1968 r.: Marzec ’68

[ Powrót do historii Polski ]

Marzec 1968

Marzec 1968 roku, nazywany też wydarzeniami marcowymi, składał się na kryzys polityczny, trwający w dniach 8-23 marca. Geneza tego kryzysu sięga października 1956 roku i liberalnych reform wprowadzonych przez Władysława Gomułkę. Były to m.in. amnestia dla więźniów politycznych, poprawienie stosunków z Kościołem, ograniczenie cenzury czy ukrócenie samowoli organów bezpieczeństwa. Reformy okazały się pozorne i szybko od nich odstąpiono.

Już w ostatnich miesiącach 1956 roku Władysław Gomułka w swoich przemówieniach atakował tzw. rewizjonistów i ich program liberalizacji systemu komunistycznego. Zlikwidowano inteligenckie tygodniki „Po prostu” oraz „Przegląd Kulturalny”, rozbudowywano aparat policyjny, zaostrzono cenzurę, powrócono do polityki antykościelnej, co przejawiło się na przykład w usunięciu lekcji religii ze szkół. Dodatkowo prowadzono też intensywną propagandową kampanię antyinteligencką w komunistycznej prasie.

W odpowiedzi środowiska inteligenckie 14 marca 1964 roku skierowały do władz List 34, który przyniósł jednak zwiększenie represji. Jesienią 1966 roku, po usunięciu z PZPR Leszka Kołakowskiego, grupa inteligentów partyjnych złożyła swoje legitymacje. Krytyczne nastroje wobec władzy pogłębiło zdjęcie z afisza „Dziadów” (zobacz: Adam Mickiewicz„Dziady”).

Od początku lat 60. pogarszała się też sytuacja gospodarcza w kraju, a w PZPR prowadzona była walka o wewnętrzną władzę. Na rzecz odsunięcia Władysława Gomułki od władzy działały dwie frakcje. Grupa związana z ministrem spraw wewnętrznych Mieczysławem Moczarem (tzw. partyzanci, w odwołaniu do walki partyzanckiej w GL) i zwolennicy Edwarda Gierka.

Na sytuację w Polsce wpłynęła też tzw. wojna sześciodniowa, toczona pomiędzy Izraelem a Egiptem, Jordanią i Syrią. ZSRS potępił Izrael i zerwał z nim stosunki dyplomatyczne. Tak samo postąpiły władze polskie. Organizowano wiece w zakładach pracy, potępiające żydowskie „zapędy imperialistyczne”. Nastroje antyżydowskie pojawiły się w kręgach PZPR, wojskowych i milicyjnych, a także wśród prorządowych katolików skupionych wokół Stowarzyszenia PAX. Kościół, na czele z kardynałem Stefanem Wyszyńskim zajął stanowisko raczej proizraelskie.

Pod naciskiem ZSRS Władysław Gomułka wygłosił 19 czerwca 1967 roku przemówienie na VI Kongresie Związków Zawodowych. Zawarł w nim tezę o istnieniu w Polsce „syjonistycznej V kolumny”. Z Żydami walczyła szczególnie gorliwie frakcja „partyzantów” Mieczysława Moczara, który porównał działania armii izraelskiej do metod hitlerowców w czasie II wojny światowej. Zwracano uwagę na nadużycia w UB, których dopuszczały się osoby pochodzenia żydowskiego. Antyżydowska propaganda trafiała szczególnie do środowisk robotniczych i ludzi z „nizin społecznych”.

Bezpośrednią przyczyną wybuchu zajść była demonstracja studentów pod pomnikiem Adama Mickiewicza w Warszawie, która odbyła się 30 stycznia 1968 roku, przeciwko zdjęciu przez cenzurę spektaklu „Dziady” w reżyserii Kazimierza Dejmka, granego w warszawskim Teatrze Narodowym. „Dziady” zostały zdjęte po tym jak przedstawienie zaczęło cieszyć się ogromnym zainteresowaniem spowodowanym pogłoskami o niechęci władz do spektaklu. Widownia zaczęła żywo reagować na patriotyczne i antyrosyjskie fragmenty sztuki, co sprawiło, że władza zaniepokoiła się jeszcze bardziej i podjęła decyzję o zawieszeniu przedstawienia.

Manifestacja studentów odbyła się po ostatnim spektaklu. Wznosząc m.in. okrzyki „niepodległość bez cenzury” demonstranci przeszli pod pomnik Adama Mickiewicza, gdzie złożono kwiaty. Milicja interweniowała już praktycznie po zakończeniu demonstracji, rozpędzając tłum pałkami i aresztując 35 manifestantów. Dwóch studentów Uniwersytetu Warszawskiego, na wniosek ministra szkolnictwa wyższego, relegowano z uczelni za przedstawienie relacji z zajść reporterom prasy francuskiej. Byli to Adam Michnik i Henryk Szlajfer.

8 marca odbył się wiec w obronie wyrzuconych z uczelni studentów. Wcześnie rano zatrzymano Henryka Szlajfera, Seweryna Blumsztajna, Jana Lityńskiego, Karola Modzelewskiego i Jacka Kuronia. Adam Michnik został aresztowany następnego dnia. Wiec odbywał się w bardzo spokojnej atmosferze, jednak pod koniec został zaatakowany przez oddziały ZOMO i „aktywu robotniczego”.

W wyrazie solidarności z pokrzywdzonymi następnego dnia odbyła się demonstracja na Politechnice Warszawskiej, gdzie doszło do poważnych stać z MO i aresztowań. Według informacji MSW 9 marca do walki na ulicach Warszawy ze studentami użyto 1335 funkcjonariuszy umundurowanych, 510 cywilnych oraz 400 funkcjonariuszy ORMO. Dla uzupełnienia sił ściągnięto słuchaczy Szkoły Oficerskiej MO w Szczytnie oraz Szkoły Podoficerskiej MO w Pile.

Manifestacje odbywały się we wszystkich miastach akademickich, ale nie tylko. Do starć z MO doszło m.in. w Bielsku-Białej, Legnicy, Radomiu i Tarnowie. Protesty nie trwały długo. 22 i 23 marca zostały złamane strajki studenckie.

Sytuacja nie była na tyle groźna żeby wpłynąć na politykę partii. Do protestów nie włączyli się też robotnicy, którzy byli spędzani na tzw. „masówki” w zakładach pracy, wyrażające poparcie dla PZPR. Najbardziej znanym hasłem tych zebrań było „Studenci do nauki, literaci do pióra, syjoniści do Syjonu”.

Wydarzenia marcowe Kampania antysemicka

Tzw. „masówka” w zakładzie pracy, wyrażająca poparcie dla PZPR.

Władze komunistyczne podkreśliły syjonistyczne pochodzenie inicjatorów zajść, a także to, że część z nich miała rodziców z partyjnego establishmentu. Wątek ten pojawił się 11 marca w artykule zamieszczonym przez „Słowo Powszechne”, dziennik wydawany przez Stowarzyszenie PAX.

Dało to pretekst do antysemickich czystek w szeregach samej PZPR oraz w całym kraju. Z PZPR wyrzucono ponad 8 tysięcy członków, zwolnienia dotknęły także SB, MO a także urzędy centralne i terenowe, administrację państwową, wojsko, media, oświatę, służbę zdrowia i środowiska naukowe.

W wielu przypadkach usunięcia z PZPR i zwolnienia z pracy odbywały się w atmosferze nagonki. Organizowano zebrania, na którym przedstawiano prawdziwe i fałszywe zarzuty wobec danej osoby. Wskutek kampanii antysemickiej w latach 1968–1972 opuściło Polskę 15-20 tys. osób.

Aby dostać pozwolenie na wyjazd żydowscy emigranci (oraz ich nie-żydowscy współmałżonkowie) musieli podpisać podanie do Rady Państwa o zrzeczenie się polskiego obywatelstwa. Zamiast polskich paszportów otrzymywali oni tzw. dokumenty podróży ważne tylko na wyjazd z Polski i bez prawa powrotu, w których było napisane, że „posiadacz niniejszego dokumentu nie jest obywatelem polskim”. W związku z tym obraz Polski w krajach zachodnich znacznie się pogorszył. Z pewnością wpłynęło to też na opinię Polski jako kraju antysemickiego.

Podczas całej kampanii usilnie zabiegano o to, aby nie używać słowa „Żyd” czy „żydowski”. Odcinano się od antysemityzmu, na przykład za pomocą haseł „Antysemityzm – nie! Antysyjonizm – tak!”. Krążył nawet popularny wówczas dowcip, w którym syn pyta ojca: „Tato, jak się pisze syjonizm? „Nie wiem, ale przed wojną pisało się przez Ż”.

W październiku 1968 roku Prokuratura Generalna informowała o 2732 zatrzymanych w związku z wydarzeniami marcowymi. Większość tych osób zwolniono, a 60 stanęło przed sądami w trybie przyspieszonym, 697 osób zostało ukaranych kolegiami karno-administracyjne, zaś 540 objęto śledztwami. Zapadały wyroki sięgające od kilku miesięcy do roku więzienia, wykonanie części z nich zawieszono. Uznani za inspiratorów wydarzeń Jacek Kuroń i Karol Modzelewski zostali skazani na 3,5 roku wiezienia.

Ewenementem w skali kraju był proces Gdańskiej Młodzieżowej Grupy Wywiadowczej, rozbitej w początkach kwietnia 1968 roku. Jej przywódca, Jakub Szadaj, otrzymał karę 10 lat więzienia. Specyficzną karą było też powoływanie studentów do odbycia czynnej służby wojskowej. Wielu studentów na skutek swojego zaangażowania w protesty straciło możliwość kontynuowania nauki. Na Politechnice Wrocławskiej jednorazowo skreślono 1553 studentów, zaś na Uniwersytecie Warszawskim 1616. Cześć z nich po odwołaniach została ponownie przyjęta na studia.

Represje spotykały także wykładowców wspierających protestujących. Dziesiątki z nich zostało usuniętych z uczelni, wielu zmuszono do emigracji. W ich miejsce pojawili się tzw. „marcowi docenci”, nie posiadający habilitacji, ale obejmujący samodzielne stanowiska naukowe. Warunkiem takiego przyśpieszonego awansu była lojalność wobec PZPR.

Pozytywnym skutkiem wydarzeń marcowych było na pewno pojawienie się nowego pokolenia polskiej inteligencji, które poznało naturę systemu komunistycznego. Ci, którzy zaczęli w tamtym czasie swoją aktywność polityczną, w większości kontynuowali ją w późniejszych latach. Stali się oni częścią opozycji wobec PZPR, która zaowocowała powstaniem KOR i „Solidarności”.

Wydarzenia marcowe Grafika

Program „Z filmoteki bezpieki” poświęcony wydarzeniom marcowym:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *