Euro 2012

– W związku z organizacją turnieju Euro 2012 wykazano się ogromną niegospodarnością. Brakowało pieniędzy na budowę dróg, infrastruktury noclegowej, a wydawano ogromne kwoty na zbyt duże i drogie stadiony. Zanim jeszcze zaczęto budowę stadionów, przeprowadzano też kosztowne szkolenia. Ministerstwo Sportu zorganizowało szkolenie dla samorządowców w sprawie punktów informacyjnych podczas Euro w hotelu Marriott. Oprócz drogich noclegów i posiłków podatnicy ufundowali urzędnikom fitness, basen i saunę. W zawiadomieniu o warsztatach przestrzegano ich uczestników, by „podczas pakowania podróżnych bagaży” nie zapomnieli slipek.

– Nie tylko drogi nie były gotowe na Euro. Dochodziło do tak kuriozalnych sytuacji jak zakrywanie kolorową płachtą zardzewiałej konstrukcji mostu Średnicowego w Warszawie, znajdującego się blisko Stadionu Narodowego. Kolejarze chcieli też zakrywać płachtami także inne wstydliwe obiekty, np. zdewastowane dworce na prowadzącej do Niemiec linii WrocławZgorzelec, czy też warszawskie dworce – Wschodni i Zachodni.

Premier Donald Tusk obiecywał, iż Stadion Narodowy będzie gotowy długo przed Euro 2012, pierwszym meczem, który miał się na nim odbyć był mecz o Superpuchar Polski pomiędzy Wisłą Kraków a Legią Warszawa. Wydarzenie planowane było na 11 lutego, ale po spotkaniu u wojewody mazowieckiego z udziałem m.in. przedstawicieli policji, straży pożarnej i Narodowego Centrum Sportu, prezes Ekstraklasy Andrzej Rusko zdecydował się odwołać spotkanie. Jak się okazało były zastrzeżenia co do możliwości zabezpieczenia spotkania, na nie gotowym w 100% obiekcie. Mecz miał status podwyższonego ryzyka i w związku z tym minister sportu Joanna Mucha dopytywała kto wybrał drużyny do tego meczu. Zgodnie z zasadami w meczu o Superpuchar gra Mistrz Polski przeciwko zdobywcy Pucharu Polski. Po odwołanym meczu Ekstraklasa S.A. wystąpiła do Sądu o odszkodowanie od Narodowego Centrum Sportu w wysokości 1,5 mln złotych. Sąd nakazał wypłacić tę kwotę.

Minister Joanna Mucha jako minister sportu mało o nim wiedziała. Zapytana prowokacyjnie przez dziennikarza o trzecią ligę hokeja (w Polsce są tylko dwie) minister Mucha bez mrugnięcia okiem odpowiedziała, że „te problemy są już opracowywane w resorcie”.

– Za budowę i nadzór nad Stadionem Narodowym odpowiadał Rafał Kapler, szef Narodowego Centrum Sportu, który po oddaniu Stadionu poddał się do dymisji. Dymisję miała wymusić minister sportu Joanna Mucha, która postawiła mu warunek – dymisja lub zwolnienie. Dymisja miała miejsce po serii porażek związanych ze Stadionem Narodowym: przesunięcie oddania do użytku i otwarcia, odwołanie meczu o Superpuchar Polski, pod znakiem zapytania stały też kolejne wydarzenia m.in. mecz reprezentacji Polski z Portugalią. Pomimo kłopotów ze stadionem tylko w 2011 roku zarząd NCS otrzymał 90 tys. zł premii. Dodatkowo w kontraktach członków zarządu były zapisy, które gwarantowały im premię za oddanie Stadionu Narodowego do użytku. Taką premię po odejściu z NCS miał też otrzymać Rafał Kapler. Premia miała zostać wypłacona za dwa „sukcesy”: „dokonanie pełnych odbiorów stadionu” i przeprowadzenie na Stadionie Narodowym meczów Euro 2012. Łącznie było to około 570 tys. zł.

– Tajna korespondencja minister sportu Joanny Muchy z ministrem spraw wewnętrznych Jackiem Cichockim trafiła do prywatnego mieszkania na Mokotowie. Korespondencja dotyczyła stanu bezpieczeństwa na Euro 2012 i wysyłana była faksem. Prawdopodobnie jeden z urzędników w ministerstwie sportu pomylił numery faksu.

– UEFA, która na Euro 2012 zarobiła miliardy złotych i nie zapłaciła prawie żadnych podatków w Polsce. Została zwolniona z płacenia CIT, podatków lokalnych i cła. Do polskiego budżetu nie trafił nawet podatek dochodowy od zagranicznych pracowników UEFA, którzy przyjadą obsługiwać imprezę. To m.in.: technicy telewizyjni, ochroniarze VIP-ów, cała obsługa techniczna czy sędziowie. Przede wszystkim byli to także sami piłkarze i sztaby szkoleniowe drużyn, którzy za swoją pracę też dostaną gratyfikacje finansową. Dla osób pracujących przy Euro 2012 nasze ministerstwo zgodziło się na ulgi nie tylko w trakcie samego turnieju, ale także podczas trwania przygotowań do niego. I choć prawo nie działa wstecz, to rozporządzenie z lutego 2011 roku dało zwolnienia podatkowe także za rok 2010. Był to efekt negocjacji jakie prowadził z UEFA premier Donald Tusk i powołana przez niego spółka PL.2012.

– Tuż przed Euro 2012, w kwietniu 2012 roku nie funkcjonował jeszcze rejestr cudzoziemców objętych zakazem stadionowym, bo Policja zbyt późno zabrała się za umieszczanie informacji o zakazach zagranicznych w swojej bazie danych. Sprawa ta wyszła na jaw podczas kontroli NIK. Brak tego rodzaju informacji to utrudnienie dla policjantów w rozpoznaniu osób, które mogą stwarzać zagrożenia podczas Euro 2012, a organizatorom mistrzostw uniemożliwiało zastosowanie odmowy wstępu wobec kibiców objętych zakazem zagranicznym. Kontrolerzy ustalili też, że polskie sądy z opóźnieniem przekazywały informacje o orzeczonych zakazach stadionowych, co umożliwiało ukaranym chuliganom wstęp na kolejne mecze.

– Czego oprócz autostrad nie wybudowano na Euro 2012, mimo zapowiedzi:

– w Gdańsku nie zdążono z przebudową tzw. węzła integracyjnego Śródmieście oraz nie powstała sieć połączeń lokalnych dróg i parkingów ze stadionem. Nie wybudowano tunelu pod Martwą Wisłą, czyli części nowo budowanej Trasy Sucharskiego. Z samej trasy powstał tylko jeden krótki fragment. Nie zdążono też z budową Trasy Słowackiego łączącej lotnisko z PGE Arena Gdańsk i stacji prostownikowych, które umożliwiają jazdę nowoczesnym tramwajom.

– w Poznaniu nie przebudowano ważnej ul. Roosevelta, nie zdążono też z wybudowaniem połączenia tramwajowego między stadionem Lecha a Franowem, gdzie umiejscowione miały być parkingi Park&Ride. Nawet nie rozpoczęto przebudowy jednego z najbardziej ruchliwych skrzyżowań w mieście – Ronda Kaponiera. Na Euro 2012 gotowa była tylko jedna jezdnia ul. Grunwaldzkiej prowadzącej do stadionu. Zamiast całego nowego systemu komunikacyjnego na Euro 2012 udało się oddać tylko nową halę dworcową. Na lotnisku Ławica została oddana jedynie część terminala pasażerskiego.

– w Warszawie Nie zmodernizowano m.in. sieci tramwajowej wokół Stadionu Narodowego, nie udało się przedłużyć trasy mostu Świętokrzyskiego, nie wybudowano nowej linii metra i nie powstała nowa komenda rejonowa policji na Saskiej Kępie. Nie wyremontowano kolejowej linii średnicowej. Nie wybudowano nowego hotelu przy lotnisku Okęcie. Zamiast nowego Dworca Wschodniego dokonano tylko modernizacji budynku, niemal w niezmienionym stanie były perony. Na Dworcu Zachodnim PKP jedynie pomalowało tunele i postawiło nowe znaki informacyjne.

– we Wrocławiu nie powstał inteligentny system sterowania ruchem, który i tak nie miałby czym sterować, ponieważ nie wybudowano szeregu dróg, które podczas Euro 2012 były albo rozkopane, albo ich budowa w ogóle się nie zaczęła. Nie powstało też centrum handlowe przy stadionie na Maślicach. Miał je budować Zygmunt Solorz-Żak, ale z projektu podobnie jak z klubu Śląsk Wrocław się wycofał. Do stadionu kibice nie mogli też dojechać prostą drogą z lotniska, bowiem miasto nie wybudowało Al. Stabłowickiej.

– w tzw. Miastach rezerwowych jak Kraków i Chorzów również nie zrealizowano wielu obiecanych inwestycji. W Chorzowie przedłużała się znacząco budowa Stadionu Śląskiego. Miasto zrezygnowało aż z ośmiu tras tramwajowych. Wstrzymano prace przy przebudowie Drogowej Trasy Średnicowej, łączącej miasta aglomeracji śląskiej. W Katowicach wciąż trwała budowa dworca kolejowego. Nie udało się na Euro 2012 wybudować płyt postojowych na lotnisku w Pyrzowicach. W Krakowie nie powstały parkingi podziemne, zrezygnowano z nowej ul. Humboldta i opóźniła się okrojona budowa linii tramwajowej na kampus Uniwersytetu Jagiellońskiego. Opóźniło się oddanie Dworca Kraków Główny.

rząd zapowiadał, że na Euro 2012 czas podróży koleją z Warszawy do Gdańska skróci się z z 6 godzin do 4 godz. 30 minut. Na obietnicach się skończyło, ponieważ wstrzymano prace remontowe na trasie, która miała być w całości gotowa na mistrzostwa. Na czas zdążono wyremontować jedynie jedną trzecią torów. Ze względu na wciąż trwające prace remontowe nie skróciła się też podróż koleją z Krakowa na Ukrainę. Opóźniły się też remonty torów na trasie z Poznania do Wrocławia. Zamiast planowanych dwóch godzin najszybsze pociągi jechały tą trasą przynajmniej godzinę dłużej.

– z pierwotnie zapowiadanych 2000km dróg ekspresowych powstał tylko co czwarty kilometr. Nie wybudowano trasy S5 z Poznania do Gdańska. Kibice nie pojechali też bezpieczną trasą z Wielkopolski do Wrocławia, bo nowa ekspresówka miała długość 3,4 km. W cztery lata wybudowano 1% tej trasy. Gotowe były jedynie małe odcinki drogi łączącej Warszawę z Wrocławiem. Na S7 ze stolicy do Gdańska budowa trwała. Gotowe były tylko kilkudziesięciokilometrowe krótkie fragmenty przed Trójmiastem i to tylko na zasadzie tzw. przejezdności. Dopiero w 2014 roku skończyła się budowa S3 Szczecin-Gorzów Wielkopolski-Zielona Góra. Droga S17 w okolicach Lublina, łącząca Warszawę z Ukrainą została oddana do użytku dopiero na przełomie 2013 i 2014 roku. Niegotowe były fragmenty obwodnicy Warszawy i S2 łącząca autostradę A2 z lotniskiem Okęcie.

– kibice podczas mistrzostw mieli mieć możliwość zwiedzenia Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku, Centrum Historii Ostrowa Tumskiego w Poznaniu czy Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu. Te inwestycje na Euro 2012 oczywiście nie powstały. Nie zbudowano też poznańskiego laboratorium w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, które miało alarmować o zagrożeniu bioterrorystycznym.

– Na minister sportu Joannę Muchę po klęsce piłkarzy na Euro 2012 i słabych wynikach olimpijczyków w Londynie spadła lawina krytyki. Jednak minister sportu nie przejęła się słabymi wynikami sportowców i hojnie rozdawała nagrody urzędnikom. Nagrody finansowe dostali niemal wszyscy urzędnicy resortu sportu. Średnio każdy po prawie 2000 złotych. Na nagrody dla działaczy PZPN resort planował przeznaczyć nawet 4 miliony złotych.

– Na aukcjach internetowych były sprzedawane nielegalnie bilety na Euro 2012. Jak się okazało ich pierwotnym właścicielem był wysoki urzędnik, jeden z byłych wiceministrów zdrowia. Jednak to nie on osobiście wystawiał wejściówki na internetowych aukcjach. Sprzedawca za dwa bilety na piątkowy mecz półfinałowy między Niemcami a Włochami żądał aż 1200 dolarów. Cena nominalna wynosiła nieco ponad 1000 zł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *