Włodzimierz Karpiński, Jacek Krawiec – zapis rozmowy

Powrót do Afery podsłuchowej

Afera taśmowa

Włodzimierz Karpiński (Minister Skarbu), Jacek Krawiec (Prezes PKN Orlen), w rozmowie bierze też udział Zdzisław Gawlik (Wiceminister Skarbu).

Rozmowa miała miejsce  w styczniu 2014 roku w warszawskiej restauracji Sowa&Przyjaciele.

Została opublikowana w numerze tygodnika „Wprost” 26/2014.

Wszystkie opublikowane stenogramy tej rozmowy:

O Sławomirze Nowaku.

[Jacek Krawiec czekając na spóźniającego się Włodzimierza Karpińskiego rozmawia z kelnerem o Sławomirze Nowaku, którego oboje znają. – red. Blisko Polski]

Jacek Krawiec: Pan przypakowany, aż się w garnitur nie mieści, więc starczy […].
Kelner: Tak? Widać trochę?
JK: No pewnie. Nie to co Sławek [Nowak – red. Wprost], ale [śmiech] […] No teraz to będzie wyglądał. Bo teraz codziennie na siłownię wali na osiedlu u siebie w Gdańsku.
[Śmiech kelnera] Kelner: […] Napisałem wczoraj do niego, że jak będzie w Warszawie, to żeby dawał znać i tak dalej, a on, że nie chce nikogo […] zajmować czasu swoją osobą. Ja mówię: weź, bo brzmisz jak w depresji, nie?
JK: On ma, no ma depresję.
Kelner: Ale mówię, że napisałem mu, że tak ze śmiechem, i tak dalej. Od czasu do czasu piszę do niego teraz. Mówię, że może zrobić karierę jako stylista, prawda? [śmiech]
JK: Jak Jacyków.
Kelner: Tak jak Jacyków.
JK: Szkoda chłopa no. Przeczołgali go równo.
Kelner: No, a nic, może się jeszcze odwróci.

O Elżbiecie Bieńkowskiej i Polsce wschodniej.

[Spóźniony Włodzimierz Karpiński tłumaczy swoje spóźnienie zajmowaniem się sprawą Polimeksu. – red. Blisko Polski]

Włodzimierz Karpiński: Sorry, ale kurka wodna, przez ten jebany Polimex po prostu.
WK: No, Jaskóła [Konrad Jaskóła, były prezes Polimeksu – red. Wprost] zaczął, a teraz ma wejść, moja koleżanka Bieńkowska […] Elka, jak już się wgryzła w te sprawy, no to dostała w pałę tą draką.
WK: A dzisiaj z tym Polimeksem, przepraszam, bo już wiesz: wczoraj, gwałtowna narada, ta biedna Bieńkowska dzisiaj miała jakąś konferencję […] jednak pani premier – absolutny sojusznik, bo my się lubimy […]. Jak ona zaczęła swoje przygody ministerialne, to było spotkanie z posłami jakiejś Polski wschodniej […]. I ona tam powiedziała o jakimś rozwoju ekspansyjno-dyfuzyjnym, czy jakimś wiesz, że powstaną silne ośrodki. Kołem zamachowym w tej teorii jest profesor […] od rozwoju regionalnego. Ta teoria sprowadza się, że na koniec wiesz, chuj tam z tą Polską wschodnią, nie? Warszawa, Katowice, nie? […]. I pamiętam, że ona przyszła i zaczęła coś opowiadać i ktoś jej właśnie włożył to w usta, nie? I ona powiedziała, że szanuje tego profesora i dostała taki wpierdol […], że się popłakała w środku dnia. Ja mówię: pani minister, polityka.
JK: Ale w porządku bardzo babka. Byłem z nią w sobotę na jakiejś imprezie i się śmiała, bo mówi, że Donald wyjechał i wyobraź sobie, że blondynka będzie na Radzie Ministrów, kurwa, kierowniczką pracy [śmiech].
WK: Jest bardzo konkretna, bardzo taka… w ogóle niezainteresowana polityką, nie? Sfokusowana na zadaniach, bardzo też. A to też mi bardzo odpowiada.
JK: Tak, taka równa, nie?
WK: Normalna.
JK: Tak. Normalna babka […].

O polskiej prasie.

JK: Co, że za nim łażą cały czas?
WB: Tak. To jest kurwa dramat. Jak kibol z bejsbolówką i w kapturze, tam wiesz, skurwysyny, no.
JK: No tak, bo cokolwiek zrobisz, to teraz, kurwa, będziesz miał wpierdol już. W bejsbolówce, to za bejsbolówkę, jakby był w kapeluszu, to w kapeluszu też wpierdol.
WB: No. Jak taksówką by pojechał, to „tak źle mu nie jest”, nie?
JK: Taaa. Media nasze to jest, kurwa, jedna wielka banda […]. A kierownik jeden urlop spędzi, kurwa, cały za granicą, czy nie [śmiech]?
JK: Przyhaczyli go z cygarem, co prawda wczoraj, ale… I się podniecali tym w telewizorze, kurwa, ile ochrona, ile co. Ja pierdolę […]. Gdzie my żyjemy w ogóle? Że ochrona, dzisiaj gdzieś to pisali […] jego kosztuje, kurwa, podatnika 62 tys. zł. No kurwa, o co come on? Jest zagwarantowana, kurwa, przepisami, to gdzie ma jeździć, kurwa, nie wiem?
WK: To jest w ogóle jakaś aberracja.
JK: To jest, kurwa, jakieś straszne, co się dzieje, nie?
WK: No, ale to wiesz, no mają badania, tym żyje naród, nie? Ja przechodzę, bo idę do pracy na piechotę, to przechodzę przez dwa postoje, nie? To albo, kurwa, ktoś śpi, kurwa, albo ma „Superaka” i „Fakt”.

O składzie rady nadzorczej Orlenu.

[Po kilkunastominutowej rozmowie o ośrodkach narciarskich i jedzeniu panowie przechodzą do meritum spotkania. – red. Blisko Polski]
JK: Słuchaj, zanim Gawlik [Zdzisław Gawlik, wiceminister skarbu – red. Wprost] przyjedzie, chciałem z tobą porozmawiać, co robimy odnośnie naszej kadencji. Bo [Zbigniew] Jagiełło [prezes banku PKO BP – red. Wprost] poszedł pierwszy, choć muszę ci powiedzieć, że jak ze mną się kiedyś umawiał […], że będziemy razem załatwiać ten temat. A teraz spotykam […] i on mi mówi, wiesz, bo ja doszedłem jednak do wniosku, że trzeba wcześniej zarząd załatwiać. Ale się kurwa umawiałeś ze mną [śmiech].

[Jacek Krawiec stara się ustalić kalendarz działań i informuje ministra, kiedy mogłoby się odbyć posiedzenie rady nadzorczej. Zorganizować ma je Angelina Sarota, sekretarz RN Orlenu. Włodzimierz Karpiński zdaje się mieć inne plany wobec niej. – red. Wprost]
WK: Sarotę nie weźmiemy do zarządu?
JK: Do zarządu? No to nowa sprawa. To nie wiedziałem.
WK: Szczerze mówiąc, o tym chciałem z tobą porozmawiać od jakiegoś czasu […].
JK: A skąd pomysł. Szczerze.
WK: No z dużych wierchów. Ale ja go jakby żyruję. Ja tym potrafię tym zarządzić […].
JK: Ja ci powiem tak, intelektualnie i jeśli chodzi o doświadczenie nie da rady. Na pewno. Cokolwiek by nie dostała, to nie da rady. To jest duża, skomplikowana organizacja, trzeba by było ją brać na hol i po prostu wiesz, za głęboka woda dla niej.
[Rozmowa schodzi na Krzysztofa Kiliana, byłego szefa PGE i kolegę Donalda Tuska. W listopadzie 2013 r. Kilian zrezygnował ze stanowiska. Poszło o strategię. Kilian chciał zredukować liczbę strategicznych i kosztownych inwestycji PGE, na których z kolei bardzo zależało premierowi. O kwestie elektrowni atomowej, poszukiwania gazu łupkowego czy rozbudowy Elektrowni Opole panowie pokłócili się publicznie.]
WK: Gadajmy tylko szczerze, bo ja w przyszłym tygodniu będę miał rozmowy z szefem. I on mnie tu sonduje, tu pyta, niby radzi. Po przeprawie z Kilianem, tam, gdzie mówiłem mu od lipca, że to nie pojedzie i że mimo tego, że jestem zafiksowany, on po prostu nie chciał, ja to czułem, że on nie chce […].
JK: W czym innym jest temat […]. On nigdy nie miał takiej skali zarządzania […], Miał bardzo dużą przerwę w życiorysie i nie był do tego merytorycznie przygotowany […]. On, mając Donalda jako kolegę od dwudziestu paru lat, po prostu miał wszystkich w dupie. Ale słuchaj, możesz mieć w dupie, ale nie możesz tego kurwa pokazywać, że masz w dupie, bo tylko sobie wrogów robisz. Niedawno z Olkiem Gradem się spotkałem. Olek jest tak wkurwiony […].
WK: Wszyscy po prostu odetchnęli. Oni po prostu uważali, że to jest wyrocznia, jak on coś powiedział, to jest decyzja z Ujazdowskich [siedziba KPRM – red. Wprost]. Oni się go bali, bali się go skontrować. Chora sytuacja. Szef ma taką głęboką świadomość tego […].
JK: Ale to Krzyśka wina, ja mu to powiedziałem: kto ma akcje, ten ma rację. Możesz się nie zgadzać, ale nie możesz mówić w telewizji, że się nie zgadzasz. Bo to jest debilizm. Jak ci nie pasuje, to bierzesz pakujesz walizki, uzgadniasz warunki i wypierdalasz. A nie że robisz sobie pół miasta wrogów kurwa i będziesz teraz sobie chodził i spiskował […].

O polityce genderowej.

WK: Nie, OK. Bo ja zapytałem, tu pomysł taki, są różne te… Ona w ogóle – między nami – chce odejść do biznesu. To po pierwsze. Po drugie […] za chwilę mi się nałoży w latach wyborczych jakaś pierdolona polityka genderowa. Balans, wzorce, Francja, Skandynawia. Już mnie, wiesz, zaczyna podszczypywać pani pełnomocnik.
JK: Dokładnie. To ci mogę podpowiedzieć, bo myśmy ten temat analizowali, jak była Oliwa [Grażyna Piotrowska-Oliwa, była wiceprezes Orlenu – red. Wprost] w zarządzie u nas. W największych firmach czy w firmach tego sektora na świecie nie ma kobiet w ogóle. Jak jeżdżę na europejski okrągły stół […], są wszystkie największe firmy przemysłowe oprócz instytucji finansowych i jest tam jedna kobieta na 50 osób. I to, że sobie Francuziki wymyślili… […]. W tej branży, bo masz ratio absolwentów politechniki 10 do 1. Zresztą wiesz, bo kończyłeś.
WK: […] Ja nie jestem supermenedżerem […]. To jest pozycja polityczna. Pierwsza rzecz, że premier docenił z jakichś powodów, zaufał mi. To jest oczywiście wielki zaszczyt i prestiż. Ale czuję się w obowiązku dostarczania mu paliwa. Robić swoje rzetelnie, ale w różnych tych obszarach możliwości wylewarowania się politycznego dostarczyć mu paliwa. I tak sobie założyłem, co mi na razie […], na poziomie nadzoru wychodzi, wiesz kobieta jest u ciebie, kobitka jest u Wirtha [Herbert Wirth, prezes zarządu KGHM – red. Wprost], kobieta jest w Azotach, gdzieś jeszcze jest kobitka, kurwa… Azoty, KGHM, Orlen… No i uzgodniliśmy, że trzeba będzie się z tym zmierzyć, że trzeba będzie się napierdalać z Palikotem i z Millerem. Czyli możesz się napierdalać konkretami, nie, nie deklaracjami. Oni są w deklaracjach, wszystko mogą. […].

O postrzeganiu Polaków.

[Panowie ustalają kalendarz kolejnego posiedzenia rady nadzorczej. Angelina Sarota nie trafiła do zarządu Orlenu, choć jest nadal w radzie nadzorczej. Panowie przechodzą do rozmowy o Alicji Kornasiewicz, byłej wiceminister skarbu i szefowej banku Pekao SA, która – jak opowiada Karpiński – ma doskonałe relacje w rządzie i twierdzi, że były szef węgierskiego MOL chętnie sprzedałby swoje udziały w chorwackiej spółce INA. – red. Wprost]
WK: […] Pytała się, czy może dostać takie plenipotencje, czy może rozmasowywać INA, bo według jej rozpoznania […] MOL i rząd chętnie by wyparkował się z INA.

[Tu potrzebne wyjaśnienie. Węgierski koncern paliwowy MOL kupił chorwacką firmę petrochemiczną INA. Po pewnym czasie doszło tam do konfliktu pomiędzy Węgrami a chorwackim rządem. Na koniec Chorwaci zarzucili Węgrom, że ci przy okazji prywatyzacji mieli korumpować urzędników. Chorwacki sąd nakazał także zatrzymanie prezesa węgierskiego koncernu Zsolta Hernádiego w związku z toczącym się śledztwem w sprawie skorumpowania przez MOL byłego premiera Ivo Sanadera. Za prezesem Hernádim został wysłany list gończy. – red. Wprost]

JK: Nie stać nas na 100 proc. INA […]. Byłem u Hernádiego, który się nie może ruszyć z Budapesztu. I on mi mówił, że oni grają na
sprzedaż tego Rosjanom. […]. Ja tam jadę, żeby się dowiedzieć, jaka jest cena. Bo to, co wyceniają, to jest za dużo o parę miliardów.
To, co musielibyśmy dziś zapłacić, to jest 15 mld, i wiesz, nie stać nas na taki lewar […]. Kornasiewicz OK, ale myślę, że jeżeli podjęlibyśmy decyzję biznesową […], to myślę, że polski rząd ma tak dobre stosunki z rządem chorwackim, że my Kornasiewicz nie potrzebujemy.
WK: Też tak myślę.
Jacek Krawiec mówi, że on teraz nie ma problemu z dojściem do najważniejszych ludzi w branży, bo postrzeganie Polski się zmieniło.
JK: […] Jeszcze za rządów Wróbla czy Chalupca [Zbigniew Wróbel, Igor Chalupec, byli prezesi Orlenu – red. Wprost], to oni spotykali się z wiceprezesami Łukoila czy Rosnieftu. Ja przyszedłem w 2008 r. i […] wprowadziłem taką zasadę: jak Ruski chciał się spotkać, to musiał być prezes. I się wszyscy zaczęli się spotykać […]. Ja dzwonię dziś do prezesa Totala, Eni, BP, mam spotkanie w tydzień. To jest ten wymiar polskiego skoku w obszarze biznesowym kurwa. Nas szanują. To już się skończyło, że to Polaczki […]. Polska się stała ważnym krajem. To nie to, że my sobie PR robimy.
WK: To najważniejsze wyzwanie polityczne przed nami, o którym mówi Donald, to, żeby z tego zostało coś dla zwykłego Kowalskiego. Żeby to dotarło […].

O Orbanie.

JK: Orbán to mu laskę [Putinowi – red. Wprost] zrobił tak, że kurwa ma tylko ogon podwieszony. Elektrownie atomowe dwie na Węgrzech, 10 mld euro kredyt od Ruskich […]. I oczywiście, że South Stream on zrobi, mimo że Unia Europejska się nie zgadza. Pełne poddaństwo […]. Ale słuchajcie, powiem wam jedną sprawę. Kurwa, jak my się różnimy od takich Węgier. Pojechałem do tego Hernádiego, bo on nie mógł wyjechać z Budapesztu, mówię do niego, ty, a ile ty lat dostaniesz […]. I on taki uśmiechnięty, wyluzowany, mówi: Słuchaj, moi prawnicy znaleźli takie coś, że jak w tym samym temacie będzie wszczęta sprawa w jakimkolwiek kraju UE i będzie wyrok uniewinniający, to wtedy wszystkie kraje UE muszą go uznać i ja mogę jeździć do Europy. Ja mówię […] na Węgrzech będzie ta sprawa? On mówi: no tak. Ja mówię, no wiesz, ale to potrwa dwa, trzy lata. On mówi: nie, w kwietniu będzie wyrok. I siedzi obok niego taki dyrektor od spraw prawnych, taki bardzo zaufany gość […]. Abel […]. I on z takim uśmiechem mówi: Abel, powiedz Jackowi, kto mnie będzie oskarżał w tym procesie na Węgrzech. A Abel mówi: moja żona. Kumacie? Wyobrażacie sobie taką sytuację. Żona jest prokuratorem oskarżającym, wyrok uniewinniający, wszystko załatwione. Wyobrażacie sobie, że to jest u nas? […]
Zdzisław Gawlik: Może jest, ale my nie wiemy […].
WK: To się marzy Kaczyńskiemu. Takie relacje w polityce wewnętrznej.

O PGE i sejmowej Komisji Skarbu.

WK: Ja to mam problem Burego [Jan Bury z PSL, członek sejmowej Komisji Skarbu – red. Blisko Polski], którego mogę wyjebać w kosmos […].
ZG: Nie zrobisz tego, nie dasz rady. Nie będziesz się przecież kopał ze wszystkimi. Chyba że jakoś załatwisz, że komisja będzie jakoś funkcjonowała.
WK: Ja pierdolę. No i co się stanie, gdy komisja nie przyjmie informacji od ministra. I co?
JK: Co macie jakiś problem […]?
WK: Bury wszystkich ich okiwał. Trzymał z Waldkiem Pawlakiem, bo ten był cwaniak.
JK: Wy macie teraz kogoś, kto jest w kierownictwie PSL?
WK: Tak, Urszula Pasławska. […] Ona mówi do mnie […] Ja nie wiem, jak ty będziesz na to patrzył, bo ja jestem wice. Myślę kurwa, o co chodzi? No wiem, mówię, że jesteś wice. I tak parę razy powtórzyła. Mówię kurwa, wyjąłem Google, Urszula Pasławska, a tam patrzę wiceprezes PSL [śmiech].
JK: Ja tam do niego jeżdżę czasami i on czasami chce tak posiedzieć dwie godziny popierdolić. Widzę, że ma tyle czasu.
[…]
JK: Czasami napić się trzeba, ja trzy miesiące nie piłem, z tą nogą coś mi się stało i przez leki nie mogłem. Potem nie chciałem, bo na tych szczudłach chodziłem. A potem się odzwyczaiłem i mi się nie chciało. I chodziłem na te imprezy, i patrzyłem na tych ludzi, i to był dramat. I mówiłem o tym kolegom i oni do mnie: ty się w łeb pierdolnij, odjeżdżasz kompletnie [śmiech] […].
JK: To wy tam teraz jesteście we dwaj, ta Pasławska, Tamborek, Kto tam jeszcze jest? A Baniak [Rafał Baniak, wiceminister skarbu – red. Wprost] jeszcze jest? Gdzieś zniknął z horyzontu…
ZG: Pracuje, zakasane rękawy, zapierdziela już drugi dzień tak […].
WK: On ma takie same syfy: LOT, stocznia gdańska, Polimex.
JK: No to same fajne.
WK: Telewizja. Kurwa ta telewizja to też…
JK: No a co z tym LOT-em? [w styczniu z powodu usterek wstrzymano loty wszystkich dreamlinerów – red. Wprost].
WK: No Stephen Moore [z Boeinga – red.Wprost] mówi: dzinkuje, panie Miniscze, dzinkuje za to, że pan tak to dobrze komunikował, tego Boeinga. Bo ja się obawiałem, że ta komunikacja będzie taka. […] On świetnie mówi po polsku, wiesz?
JK: A lecieliście tymi dreamlinerami? Ja leciałem ze cztery razy i to jest samolot po chuju. Powiem, że komfort taki, chyba tylko porównywalny komfort jest airbus 380. Na płasko te siedzenia, ciemno jest, bo te przyciemniacze na szybie takie elektroniczne. Naprawdę super.

Ponownie o Sławomirze Nowaku.

WK: Wszyscy jesteśmy na celowniku jakimś […]. Kiepsko się wyłączyć z tego zegarka.
JK: On w ogóle nie powinien nic mówić.
WK: Nic nie mówić, wpisać do oświadczenia, napisać kurwa wiesz.
JK: I po temacie. Nie takie rzeczy, Palikot, wiesz, o samolocie zapomniał. Natomiast u niego jest tak, że on sam od siebie zaczął wymyślać historie i w tych historiach sam zaczął się gubić. Było najpierw, że pożyczył, później, że kolega kupił […]. Ci mu normalnie zaczęli wysyłać maile z „SuperExpressu” czy „Faktu”, bo już nie pamiętam […].
JK: Ja się pytam Pawła Grasia i Igora Ostachowicza, czy Sławek do was przyszedł i pytał się, co ma z tym zrobić. Nie, bo on zaczął wybiegać przed kamerę i mówić: Jestem niewinny, spierdalać. A potem, że żona mi kupiła z rodziną, a potem, że mi Wawrzynowicz pożyczył, więc tysiąc komunikatów na sekundę. Nikt tego nie koordynował, bo on wpadł w jakąś taką panikę […]. Jakby poszedł do chłopaków, toby ktoś mu powiedział: Zamknąć ryj!

Paliwo za 7 zł.

WK: To my się złapiemy we wtorek […]. Chciałbym, żebyś pomyślał nad badaniami i rozwojem.
JK: Myślimy o tym cały czas, żeby w Orlenie uruchomić jakąś specjalną komórkę, która tym się zajmie […]. My sobie też zadajemy
pytanie, co dalej z Orlenem, bo dzisiaj jest fajnie, ale ten biznes jest umierający […]. To jest też nam po drodze, żeby zrobić taką mocną komórkę R&D [badanie i rozwój – red. Wprost], możemy nawet być liderem tego procesu w Polsce, bo to nas interesuje i to jest dla nas ucieczka do przodu […].
JK: Ale słuchajcie, nie chciałem przy nim gadać. Jak była ta kampania 2011 r. i oni tam z cenami jechali cały czas, że paliwo po 6 zł
PiS napierdał. No i jest ta impreza w Focusie, już wiadomo, że wygraliśmy. Z Donaldem się spotykam i on: Teraz, kurwa, to paliwo może być nawet i po 7 zł [śmiech].
WK: Nie no, tak było, nie? […] Były rozmowy inne i nie. Ja w tych finalnych nie uczestniczyłem. Wszystkie chwyty dozwolone.

Kolejne nagranie zostało opublikowane przez tygodnik „Wprost” 13 lipca 2014 roku na stronie internetowej tygodnika. Dotyczy wątku posła PSL Jana Burego, wobec którego jest obecnie prowadzone śledztwo w CBA. Rozmowa miała miejsce  w styczniu 2014 roku w warszawskiej restauracji Sowa&Przyjaciele. Przeszukanie biur posła Burego odbyło się w dniu 11 lipca 2014 roku, w tym samym dniu co głosowanie w Sejmie nad wotum nieufności wobec rządu Donalda Tuska i ministra Bartłomieja Sienkiewicza.

Fragment rozmowy dotyczący posła Jana Burego:

WK: Mam problem Burego, nie? Którego mogę, wiesz, wyjebać w kosmos! (…) Ja muszę go wziąć tutaj [do Sowy&Przyjaciół – red. Wprost]. Nie bardzo mi się chce pić po prostu, bo pracuję, ale musimy po prostu pogadać, nie? Bo gość [Bury – red. Wprost], wiesz, robi dym polityczny, a tak naprawdę chodzi o jego interesy, nie? Tylko i wyłącznie. Albo dostanie, jebnie go w końcu ktoś i tyle, no. Na poważnie. No tyle tylko, że to może rozsypać się koalicja”.

[Karpiński zwraca uwagę, że Bury trzyma z Waldemarem Pawlakiem. Szef resortu skarbu byłego prezesa PSL ocenia jako „cwaniaka”. Pawlak po akcji wkroczenia przez CBA do biura szefa klubu PSL grzmiał z sejmowej mównicy, wbrew stanowisku PSL, że w tej sytuacji głosowanie nad wotum nieufności wobec szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza powinno zostać przesunięte, a CBA powinno podać informacje na temat tej akcji. Mówił o głosowaniu „pod swego rodzaju szantażem”. – red. Wprost]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *