Stanisław Gawłowski, Piotr Wawrzynowicz – zapis rozmowy

Powrót do Afery podsłuchowej

Afera taśmowa

Stanisław Gawłowski (Wiceminister Środowiska), Piotr Wawrzynowicz (niegdyś związany z Platformą Obywatelską, obecnie pracuje w biznesie).

Rozmowa miała miejsce w warszawskiej restauracji Sowa&Przyjaciele.

Została opublikowana w numerze tygodnika „Wprost” 26/2014, dalsza część rozmowy opublikowana była w numerze 27/2014.

Wszystkie opublikowane stenogramy tej rozmowy:

O Janie Kulczyku.

Piotr Wawrzynowicz: U tego Solo [Solorza – red. Wprost] chodziłem jak myszka pod miotłą, kurwa. Krzywo spojrzał, ja zamiatałem. Tego [Kulczyka – red. Wprost] mam leciutko w dupie.

Dowcipy o żydach.

[Wiceminister Gawłowski postanawia rozluźnić atmosferę „dowcipem” o Żydach. Dowcip jest o Żydzie, który czyta „Gazetę Polską”. Drugi Żyd, jak ciągnie wiceminister, jest tą lekturą zdziwiony: „Przecież oni nas tam nie kochają?”. Żyd, czytelnik „GP”, tłumaczy, że czytanie „Gazety Wyborczej” jest bezsensowne, bo tam Żydzi są wciąż opisywani jako ciemiężeni i można „doła złapać”. – red. Wprost]
Stanisław Gawłowski: A jak biorę „Gazetę Polską”, to tam mam, że Żydzi przejęli kolejny bank, Żydzi rządzą światem i chce się żyć!
[…]
PW: Mordechaj wpada do swojego starego przyjaciela Mosze, który jest właścicielem księgarni, i mówi: „Jak ty możesz sprzedawać antysemickie książki u siebie, w naszej żydowskiej księgarni?” A on mówi: „Co? Ja mam na każdej książce cztery dolary, to nie jest żaden antysemityzm”.

O Sławomirze Nowaku i o aferze hazardowej.

SG: Strasznie mu współczuję. Uważam, że taki wpierdol dostaje za chuj wie co.
PW: Druga sprawa, głupota, że nie wpisał tego zegarka [do oświadczenia majątkowego – red. Wprost]. […] Dostaje wpierdol za nic, bardzo z tego powodu cierpi. Najgorsze jest to, że był dobrym ministrem. Nie był pizdą! Był dobrym ministrem. Uczciwym, lojalnym, normalnym, kurwa. To są słowa kluczowe.
[…]
PW: Chuja zrobiłem! Nigdy w życiu nie widziałem na oczy Sobiesiaka [Ryszarda – red. Wprost], kurwa. Byłem, kurwa, twarzą afery hazardowej w tym kraju obok Rosoła [Marcina – red. Wprost] i Drzewieckiego [Mirosława, ministra sportu – red. Wprost], bo ich znałem. Nawet, kurwa, nie widziałem, że coś takiego procedują, tak? Sławek [Nowak – red. Wprost] mnie poprosił, żebym poszedł mu do sklepu kupić zegarek, bo nie chce mieć zdjęć z drogiego sklepu, gdzie kupuje zegarek. Prawie się kurwa udało. [śmiech]
[…]
PW: Ja to w ogóle mam to w dupie. Gdybym miał jutro oddać swoje BMW, bo kurwa straciłem pracę, to jestem kurwa zajebiście zadowolony. Nareszcie se kurwa mini coopera kupię. Nigdy nie miałem mini coopera, a od dziecka marzyłem. Kupię se kurwa mini coopera za 60 dych używanego i ja będę tak samo szczęśliwy, rozumiesz? A ludzie są tak zajebiście napakowani na to, że później przeżywają dramaty.

O Unii Europejskiej i kandydowaniu Gawłowskiego do Europarlamentu.

PW: My tam naprawdę potrzebujemy technokratów. To nie jest taka filozofia, że trzeba chodzić na przyjęcia i przy lampce wina wszystko od razu. Potrzebujemy ludzi, którzy sobie nie dają wciskać kitu, rozumiesz?
[…]
PW: Ja nie mówię o kasie, bo ty jakbyś zmienił pracę, tobyś miał ją. Więc w twoim przypadku to nie jest argument, który jest tam jakoś mega ważny, chociaż też jest przyjemny. Nie ma co ukrywać.
SG: Raczej nie powinienem mieć problemów z zarabianiem przyzwoicie albo bardzo przyzwoitych pieniędzy. Natomiast uczciwie zastanawiam się, czy to jest dla mnie taką wartością dodaną. Czy to jest coś, co da mi satysfakcję. Samo bycie jest denerwujące. Nie znam tamtego środowiska zupełnie, miejsca, klimatu.

O polskiej klasie politycznej i korupcji polityków.

PW: Nie mają żadnej wiedzy, nie są zainteresowani żadnym rozwojem. Zajmują się, kurwa, takimi gównami jak Solidarna Polska, jak Ziobro. I kurwa potem mają bronić polskiej racji stanu, czyli węgla na przykład? Oni nie są w stanie, bo nie mają żadnej wiedzy.
SG: A wiesz, jaka jest rozbrajająca i chyba na końcu przykra obserwacja? Że wcale to, że ty masz wiedzę merytoryczną, to w życiu nie pomaga. Przynajmniej w polityce nie pomaga. Bo ta banda, która napierdala cię i pierdoli różne głupoty. […] Kurwa jak jest tak, że goście się stroją w szatki specjalistów, to płakać ci się chce. I myślę sobie: „I ja pierdolę, i co tu zrobić? Co zrobić z tym procesem?”. Nawet języka nie możesz do nich dostosować, bo starasz się być merytoryczny, a to wymaga używania określonych słów. A on pierdoli takie głupoty, że nie jesteś w stanie zejść na jego poziom!
[…]
PW: Tam [w Stanach Zjednoczonych – red. Wprost] nikt nie obserwuje tego, jak u nas. Jakieś CBA urzędników, czy coś zrobili. Tam po prostu urząd kontroli skarbowej sprawdza, czy ktoś może mieć taki dom, taki samochód, dzieci w takiej szkole, zarabiając tyle. […]
SG: Wszystko przechodzi przez urząd skarbowy [w USA – red. Wprost].
PW: W Polsce to ty musisz udowodnić, że jesteś niewinny, jak Nowak z zegarkami.
SG: Bo tam [w USA – red. Wprost] zegarków nikt nie sprawdza. Jak kupił zegarek, to dobrze, bo gospodarkę wzmocnił. Konsumpcja jest ważna w gospodarce.
PW: Gdybyśmy jeszcze mówili o jakimś zegarku za 180 tys.

O polityce międzynarodowej.

PW: Co tutaj będzie za dwa lata [w krajowej polityce – red. Wprost]? Bo mi się nie chce wierzyć, że to się jeszcze raz uda.
SG: Po raz trzeci [chodzi o wygraną PO w wyborach 2015 – red. Wprost]?
PW: Chociaż może się udać na zasadzie koalicja wszystkich przeciw jednemu [PiS – red. Wprost]. To się może wtedy udać.
SG: Jak Merkel [Angela Merkel, kanclerz Niemiec – red. Wprost] robiła kampanię. Taką myślą przewodnią było w trakcie kampanii: „Jest dobrze, po co to zmieniać?”.
PW: Tak, tak. Ona fajnie pokazywała obrazki z Grecji, Francji, Włoch, Hiszpanii. Bezrobocie. Ludzie na ulicach. Te same obrazki można w Polsce pokazać. Patrz we Francji. Mieli dosyć tego, kurwa, Sarkozy- ’ego. To teraz mają prezydenta [François Hollande – red. Wprost], który ma trzy dupy, nie.
SG: I w tej Francji, i we Włoszech. Nie mam nic przeciwko, tylko tak trochę chociaż mógłby…
PW: Prezydent pojawiający się na skuterze, żeby pojechać za róg, żeby pukać 41-letnią aktorkę.
SG: Bez sensu, nie?
PW: Wiesz co? Wszystko w tej historii jest bez sensu. Na skuterze, bez ochrony.
SG: Bez sensu.
PW: Po tym powinni mu zabrać ochronę. Wypierdalasz w nocy sam na skuterze, to po chuj ci na drugi dzień ta ochrona? Jedź sam do pracy, nie?
SG: Powinien ją zaprosić gdzieś w jakieś miejsce
PW: Kawalerkę wynajął za rogiem. I teraz tęsknią za Sarko.
SG: Socjaliści zawsze miło opowiadają, a w praktyce są do dupy.

O podatkach i systemie emerytalnym.

PW: Stary, zupełnie szczerze ci powiem, jakby ktoś w tym kraju chciał, żebym płacił 65 proc. podatków na 8 mln muzułmanów, którzy tu przyjechali i chcą wprowadzić, kurwa, chodzenie w szmatach po ulicy, przeniósłbym się z podatkami na Słowację, naprawdę.
SG: Też nie miałbym wątpliwości, że Słowacja w tym przypadku.
PW: Za 30 lat będzie kompletnie rozjebany system emerytalny. Nie będzie istniał w takim sensie, jak dzisiaj istnieje. I wszyscy będziemy otrzymywać emeryturę 700 zł, 900, 1200, czyli taką, żeby przeżyć, natomiast absolutnie umożliwiającą wegetację. […]. Bo to jest ten problem taki właśnie, który ja mam z tymi emeryturami. Że ja nie wierzę, że to dojedzie.
SG: Ja też…
PW: Ty jako polityk, ja jako przedsiębiorca dostaniemy przechujową emeryturę, bo płacimy najniższe możliwe ZUS-y.

Dalsza część rozmowy opublikowana w numerze 27/2014 tygodnika „Wprost”.

[W rozmowie pojawia się trzecia osoba. Postać ta jest niezidentyfikowana, wiadomo, że jest biznesmenem, prezesem z branży deweloperskiej. – red. Blisko Polski]

PW: Przyjdzie do mnie taki duży gość. W sensie wysoki. Na chwilę. Na dziesięć minut na espresso. A po mim przyjdzie minister Gawłowski. Nie wiem czy ty go znasz, nie znasz. Łukasz N. (kelner): Oczywiście.
PW: Jak Staś przyjdzie, no to go też tam przejmij i przyprowadź.
ŁN: Dobra.
PW: Żeby był…
ŁN: Tu jest otwarte też od zakrystii [do VIP – roomu jest oddzielne wejście, by nie pokazywać się w głównej części restauracji – red. Wprost]
PW: No tak, ale Staś nigdy tu chyba nie był, więc…
ŁN: Był, był
PW: Przy tej salce?
ŁN: No zdarzało mu się być.
PW: […] A ch…, dobrze […]
ŁN: Albo może będzie udawał, że go tu nie było
PW: Nie, raczej nie sądzę, żeby przede mną udawał, bo oni przecież wiedzą, że ja go i tak… Wszystko zachowuję.
ŁN: Ale on był. I ze Sławkiem [chodzi o Nowaka, który jest również bardzo dobrym znajomym kelnera Łukasza N. – red. Wprost].
PW: No, ze Sławkiem był na pewno.
ŁN: No, no…
PW: Biedny ten Sławek, k…
ŁN: Weź…
PW: P…, daj spokój, co?
ŁN: No.

[Zjawia się zapowiedziany gość, biznesmen.]

PW: Sprawa jest taka, że jest temat, nieduża taka aferka. W sensie nie potrzebujemy nikogo do tego. Chodzi tylko o to, żebyś też oprócz tego był inwestorem tego projektu.
Prezes: Z przyjemnością.
PW: Natomiast ktoś ci udzieli pożyczki na to, po prostu.
Prezes: Mhm. A duża to jest bardzo?
PW: Wiesz co, pytanie, czy jesteś zainteresowany tym w ogóle. Bo jeżeli tak, to jedziemy do Poznania i ci wszystko pokażemy.
Prezes: Jestem zainteresowany.
PW: No, nie wydasz swojej złotówki. Żebyś się tam nie martwił, tak? Tylko budowa jest twoja, nie?
Prezes: Oczywiście, oczywiście. Czy to się mogłoby w miarę jakoś szybko rozgrywać, czy nie?
PW: Tak. Bardzo szybko.
[…]
Prezes: A tam jest jeszcze któryś do tej spółki czy tylko nas dwóch?
PW: Wiśnia.
Prezes: A, to dobrze. Ale nie będzie się żaden, k…, mieszał?
PW: Nie. Sami z nim zrobimy.
Prezes: Ja to zrobię wszystko, ja dopilnuję wszystko, ku…
PW: Tak?
Prezes: No a co? Ja uwielbiam takie tematy. Coś takiego. Ku…, a nie pakujemy się w generalne wykonawstwo. Czyli jedziemy razem do Poznania?
PW: Tak. Dokładnie. Bo tam na miejscu wszystko omówimy. Zjemy kotleta, stąd się szybko jedzie.
Prezes: A kto tego kotleta, z kim będziemy jedli?
PW: Z prawnikiem.
[…]
PW: Muszę kończyć, bo gość już jedzie do mnie, już jest przy drzwiach. Ale zdążyłeś ze sprawą, tak jak żeśmy się umówili. Ja zapraszam. […] [nieczytelne]
Prezes: W tym kontekście, żeby sobie posiedzieć, to bardzo przyjemne. [Prezes” mówi o VIP roomie restauracji „Sowa & Przyjaciele” – red. Wprost].
PW: […] mają oddzielne wejście, nie muszą przez restaurację wchodzić, więc wypuszczę cię tędy. Widzisz?
Prezes: O, fajnie.
PW: No. […] Wiesz, że ja wszędzie się urządzę.

[Zjawia się minister Gawłowski. – red. Blisko Polski]

SG: Chyba nie wiem, jak od tyłu się wchodzi [bez przechodzenia przez główną część restauracji – red. Wprost].
PW: Ale napisałem ci, Staś. Zresztą to by zaprzeczało mojego postrzegania ciebie jako mężczyznę, jakbyś nie wiedział, jak się od tyłu wchodzi.

O zdejmowaniu z porządku dziennego tajemniczego dokumentu.

PW: Tam się wiele rzeczy po prostu nakłada na siebie. Żebyś sobie przeczytał zobaczył, a ja ci później dam tą jeszcze jak dopracują w szczegółach to…
SG: Tylko szybko. Bo my dzisiaj wysłaliśmy czy wczoraj, bo nie mogliśmy dłużej już jakoś oficjalnie, a wysłaliśmy ze 30-40, dużo…
PW: Dobra, ok.
SG: …żeby na razie zdjąć z porządku, żeby doprowadzić do […] konsultacji, a wtedy dorzucimy te różne jeszcze inne.
PW: Bardzo fajny pomysł, podoba mi się. Słuchaj. Proponuje zupę z owoców morza i jagnięcinę.
SG: Bardzo dobrze.
PW: No widzisz. Bardzo dobrze. Ja mam czas. Dzisiaj się nie śpieszę. My sobie spokojnie, Staś, zjemy.

Gotówka zamiast karty dla zachowania tajemnicy.

PW: Rozchodzimy się w grupach.
SG: W podgrupach.
PW: Ty wyjdź pierwszy, ja wyjdę drugi. I wszystko normalne. […]
SG: To ja dziękuję za miły obiad, i za dobry obiad na dodatek.
PW: Dzisiaj był dobry obiad, dzisiaj stołówka wydała.
SG: Stołówka dzisiaj sobie poradziła, i pan Łukasz se poradził na dodatek.
PW: Stołówka wydała dziś dobry obiad, więc jest ok.

[Za obiad płaci lobbysta. Wawrzynowicz nie chce płacić kartą, bo, jak sam mówi, zostają ślady. Rachunek reguluje gotówką. – red. Wprost]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *