnictwem i wyrębem lasów. Co istotne dla późniejszych wydarzeń, społeczność zamieszkująca Rajsk była w okresie międzywojennym bardzo przychylnie nastawiona względem komunizmu, a w samej wsi oficjalnie i aktywnie działały komórki KPZB. Wioska zyskała „sławę” w okresie II RP, kiedy to w październiku 1934 roku doszło tam do zamieszek, w wyniku których władze aresztowały ponad pół tysiąca osób.

Pacyfikacja wsi Rajsk-4

Tak obecnie prezentuje się wieś Rajsk z lotu ptaka

Pomimo tego, iż Niemcy zdawali sobie sprawę z prokomunistycznych sympatii mieszkańców Rajska to podczas Wojny obronnej Polski, w 1939 roku, jak i w czerwcu 1941 nie sprawiali w nim żadnych problemów (to wówczas Niemcy przechodzili przez wieś). Nie było jakichkolwiek masowych mordów i palenia zabudowań. Tym samym wydawało się, że mieszkańcom Rajska uda się uniknąć losu wielu innych wsi spacyfikowanych przez niemieckiego okupanta.

Wieśniacy mieszkali spokojnie mając do dyspozycji szkołę powszechną, wiatrak, cerkiew prawosławna (wspominaliśmy o białoruskich mieszkańcach) oraz młyn. Sam Rajsk składał się z niemal setki gospodarstw. Być może II wojna światowa i zmiany frontów nie byłyby tak dotkliwe dla jego mieszkańców, gdyby nie to, że nadal aktywnie wspierali komunistów, a zwłaszcza sowieckich partyzantów obecnych na tym terenie. Z tego faktu doskonale musieli zdawać sobie sprawę sami Niemcy, ponieważ ich reakcja w świetle wydarzeń, o jakich poniżej będzie mowa, była błyskawiczna – okupant momentalnie podjął decyzję o spacyfikowaniu wsi.

Otóż ciepłą, letnią nocą z 13 na 14 czerwca 1942 roku do Rajska przybył na nocne leże oddział sowieckich partyzantów podróżujący przez okolicę. Jakkolwiek sama wizyta lubianych we wsi komunistów przebiegła bezproblemowo – otrzymali m.in. prowiant od mieszkańców, którzy co oczywiste, zapewnili im także miejsca noclegowe – to po opuszczeniu Rajska przez sowietów nad mieszkańcami wsi zawisł cień zagłady.

Partyzanci sowieccy zaledwie kilometr od Rajska postanowili zorganizować zasadzkę na drodze Chraboły-Rajsk – celem komunistów był zaledwie jeden niemiecki samochód osobowy. Zasadzka się udała, na skutek elementu zaskoczenia sowieccy partyzanci zabili dwóch Niemców, a ranne zostały towarzyszące im dwie kobiety (niektórzy mówią o jednej pani z dzieckiem).

O. Stefan Iwankiewicz, świadek późniejszej masakry, od 1931 roku przez niemal 50 lat był proboszczem parafii w Rajsku. Opowiedział on o szczegółach podjętej przez sowieckich partyzantów akcji:

„W niedzielę, 14 czerwca, o świcie we wsi byli partyzanci, mówiący po rosyjsku. Odwiedzali Rajsk, jak prawie każdą wieś leżącą blisko lasów. Tego samego dnia przez Rajsk w kierunku Strabli przejechał samochód osobowy. Po paru godzinach wracał. Zatrzymał się koło sołtysa. Byli to Niemcy, a z nimi kobieta z dzieckiem, handlujący sacharyną. Potem Niemcy pojechali w stronę Chraboł. Gdy przejeżdżali koło cmentarza, padły strzały. Dwie osoby w samochodzie zginęły, kobieta została ranna. Kobietą i dzieckiem zajęła się matuszka Iwankiewicz. O zdarzeniu powiadomiono posterunek niemieckiej żandarmerii.”

Niemcy postanowili przeprowadzić surowy odwet, a z racji tego, iż do zasadzki doszło w pobliżu „wsi komunistów” na cel obrali właśnie pobliski Rajsk. Decyzję o tym podjął Dowódca SS i Policji w Okręgu Białystok, SS-Standartenfuhrer Werner Fromm.

Pacyfikacja wsi Rajsk-3

Tablica pamiątkowa poświęcona ofiarom Pacyfikacji wsi Rajsk

Żądny vendetty okupant otoczył wieś jednostkami SS i niemieckiej policji. W skład kordonu, który szczelnie zamknął osadę i odciął mieszkańcom potencjalną drogę ucieczki wchodzili funkcjonariusze Gestapo (z Białegostoku i pobliskiego Bielska Podlaskiego) i żandarmi z Bielska, Chraboł oraz mniejszych wsi. W Pacyfikacji wsi Rajsk brali udział także regularni żołnierze Wehrmachtu, o czym wspominają świadkowie zbrodni.

Akcją dowodziło trio nazistowskich dowódców – Franz Lampe (dowódca lokalnej policji porządkowej), niejaki Thubenthal (komisarz powiatowy z Bielska Podlaskiego) i komendant obwodowy żandarmerii niemieckiej, porucznik Rehne. Istnieją zeznania świadków, z których wynika, że w Pacyfikacji wsi Rajsk brał udział i sprawował nad nią generalne dowództwo wspomniany Werner Fromm.

Po upewnieniu się, że pierścień okrążenia jest domknięty Niemcy wkroczyli do wsi i rozpoczęli wypędzanie mieszkańców z domostw. Zaskoczonych wieśniaków skierowano na plac przed cerkwią, gdzie byli oni zmuszeni siedzieć do godzin popołudniowych. Jakakolwiek próba wstania podejmowana przez mieszkańców była dotkliwie karana niemieckimi kolbami karabinów – matkom nawet nie pozwalano karmić własnych dzieci. Po wstępnej „selekcji” (oprawcy oddzielili młodzież w wieku 14-16 lat od młodych i bezdzietnych kobiet) pozostałym mieszkańcom nakazano pozostać na placu.

Wyselekcjonowane osoby zostały przewiezione pojazdami ciężarowymi do Bielska Podlaskiego, a następnie trafiły na przymusowe roboty do III Rzeszy. Tutaj należy wspomnieć, że do wywiezionej grupy zaliczono jako bezdzietne te kobiety, których mężowie (ale także synowie) byli poza wsią podczas omawianych wydarzeń. Na placu pozostali mężczyźni starsi, niż 16 lat i kobiety. Zabrano je grupami liczącymi po dziesięć osób na pobliskie (ok. 300 metrów od wsi) pole i rozstrzelano w brutalnych egzekucjach. Trupy ofiar pogrzebano w pogłębionych dołach na ziemniaki. Niemcy nie wahali się nawet przed chowaniem jeszcze żywych lub rannych osób żywcem.

Pacyfikacja wsi Rajsk-1

Pod podobną eskortą mieszkańcy Rajska szli na kaźń, na pobliskim polu

Pani Eugenia Szumska, która przez ćwierć wieku prowadziła w Rajsku izbę pamięci poświęconą Pacyfikacji wsi Rajsk miała podczas masakry zaledwie pół roku. Zna ona doskonale historię okrutnych wydarzeń, ponieważ do jej obowiązków należało m.in. regularne opowiadanie młodzieży szkolnej o tej zbrodni. Bardzo często wspominała poniższą historię:

„Na wzgórzu przy cerkwi zaczął się sąd. A był taki, że z jednego domu miała być rozstrzelana głowa rodziny. Nie było ojca, brano syna, nie było syna, szła matka albo córka. A potem popędzono ich za wieś. Wiedzieli, że idą na zatracenie. Ale ucieczki już nie było. Wieś otoczono podwójnym pierścieniem żandarmerii i gestapo. Za wsią, gdzie były jamy na kartofle, zatrzymali się. Te jamy pogłębiali więźniowie z Pilik. Wokół szumiało żyto, tak jak dziś. Dla nich szumiało ostatni raz. Padła komenda.

Zdarzyła się wtedy przedziwna historia… W tej grupie znajdowała się osiemnastoletnia Olga Siemieniuk, dziewczyna pięknej urody. Młodemu niemieckiemu żołnierzowi zadrżała ręka na jej widok i nie strzelił. Wyrok wykonał jego przełożony. A żołnierz doznał szoku, leżał w szpitalu w Bielsku i opowiadał o zdarzeniu. Olgę brat wykopał i przeniósł na cmentarz

Tego dnia ofiarami podjętej przez Niemców Pacyfikacji wsi Rajsk padło 144 istnień ludzkich, z tego wśród zidentyfikowanych osób znajdowały się 24 kobiety. Nielicznych, pozostały mieszkańców wsi rozdzielono na dwie grupy, które następnie zostały w ramach wysiedleń skierowane do Bociek i Brańska. Rajsk natomiast został przez Niemców ograbiony i dokumentnie spalony – zniszczono wszelakie budynki, w tym cerkiew oraz nawet cmentarną kaplicę. Okupant najwyraźniej nadal pałał żądzą vendetty, a z racji braku mieszkańców wyciął nawet… drzewa we wsi, zawalił studnię i rozebrał brukowaną drogę, która biegła przez Rajsk. Ponadto zaledwie kilka dni po Pacyfikacji wsi Rajsk Niemcy dokonali podobnych zbrodni w okolicznych koloniach i osadach. Mieszkańców wypędzano i mordowano, jak i rozgrabiano ich majątek.

Okupant własnoręcznie poinformował o podjętej przez siebie akcji pacyfikacyjnej – Werner Fromm sporządził w tym celu specjalne obwieszczenie (jego białoruska wersja znajduje się w lokalnej izbie pamięci). Tym z mieszkańców Rajska, który planowali wrócić na rumowisko, jakim teraz były ich domy, zakazano tego pod karą śmierci. Pierwsi ludzie na nowo zamieszkali w Rajsku w lipcu 1944, kiedy Niemcy byli już wyparci z tego obszaru.

Wieś została odbudowana po II wojnie światowej (pierwsze „nowe” domostwa były zwykłymi ziemiankami). Władze PRL postanowiły także upamiętnić ofiary Pacyfikacji wsi Rajsk i w tym celu, w 1962 roku miejsce zbrodni zostało uhonorowane pomnikiem i pamiątkową płytą. Wspominana kilka razy powyżej Izba Pamięci Narodowej została otwarta w 1971 roku. Finalnie sam Rajsk został odznaczony Krzyżem Grunwaldu III klasy.

Pacyfikacja wsi Rajsk-2

Monument z tablicą poświęcone pomordowanym mieszkańcom Rajska

Polskie władze okresu PRL próbowały pociągnąć w jakiś sposób sprawców owej zbrodni do odpowiedzialności. W tym celu Główna Komisja Badania Zbrodni Hilterowskich w Polsce wysłała do Centrali Badania Zbrodni Narodowosocjalistycznych w Ludwigsbugu dotyczące jej dokumenty oraz materiały. Niemiecka prokuratura błyskawicznie umorzyła jednak dochodzenie wszczęte w sprawie Pacyfikacji wsi Rajsk i tym samym, nikt nie został ukarany.