Alianci wobec Powstania warszawskiego

[ Strona informacyjna: Powstanie warszawskie ]

Powstanie warszawskie

[ Przyczyny ] [ Przebieg ] [ Skutki ]
[ Alianci wobec Powstania ] [ NSZ w Powstaniu ] [ Rzeź Woli ] [ Sowieci wobec Powstania ]
[ Filmy ] [ Książki ] [ Muzyka ] [ Muzeum Powstania Warszawskiego] [ Pamięć ] [ Wykłady ]

Do rządu Wielkiej Brytanii wiadomość o wybuchu Powstania w Warszawie dotarła dopiero 2 sierpnia wieczorem. Generał Tadeusz Komorowski nadawał codziennie radiowe raporty. Zanim jednak wiadomości wysłano, odkodowano, omówiono i wysłano do miejsca przeznaczenia, występowało znaczne opóźnienie. Sprawę komplikowało też to, że Naczelny Wódz generał Kazimierz Sosnkowski podczas pierwszych dni Powstania przebywał we Włoszech.

Utrzymywany był stały kontakt z polską eskadrą, stacjonującą w rejonie Morza Śródziemnego. Obecni w Londynie szef sztabu gen. Stanisław Kopański i minister obrony narodowej gen. Marian Kukiel próbowali dowiedzieć się od brytyjskich władz wojskowych czy ich prośby o pomoc dla Powstania warszawskiego są możliwe do spełnienia.

Winston Churchill
Winston Churchill

2 sierpnia Winston Churchill wygłaszał przemówienie w Izbie Gmin, z którego jasno wynikało, iż Brytyjczycy nie zdecydują się na aktywne wsparcie Polaków. Zachęcał jednocześnie Rząd Emigracyjny do porozumienia z Moskwą:

[Sowieci] Ofiarują Polakom wolność, suwerenność i niepodległość. Domagają się, by Polska w przyszłości była przyjazna wobec Rosji. Wydaje mi się to uzasadnione.

Brytyjczycy wyrażali zrozumienie, ale wykazywali mało zaangażowania. Na przykład szef sztabu brytyjskiego Gabinetu Wojennego Winstona Churchilla, potrzebował aż pięciu dni, aby niezgodnie z prawdą oświadczyć, że kwestię użycia bombowców RAF w Polsce można rozpatrywać jedynie w połączeniu z oczekiwanym atakiem Sowietów. Użycie myśliwców uznał natomiast za nierealne. 2 sierpnia generał Tadeusz Bór-Komorowski został powiadomiony drogą radiową, że Anglicy uzależniają pomoc dla Warszawy od „wyników rozmów moskiewskich”.

Uruchomione zostały kanały dyplomatyczne. Polski ambasador w Londynie usłyszał od brytyjskiego MSZ, że dyplomaci brytyjscy będą interweniować w Moskwie, aby zapewnić maksimum współpracy. Ambasador polski w Waszyngtonie zwrócił się do Departamentu Stanu. Wszyscy deklarowali pomoc ułatwieniu rozmów polskiego premiera z Józefem Stalinem. W Wielkiej Brytanii panowało wręcz bezkrytyczne uwielbienie dla Sowietów.

4 sierpnia gen. Tadeusz Komorowski musiał zgłosić dementi wobec audycji nadanej w BBC, w której oświadczono, że Sowieci współpracują z Powstańcami. Niemal wszystkie brytyjskie gazety podawały optymistyczne doniesienia. 1 sierpnia „News Chronicle” informowało, że Warszawa jest „w przededniu zupełnego wyzwolenia”, 4 sierpnia „Daily Mail” donosił o walkach ulicznych, a „Daily Express” podał, że członkowie polskiego podziemia „walczą ramię w ramię z Rosjanami”.

8 sierpnia, po powrocie z Włoch do Londynu, Naczelny Wódz gem. Kazimierz Sosnkowski zasygnalizował Tadeuszowi Komorowskiemu, że Winston Churchill zgodził się na rozpoczęcie lotów RAF-u z pomocą dla Warszawy. Wcześniej Tadeusz Komorowski wysłał depeszę zawierającą bilans współpracy z aliantami, z której wynikało, że Polacy ponoszą ofiary w imieniu Zachodu. Spotkało się to z ostrym sprzeciwem Brytyjczyków przeciwko „obrażaniu imperium”.

Trwało intensywne lobbowanie polskiego rządu na rzecz pomocy dla Powstania warszawskiego. Pierwsze oznaki złej sytuacji i braku pomocy zaczęły trafiać do brytyjskiej prasy. 11 sierpnia ukazał się natomiast artykuł w watykańskim „Osservatore Romano”, w którym otwarcie stwierdzono, że stanowisko Sowietów jest tylko i wyłącznie polityczną grą. „News Chronicle” odrzuciło ten pogląd jako otwartą próbę rozbicia sojuszu. Jedynym źródłem bezpośrednich relacji z Warszawy był John Ward, który regularnie przysyłał do redakcji „Timesa” dramatyczne reportaże.

Sytuację pogarszał fakt, że mimo przewagi Niemców Powstanie wciąż trwało. Gdyby zostało szybko rozbite, to można by pochwalić walczących za męstwo i mówić, że nie zdążono z pomocą. Tymczasem Józef Stalin nie wyrażał zgody na pomoc Powstaniu, a Wielka Brytania i USA nie zamierzały drażnić silnego sojusznika. Loty RAF-u odbywały się jedynie z Włoch, ale odległość była zbyt duża. Polscy urzędnicy w Londynie byli oburzeni, widząc, że ich apele nie robią na Brytyjczykach większego wrażenia.

8 sierpnia wicepremier Jan Kwapiński i ambasador Edward Bernard Raczyński dyskutowali z ministrem spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Anthonym Edenem na temat pomocy niesionej Warszawie, a ten przedstawił treść telegramu marszałka Johna Slessora:

Operację zrzutów na Warszawę uważam za tak niebezpieczną i nie rokującą powodzenia, że odmawiam zgody na podjęcie jej przez podległe mi siły lotnicze. Zdania swego nie zmieniam. Wobec jednak zgłoszonej ze strony dywizjonów polskich woli podjęcia się tej ryzykownej operacji, nie widzę możności odmówienia podległemu mi dzielnemu dowódcy polskiemu mego zezwolenia. Dałem mu je wobec tego, choć powinienem był właściwie podtrzymać swój sprzeciw. Wobec tego dywizjon polski podejmie operację. Nie jest ona możliwa dzisiaj wieczorem, jeśli jednak pogoda dopisze, będzie ona dokonana jutro, 8 sierpnia. Lotnikom polskim udzielamy wszelkiej pomocy w tym przedsięwzięciu.

Brytyjskie samoloty startujące z Włoch rozpoczęły loty 8 sierpnia, a ich intensywność wzrosła w wyniku rozkazów Winstona Churchilla z 13 sierpnia. Loty były kontynuowane mimo dużych strat. Niemcy zestrzeliwali wiele maszyn zanim w ogóle doleciały do Warszawy. Licznym samolotom nie udawało się dokonać zrzutów w wyznaczonych miejscach, a inne nie zdołały dotrzeć z powrotem do bazy.

Załogi samolotów nie rozumiały też dlaczego podejmują tak wielkie ryzyko, aby dostarczyć Warszawie tak niewiele, podczas gdy sowieccy sojusznicy znajdują się tuż obok Warszawy i nie robią nic. Pojawiały się też informacje, że Sowieci nie tylko odmawiają pomocy, ale ostrzeliwują brytyjskie samoloty.

16 sierpnia nadeszła jasna odpowiedź Józefa Stalina na prośby Stanisława Mikołajczyka i Winstona Churchilla:

Rząd sowiecki oczywiście nie może sprzeciwić się zrzucaniu broni przez samoloty angielskie lub amerykańskie w rejonie Warszawy, gdyż jest to sprawa amerykańska i brytyjska. Stanowczo jednak zastrzega się przeciw temu, aby samoloty te po zrzuceniu broni na Warszawę lądowały na terytorium sowieckim, ponieważ rząd sowiecki nie życzy sobie, aby – pośrednio lub bezpośrednio – wiązano go z awanturą w Warszawie.

Zobacz więcej: Sowieci wobec Powstania warszawskiego.

Franklin Delano Roosevelt
Franklin Delano Roosevelt

Winston Churchill stanął przed problemem w jaki sposób sprzeciwić się stanowisku Józefa Stalina i jak nakłonić Franklina Roosevelta do wspólnego działania. Namówił prezydenta USA do wysłania wspólnej prośby.

Zastanawiamy się, jaka będzie reakcja światowej opinii publicznej, jeśli antyfaszyści w Warszawie zostaną rzeczywiście opuszczeni. Uważamy, że my wszyscy trzej powinniśmy uczynić wszystko, co tylko możemy, aby ocalić możliwie najwięcej znajdujących się tam patriotów.

Po kolejnych stanowczych odmowach Stalina, potępiających „garstkę przestępców, którzy wszczęli awanturę warszawską”, Franklin Roosevelt zaczął się wycofywać ze wspólnego działania na rzecz pomocy Warszawie.

1 września, w rocznicowym rozkazie nr 19 dla Armii Krajowej z okazji pięciu lat II wojny światowej, Naczelny Wódz, gen. Kazimierz Sosnkowski, w ostrych słowach napisał:

Pięć lat minęło od dnia, gdy Polska wysłuchawszy zachęty rządu brytyjskiego i otrzymawszy jego gwarancje, stanęła do samotnej walki z potęgą niemiecką […] Warszawa czeka. Nie na czcze słowa pochwały, nie na wyrazy uznania, nie na zapewnienia litości i współczucia. Czeka ona na broń i amunicję. Nie prosi ona, niby ubogi krewny, o okruchy ze stołu pańskiego, lecz żąda środków walki, znając zobowiązania i umowy sojusznicze.

Brytyjczycy poczuli się urażeni słowami Kazimierza Sosnkowskiego. 4 września minister Anthony Eden przekazał Stanisławowi Mikołajczykowi do wiadomości, iż strona brytyjska jest mocno poruszona oskarżeniami Sosnkowskiego. Kampanię w tej sprawie rozpoczęła prasa brytyjska, która w ostrych słowach traktowała polskiego Naczelnego Wodza. 22 września Rada Ministrów zdecydowała się na wystosowanie żądania odwołania gen. Sosnkowskiego ze stanowiska Naczelnego Wodza. Prezydent 30 września udzielił generałowi dymisji. Na jego miejsce powołano gen. Tadeusza Komorowskiego, choć była to nominacja bardziej honorowa niż praktyczna.

Samoloty sowieckie rozpoczęły zrzuty nad Warszawą dopiero 14 września, po wyparciu Niemców za Wisłę. Dokonywały je w nocy samoloty PO-2 o małym udźwigu, zrzucając w dodatku broń i amunicję z małej wysokości bez spadochronów, co często kończyło się jej zniszczeniem. Do tego momentu samoloty alianckie latając z Włoch dostarczyły Powstańcom około 100 ton dostaw. Okupiono to stratą 250 lotników.

Dopiero 18 września nad Warszawą mogło pojawić się za dnia 107 amerykańskich Boeingów B-17, które zrzuciło nad miastem ok. 1300 zasobników z bronią, amunicją, żywnością i zaopatrzeniem medycznym, a następnie wylądowały po sowieckiej stronie frontu. Pomoc ta przyszła jednak za późno i jej skuteczność była ograniczona wobec faktu, iż obszar Warszawy znajdujący się w rękach AK znacznie się zmniejszył w porównaniu do pierwszej połowy sierpnia. Powstańcom udało się odebrać jedynie 20% zrzutu.

W sierpniu toczyły się także dyskusje na temat uznania członków Armii Krajowej za integralną część Polskich Sił Zbrojnych. To umożliwiałoby nadanie Polskiemu Podziemiu praw kombatanckich. Powstańcy i Rząd Emigracyjny długo zabiegali o deklarację Brytyjczyków i Amerykanów w tej sprawie. Skandalicznym było zwlekanie przez niemal cały sierpień z podjęciem ostatecznej decyzji. Dopiero 30 sierpnia ogłoszony został tekst aliantów, w których napisano:

Armia Krajowa stanowi integralną część Polskich Sił Zbrojnych i w tych warunkach wszelkie akty represji w stosunku do jej żołnierzy stanowią pogwałcenie praw wojny, które Niemców wiążą, a winni tych represji pociągnięci będą do odpowiedzialności.

Kontrowersje wzbudzał fakt nieuwzględnienia postulatów potępienia zbrodni niemieckich na ludności cywilnej. Dopiero 10 września Brytyjczycy wypowiedzieli się w tej kwestii, zdecydowanie potępiając działalność Niemców.

Po upadku Powstania warszawskiego, 5 października, Winston Churchill i Anthony Eden udali się do Moskwy na rozmowy na temat granic w powojennej Europie. Premier brytyjski szybko nawiązał w Moskwie nić porozumienia ze Stalinem, stojąc na gruncie ustalenia granicy wschodniej Rzeczypospolitej na linii Curzona. 11 października do Moskwy przybyła delegacja PKWN z Bolesławem Bierutem, Edwardem Osóbką-Morawskim i Michałem Rolą-Żymierskim w składzie. Następnego dnia przylecieli Stanisław Mikołajczyk, Adam Romer i Stanisław Grabski.

Do pierwszego spotkania wszystkich stron doszło 13 października. W sprawie granic Winston Churchill i Józef Stalin byli zgodni. Brytyjski premier oznajmił:

Co zaś do spraw granicznych, to muszę oświadczyć w imieniu rządu brytyjskiego, że ofiary Związku Sowieckiego poniesione w ciągu tej wojny z Niemcami i to, co uczynił dla oswobodzenia Polski, uprawniają go w naszym mniemaniu do ustalenia zachodniej granicy wzdłuż linii Curzona.

Zdumiony Stanisław Mikołajczyk powoływał się na poparcie Franklina Roosevelta i został zaskoczony przez Mołotowa, który przekazał mu, iż prezydent USA na konferencji w Teheranie przystał na koncepcję linii Curzona. Brytyjczycy starali się wywrzeć presję na Mikołajczyka, aby ten uległ w sprawie linii Curzona. Winston Churchill posunął się nawet do gróźb: „Nie macie poczucia odpowiedzialności […] Nie myślicie o przyszłości Europy, macie na myśli tylko swój własny, pożałowania godny interes […] Nie wiem, czy rząd brytyjski będzie was nadal uznawał.”

Atakowany zewsząd premier Stanisław Mikołajczyk zgodził się zatem na uznanie linii Curzona, choć decyzja ta nie miała mocy wiążącej. 14 października strona brytyjska przedstawiła dokument, który wyznaczał zakres polskich granic na zachodzie. W myśl projektu Polska miałaby uzyskać tereny po Odrę i Szczecin i zostałyby one „przyłączone do Polski, a ich posiadanie zostanie zagwarantowane przez Rząd Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich i Rząd Jego Królewskiej Mości.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *