Sowieci wobec Powstania warszawskiego

[ Strona informacyjna: Powstanie warszawskie ]

Powstanie warszawskie

[ Przyczyny ] [ Przebieg ] [ Skutki ]
[ Alianci wobec Powstania ] [ NSZ w Powstaniu ] [ Rzeź Woli ] [ Sowieci wobec Powstania ]
[ Filmy ] [ Książki ] [ Muzyka ] [ Muzeum Powstania Warszawskiego] [ Pamięć ] [ Wykłady ]

Latem 1944 roku wojska sowieckie znalazły się w okolicach Warszawy. 29 lipca sowiecki samolot zrzucił nad Warszawą ulotki, w których kontrolowany przez Sowietów PKWN wzywał ludność do walki. Wezwanie to powtórzono w audycji radiowej, nadanej 30 lipca z Moskwy przez Radiostację im. Tadeusza Kościuszki.

Dowództwo AK obawiało się, że w momencie wkraczania Armii Czerwonej komuniści sprowokują wystąpienia zbrojne, w które masowo zaangażuje się ludność Warszawy, wyczekująca od lat możliwości odwetu na Niemcach. W ten sposób komuniści odebraliby legalnym polskim władzom ostatni atut oraz potwierdziliby tezy sowieckiej propagandy, jakoby Polskie Państwo Podziemne nie prowadziło walki z Niemcami.

Kiedy wybuchło Powstanie warszawskie ze strony Sowietów panowała cisza. Wciąż trwały też aresztowania żołnierzy AK, którzy znajdowali się poza Warszawą. Trwała akcja Burza i każde ujawnienie się AK wobec Sowietów kończyło się rozbrojeniem i aresztowaniem. Alianci deklarowali polskiemu rządowi pomoc w rozmowach premiera Stanisława Mikołajczyka ze Stalinem, ale wobec panującego w Wielkiej Brytanii bezkrytycznego podziwu dla Sowietów, sprawy ich działania na zdobywanych terenach nie należało podejmować.

Józef Stalin
Józef Stalin

2 sierpnia Józef Stalin wydał rozkaz zatrzymania 1. Frontu Białoruskiego. Rozkaz ten później utajniono. Stanisław Mikołajczyk przebywał w Moskwie od 31 lipca. Stalin przyjął go dopiero 3 sierpnia. Rozmowa dotyczyła głównie polskich granic. Na prośbę polskiego premiera o pomoc dla Powstania warszawskiego, został skierowany do rozmowy z PKWN. Mimo takiego obrotu sprawy polski premier poinformował brytyjską ambasadę, że Stalin podjął się wydać rozkazy w sprawie udzielenia pomocy Warszawie.

Rosyjski kapitan Konstanty Kaługin uciekł z niemieckiej niewoli i w Warszawie, z pomocą Armii Krajowej szukał kontaktu ze swoimi zwierzchnikami. Wojska sowieckie dowodzone przez Konstantego Rokossowskiego znajdowały się po drugiej stronie Wisły, ale jedyna możliwość kontaktu z nimi była drogą radiową przez Londyn i Moskwę.

5 sierpnia Konstanty Kaługin wysłał tą drogą prośbę o pomoc dla walczącej Warszawy. W wiadomości znajdowały się dokładne instrukcje dotyczące potrzeb, a także miejsc, w których można dokonać zrzutów. Sowieci natomiast poprzez komunistyczną Radiostację im. Tadeusza Kościuszki głosili, że to Armia Ludowa powstała przeciwko Niemcom w Warszawie, a do Armii Ludowej przyłączyła się ludność cywilna i Armia Krajowa.

Wanda Wasilewska
Wanda Wasilewska
Bolesław Bierut
Bolesław Bierut

Stanisław Mikołajczyk w Moskwie niechętnie spotkał się z przedstawicielami PKWN, z Bolesławem Bierutem i Wandą Wasilewską na czele. 6 sierpnia powiadomili uroczyście polskiego premiera, że w Warszawie nie toczą się żadne walki, przecząc w ten sposób swoim wcześniejszym komunikatom. Wanda Wasilewska rzekomo miała rozmawiać z kimś kto był dwa dni wcześniej w Warszawie i nie widział tam absolutnie żadnych walk.

7 sierpnia dowódca LWP, generał Michał Rola-Żymierski, skarżył się Stanisławowi Mikołajczykowi, że AK stworzyła straszną sytuację rozpoczynając Powstanie bez wcześniejszych konsultacji z Sowietami. Bolesław Bierut otwarcie też oznajmił, że Stanisław Mikołajczyk powinien ustąpić z urzędu, wtedy PKWN mógłby oficjalnie uzyskać status rządu, a sam Bierut zostać prezydentem.

9 sierpnia, w Moskwie, Józef Stalin deklarował premierowi Stanisławowi Mikołajczykowi pomoc lotniczą dla Warszawy. Sowieci zapewniali także Stany Zjednoczone, że udzielą pomocy walczącym w Warszawie. 16 sierpnia Józef Stalin poinformował Winstona Churchilla i Stanisława Mikołajczyka, że władze sowieckie odcinają się od awantury w Warszawie”:

Rząd sowiecki oczywiście nie może sprzeciwić się zrzucaniu broni przez samoloty angielskie lub amerykańskie w rejonie Warszawy, gdyż jest to sprawa amerykańska i brytyjska. Stanowczo jednak zastrzega się przeciw temu, aby samoloty te po zrzuceniu broni na Warszawę lądowały na terytorium sowieckim, ponieważ rząd sowiecki nie życzy sobie, aby – pośrednio lub bezpośrednio – wiązano go z awanturą w Warszawie.

Mimo kolejnych, wspólnych próśb Winstona Churchilla i Franklina Roosevelta, Józef Stalin utrzymał swoje stanowisko co do „garstki przestępców, którzy wszczęli awanturę warszawską”. Przy takim stanowisku Sowietów, prezydent USA zaczął wycofywać się z działania na rzecz pomocy walczącej Warszawie.

Załogi brytyjskich samolotów stacjonujących we Włoszech podejmowały ryzykowne misje ze zrzutami dla Warszawy, nie rozumiejąc dlaczego Sowieci stojący tuż obok Warszawy nie ruszą z pomocą. Dochodziły też informacje, że nie tylko Sowieci nie pomagają, ale wręcz ostrzeliwują brytyjskie samoloty. Ostatecznie 9 września Sowieci zgodzili się na loty wahadłowe, ale nie zmieniło to ich wrogiego stosunku do Powstania warszawskiego.

Audycje radia Moskwa groziły przywódcom Powstania, w tym i dowódcy AK generałowi Tadeuszowi Komorowskiemu, sądem i karą śmierci, po wkroczeniu do miasta Armii Czerwonej. Stalin prowadził jednak wobec zachodnich sojuszników grę pozorów. 10 września Armia Czerwona rozpoczęła ofensywę na Pragę. W operacji brała udział 1. Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. W tym czasie trwała wymiana pism i pertraktacje dowództwa AK z Niemcami, w której strona Polska grała na zwłokę oczekując na wynik działań Armii Czerwonej na prawym brzegu Wisły.

14 września Niemcy zostali całkowicie wyparci za Wisłę. Lotnictwo sowieckie rozpoczęło zrzuty dla Powstańców. Dokonywały je w nocy samoloty PO-2 o małym udźwigu, zrzucając w dodatku broń i amunicję z małej wysokości bez spadochronów, co często kończyło się jej zniszczeniem. Do tego momentu samoloty alianckie latając z Włoch dostarczyły Powstańcom około 100 ton dostaw. Okupiono to stratą 250 lotników.

Nad ranem 15 września przeprawił się na Czerniaków patrol 1. Armii Wojska Polskiego, który powrócił z prośbą o pomoc.  W nocy z 15 na 16 września na Solec przeprawili się żołnierze z armii Berlinga w sile ok. 300 ludzi. Wsparli Powstańców broniących Czerniakowa. Następnej nocy na przyczółek czerniakowski przeprawiła się kolejna grupa żołnierzy armii Berlinga. W ciągu dwóch dni na Czerniaków dotarło w sumie ok. 1200 żołnierzy.

Armia Czerwona, mimo tego, że na wszystkich innych frontach walczyła zaciekle z Niemcami, a Sowieci przed wybuchem Powstania wzywali do walki,  nie przekroczyła rzeki by ruszyć na pomoc Warszawie. Od połowy września stan wody w Wiśle wynosił zaledwie pół metra. Nie było by więc problemu z przekroczeniem rzeki dla dużej i dobrze wyposażonej armii.

Sowieckie zrzuty lotnicze, zgoda na loty wahadłowe, próby desantu przez Wisłę, mogły stworzyć wrażenie, iż ZSRS zmienił stosunek wobec Powstania warszawskiego i pragnął mu pomóc. Było to jednak dalekie od prawdy. Przedstawiciel PKWN w Moskwie Stefan Jędrychowski, podczas spotkania z Wiaczesławem Mołotowem 23 września, próbował uzgodnić wytyczne dla komunistycznej propagandy w sprawie Powstania. Od Wiaczesława Mołotowa usłyszał, że ocena Powstania warszawskiego nie uległa zmianie i jest ono nadal uważane za antysowiecką prowokację AK.

Po upadku Powstania Adolf Hitler wydał rozkaz zniszczenia miasta. Rozpoczęło się metodyczne, trwające trzy miesiące burzenie Warszawy. Akcja przebiegała dom po domu, ulica po ulicy, a Sowieci przyglądali się temu, nie podejmując żadnych prób interwencji. W odezwie Komitetu Centralnego PPR napisano:

Pan hrabia Komorowski [gen. Tadeusz Komorowski ps. „Bór”], niesławny „generał Bór”, sprawca nieszczęść i ruin Warszawy, rad by rozpętać w Polsce wojnę domową w obronie swoich własnych i jego pobratymców folwarków. Tego wszystkiego tolerować więcej nie wolno.

Sowiecki kapitan Iwan Kłos zdawał relację z Powstania warszawskiego, w której wyjaśniał, że Powstanie rozpoczęto po to, aby zdobyć stolicę przed Armią Czerwoną i przekazać ją w ręce rządu w Londynie, uznawanego przez Sowietów za nielegalny. Podawał też w wątpliwość fakt, że generał „Bór” kiedykolwiek był w Warszawie. Oskarżył też Korpus Bezpieczeństwa AK o wymordowanie wszystkich Ukraińców, Żydów i sowieckich jeńców znajdujących się w mieście. Przytaczał nawet słowa oficera AK, który miał rzekomo powiedzieć: „Rozstrzeliwaliście nas w Katyniu, to teraz my będziemy strzelać do was”.

Propaganda sowiecka po Powstaniu warszawskim przedstawiała Armię Krajową jako agendę faszystowską. Generał Tadeusz Komorowski miał być „kolegą i partnerem do szklanki” von dem Bacha, a AK roiła się od faszystów „rodzimych hitlerowców” i volksdeutschów. Naczelny Wódz generał Kazimierz Sosnkowski miał być marionetką Hitlera, a wszyscy ci reakcjoniści podburzali ludność cywilną do walki z praworządnością.

Brak pomocy sowieckiej dla Powstania warszawskiego był realizacją scenariusza Józefa Stalina, który sprowadzał się do stworzenia wasalnego rządu w pozornie niepodległej Polsce. Rozbicie przez Niemców Warszawy, największego polskiego ośrodka walki o niepodległość, stwarzało wymarzoną sytuację dla Stalina i zależnego od niego PKWN.

Konferencja w Teheranie
Józef Stalin, Franklin Delano Roosevelt i Winston Churchill na konferencji w Tehranie.

Rozmowy na temat Polski zostały podjęte 13 października. Premier Stanisław Mikołajczyk przystąpił do pertraktacji z Józefem Stalinem i Wiaczesławem Mołotowem, zdając sobie w pełni sprawę ze swojej słabej pozycji i żądań ZSRS co do granicy z Polską. Miał jednak nadzieję, że przy pomocy Zachodu uda się wynegocjować kompromis. Wielka Brytania i USA zapewniały, że ma jej poparcie.

Kiedy Stanisław Mikołajczyk zaczął wyjaśniać swoje racje, przerwał mu Mołotow, mówiąc, że Winston Churchill i Franklin Roosevelt już na konferencji w Teheranie wyrazili zgodę na granicę na linii Curzona. W tej sytuacji Sowieci nie mogli zrozumieć dlaczego Polska ma wciąż jakieś zastrzeżenia. Sowieci byli więc brutalnie szczerzy wobec sprawy polskiej, w przeciwieństwie do aliantów.

Zobacz: Alianci wobec Powstania warszawskiego.

Po Powstaniu warszawskim około 200 tys. żołnierzy AK zostało na polu walki, w dalszym ciągu walcząc z Niemcami. Ich naczelnym dowódcą był gen. Leopold Okulicki, który na rozkaz gen. Tadeusza Komorowskiego wydostał się z Warszawy z ludnością cywilną. Ich sytuacja stawała się coraz bardziej trudna, ponieważ przez Sowietów byli traktowani jak bandyci i sojusznicy Niemców. Zobacz: Żołnierze Wyklęci.

Got Something To Say:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*