Nepotyzm w Platformie Obywatelskiej

Minister sprawiedliwości w rządzie Platformy Obywatelskiej w 2009 roku otaczał się bliskimi ludźmi. Nieoficjalnie, bo nie został zatrudniony, współpracownikiem Andrzeja Czumy, jako asystent społeczny został jego syn Krzysztof Czuma. Rzecznikiem Ministerstwa Sprawiedliwości został Bogusław Mazur, dobry znajomy córki ministra. Gdy media ujawniły tę informację rzecznik podał się do dymisji. Syn Andrzeja Czumy przyznał, że jest „gorącym zwolennikiem nepotyzmu, bo każdy polityk, który chce coś zrobić musi być otoczony przez osoby zaufane, czyli rodzinę i przyjaciół. Jeśli polityk nie ma w swoim otoczeniu takich ludzi, to nic nie zrobi.”

– W 2009 roku szefem podległej Ministerstwu Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Naukowo-Akademickiej Sieci Komputerowej, został dyrektor ABW Michał Chrzanowski. NASK jest operatorem telekomunikacyjnym i internetowym, działa jako jednostka badawczo-rozwojowa. Nadzoruje też rynek domen internetowych w Polsce i zajmuje się bezpieczeństwem systemów informatycznych. Wiele wątpliwości wzbudził konkurs, który wyłonił nowego szefa NASK, ponieważ pojawili się nim ludzie ze służb w tym sam dyrektor bezpieczeństwa teleinformatycznego i informacji w ABW Michał Chrzanowski, który oceniany był w konkursie przez innego członka ABW Piotra Durbajło. Był on przez pewien czas zastępcą Michała Chrzanowskiego w ABW. Zanim został powołany do komisji, przesunięto go na stanowisko doradcy szefa ABW, jako eksperta ds. cyberzagrożeń i teleinformatyki. Komisję konkursową powołało Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Jacek Protas, marszałek województwa warmińsko-mazurskiego i szef Platformy Obywatelskiej w regionie, dofinansował inwestycję Hotel Krasicki kwotą 15 mln zł. Kwota wydzielona była z funduszy europejskich, które przydzielał zarząd województwa. Hotel znalazł się na pierwszym miejscu inwestycji w regionie, którymi PO chwaliła się w broszurze „Polska w budowie”, przygotowanej z myślą o kampanii wyborczej na Warmii i Mazurach. Mieszczące się w hotelu „SPA Świętej Katarzyny” prowadziła żona marszałka, Eleonora Protas.

– W Kancelarii Donalda Tuska zatrudnione zostały dzieci wysoko postawionych osób zaprzyjaźnionych z Michałem Bonim, szefem zespołu doradców strategicznych w rządzie Donalda Tuska, przewodniczącym Komitetu Stałego Rady Ministrów.  Byli to m.in. Paweł Bochniarz, syn Henryki Bochniarz, prezes Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, współpracującej z Bonim w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego i Mikołaj Herbst, syn Ireny Herbst, byłej wiceminister gospodarki, a następnie doradcy zarządu Lewiatana.

– Natomiast w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, kierowanym przez Radosława Sikorskiego została zatrudniona 23-letnia Maya Rostowska, córka ministra finansów Jacka Rostowskiego. Została ona zatrudniona nie mając żadnego doświadczenia i bez przeprowadzenia konkursu. Oficjalnie szef MSZ nie był zadowolony z pracujących w resorcie tłumaczy i dlatego podjął decyzję o przyjęciu panny Rostowskiej, która m.in. redagowała jego wystąpienia w języku angielskim.

Minister sportu i turystyki Joanna Mucha mianowała nowym wicedyrektorem Centralnego Ośrodka Sportu swojego znajomego, Marka Wieczorka, właściciela lubelskiego salonu fryzjerskiego, z którego korzystała minister. Jako wiceszef COS miał on odpowiadać m.in. za kwestie programowo-sportowe.

Wiceministrem nauki i szkolnictwa wyższego została prof. Daria Lipińska-Nałęcz, żona doradcy Tomasza Nałęcza, doradcy prezydenta Bronisława Komorowskiego. W resorcie miała realizować zadania z zakresu szkolnictwa wyższego, obejmujące m.in. jakość kształcenia, współpracować z rektorami oraz Parlamentem Studentów Rzeczypospolitej Polskiej. W trakcie swojej pracy niejednokrotnie odwiedzała Pałac Prezydencki, w którym przyznawane są nominacje profesorskie i w którym pracuje jej mąż.

Sekretarz warszawskiej Platformy Obywatelskiej i szef ochockiego OSiR-u Łukasz Brud otrzymał zarzuty prokuratorskie. Zarzuty dotyczyły jego pracy w na stanowisku wiceprezesa spółdzielni mieszkaniowej WSM Rakowiec w latach 2000-2003. Rada nadzorcza spółdzielni zarzuciła Brudowi oraz prezesowi spółdzielni łamanie prawa i doprowadzenie spółdzielni na skraj upadku. W 2005 roku prokuratura postawiła obu spółdzielcom zarzuty działania na szkodę WSM Rakowiec.

W czasach, gdy Łukasz Brud był wiceszefem zarządu spółdzielni, brakowało wielu dokumentów przetargowych. Wielokrotnie zdarzało się, że zarząd płacił za remonty kwoty kilka razy wyższe od deklarowanych w ofercie. Mimo tego otrzymał posadę szefa OSiR na warszawskiej Ochocie. Łukasz Brud bronił się mówiąc, że nic o zarzutach nie wiedział, ale zawiesił swoje członkostwo w partii i zrezygnował z wszystkich funkcji politycznych.

– W Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej miały miejsce liczne przypadki zatrudniania członków rodzin osób zajmujących kierownicze stanowiska. W tej państwowej agencji odpowiedzialnej za nadzór i kierowanie ruchem lotniczym na terytorium Polski zatrudnione były m.in. żona i córka prezesa Krzysztofa Banaszka, dwie córki i dwóch zięciów dyrektora Biura Zarządzania Przestrzenią Powietrzną i Przygotowania Operacyjnego, syn i żona dyrektora Biura Szkoleń i Rozwoju Personelu, mąż i córka kierowniczki Działu Organizacji i Zarządzania oraz syn głównego księgowego. Pracę w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej znalazła nawet żona doradcy wiceministra infrastruktury Tadeusza Jarmuziewicza, który nadzorował między innymi Agencję.

Nepotyzm miał też miejsce w Urzędzie Marszałkowskim w Opolu, rządzonym przez Platformę Obywatelską. W urzędzie pracę znalazł syn należącego do PO wiceprezydenta Opola Janusza Kwiatkowskiego, Zbigniew Kubalańca, członek rady regionalnej PO, dyrektor biura poselskiego Tadeusza Jarmuziewicza, wiceministra infrastruktury, synowa Janusza Trzepizura, radnego PO w sejmiku opolskim.

– Przypadki nepotyzmu miały też miejsce przy układaniu list wyborczych. W 2010 roku liderką listy Platformy Obywatelskiej do Rady Warszawy została żona byłego sekretarza stanu w Kancelarii Premiera Rafała Grupińskiego – Ewa Malinowska-Grupińska. Z kolei do warszawskiej Rady Dzielnicy Włochy kandydował syn byłego ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumy – Krzysztof Czuma. Inni członkowie rodzin działaczy Platformy Obywatelskiej na listach PO w wyborach samorządowych w 2010 roku:

– Agnieszka Gierzyńska-Kierwińska – liderka listy do Rady Dzielnicy Śródmieście, żona Marcina Kierwińskiego, wicemarszałka Województwa Mazowieckiego z PO,
– Robert Kropacz – kandydat do Rady Dzielnicy Bielany, syn Jerzego Kropacza, działacza bielańskiej PO i byłego radnego PO na Bielanach,
– Łukasz Lanc – kandydat do Rady Dzielnicy Praga-Południe, syn Elżbiety Lanc, radnej Województwa Mazowieckiego z PO,
– Karolina Mioduszewska – kandydatka do Rady Dzielnicy Ursynów, żona przewodniczącego Rady Dzielnicy Ursynów Michała Matejki,
– Krystian Malesa – kandydat do Rady Dzielnicy Ursynów, syn byłego radnego PO na Ursynowie Wojciecha Malesy,
– Łukasz Jeziorski – kandydat do Rady Dzielnicy Wawer, syn radnego PO na Pradze-Południe Bogdana Jeziorskiego,
– Joanna Tracz-Łaptaszyńska – liderka listy do Rady Dzielnicy Wola, żona Krzysztofa Łaptaszyńskiego, zastępcy dyrektora Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego,
– Joanna Tucholska – liderka listy do Rady Dzielnicy Żoliborz, córka Joanny Tucholskiej, skarbnika PO na Ursynowie,
– Szymon Kozłowski – kandydat do Rady Warszawy, mąż radnej PO na Bielanach Ilony Soji-Kozłowskiej.

Minister obrony narodowej w rządzie Donalda Tuska, Bogdan Klich, był jednym z założycieli Instytutu Studiów Strategicznych. Instytut prowadziła wtedy żona ministra Bogdana Klicha. W 2009 roku dziennik Rzeczpospolita ujawnił,  że należące do Skarbu Państwa spółki węglowe oraz koncern PKN Orlen finansowały działalność Instytutu w czasie, gdy formalnie jego prezesem był Bogdan Klich, będąc jednocześnie ministrem w MON.

Spółki węglowe sponsorowały konferencję, która odbyła się w listopadzie 2007 roku. Ich przedstawiciele nie chcieli ujawnić wysokości wsparcia. Nie wiadomo też, ile pieniędzy przeznaczył PKN Orlen. Jedną z konferencji instytutu z czasów, gdy kierował nim Klich, sponsorowały firmy działające w branży zbrojeniowej, w tym włoski koncern Finmeccanica. W jego skład wchodzi firma Augusta Westin startująca w przetargu na śmigłowce, organizowanym przez MON. Gdy Instytutem kierowała już żona Bogdana Klicha, Anna Szymańska-Klich, powierzono Instytutowi organizację konferencji poświęconej kwestiom bezpieczeństwa i dalszego rozwoju NATO. Stało się tak bez procedury przetargowej.

– Błyskawiczne kariery robili też byli współpracownicy wiceministra finansów i szefa Służby Celnej Jacka Kapicy. Arkadiusz Tomczyk kierujący Izbą Celną w Poznaniu, znający Jacka Kapicę z czasów wspólnej pracy w Izbie Celnej w Rzepinie, awansował czterokrotnie w bardzo krótkich odstępach czasu. Za czasów wiceministra Kapicy aż dwa razy w odstępie zaledwie roku. W myśl przepisów Służby Celnej awanse na stopnie, które dostawał Tomczyk, powinny następować nie częściej niż co dwa lata. Szybkie awanse otrzymali też Lidia Mołodecka dyrektor szczecińskiej Izby Celnej i jej zastępca Dariusz Pawłowski oraz Remigiusz Woźniak, pełniący obowiązki wiceszefa Izby Celnej w Białej Podlaskiej. Wszyscy oni związani byli z jednostkami, w których wcześniej pracował wiceminister Jacek Kapica.

– Spółka Małopolska Grupa Geodezyjno-Projektowa, której udziałowcem był Aleksander Grad, minister skarbu państwa w rządzie Donalda Tuska, a następnie udziałowcem została jego żona, miała milionowe kontrakty od państwa, m.in. na wykonywanie map lotniczych. Z powodu nieprawidłowości przy wykorzystaniu tych map do rozdzielania unijnych dopłat, UE nałożyła na Polskę 400 milionów złotych kary. Polska musiała zapłacić 400 milionów złotych kary za to, że źle przygotowała mapki lotnicze do wniosków o dopłaty rolne. Najwięcej nieprawidłowości było tam, gdzie zdjęcia wykonywała spółka MGGP, założona przez Aleksandra Grada. Spółka zarobiła 11 milionów złotych na wykonaniu map lotniczych. MGGP otrzymała też w 2010 roku kontrakt bez przetargu na 7,5 mln zł na projekt autostrady.

– Inne przykłady nepotyzmu w Platformie Obywatelskiej:

– Anna Budzanowska, żona ministra skarbu Mikołaja Budzanowskiego,  wygrała konkurs na dyrektora Biura Ministra Transportu.
– Piotr Borawski, działacz PO z Gdańska, został członkiem rady nadzorczej PPHU Zaplecze sp. z o.o., spółki należącej do samorządu Warszawy w czasie, kiedy był narzeczonym Katarzyny Kopacz, córki ówczesnej marszałek Sejmu Ewy Kopacz.
– Iga Isańska-Rosół, żona Marcina Rosoła, jednego z bohaterów afery hazardowej, pracowała w Mazowieckiej Jednostce Wdrażania Programów Unijnych. Pracowały tam również: żona Michała Matejki, jednego z liderów PO na Ursynowie i wiceprzewodniczącego Rady Dzielnicy Ursynów, synowa Elżbiety Neski, radnej PO na Bielanach, żona Piotra Żbikowskiego z PO), wiceburmistrza warszawskiej dzielnicy Ochota, żona Krzysztofa Łaptaszyńskiego, wicedyrektora w Mazowieckim Urzędzie Marszałkowskim.

– W Mazowieckiej Jednostce Wdrażania Programów Unijnych pracowało w sumie 47 osób powiązanych z Platformą Obywatelską: jej członkowie, albo członkowie ich rodzin, czy też małżonkowie. Byli to m.in:

– Justyna Adamek – radna PO na Pradze-Południe,
– Łukasz Augustyniakczłonek koła PO Warszawa-Bielany,
– Roman Błocki – członek koła PO Warszawa-Targówek,
– Łukasz Bogudał – członek koła PO Warszawa-Targówek,
– Bogdan Buczyński – członek koła PO Warszawa-Wawer,
– Anna Cichoń – członek PO w Ostrołęce,
– Patryk Czarnieckiczłonek koła PO Warszawa-Targówek,
– Rafał Dworacki – członek koła PO Warszawa-Targówek,
– Katarzyna Dziuba-Kubicka – wcześniej pracownik Klubu Parlamentarnego PO.

Były to też m.in. żony działaczy PO, ich córki i synowa jednej z radnych PO. I dużo radnych oraz członków kół PO w warszawskich dzielnicach.

– W Krajowej Spółce Cukrowej kierownicze stanowiska objęli krewni ministrów Platformy Obywatelskiej. Byli to: kuzynka Aleksandra Grada, brat Krzysztofa Kwiatkowskiego i młody radny PO z warszawskiej Pragi. Stanowiska objęli bez konkursu. Krajowa Spółka Cukrowa Polski Cukier to jedna z najcenniejszych firm kontrolowanych przez Skarb Państwa. Monika Ziółkowska pracę w Polskim Cukrze otrzymała w 2010 roku, kiedy jej wujek Aleksander Grad jako minister skarbu przygotowywał tę największą firmę produkującą cukier do prywatyzacji. Natomiast Maciej Bogucki, młody radny PO z warszawskiej Pragi w 2010 roku ujawnił, że uczestniczy w rozgrywanych co tydzień meczach z udziałem Donalda Tuska.

– Henryka Strojnowska, były wojewoda lubelski z Platformy Obywatelskiej została dyrektorem Zarządu Nieruchomości Wojewódzkich. W konkursie pokonała czterech konkurentów, a w komisji konkursowej zasiadał m. in. Jacek Sobczak, członek zarządu województwa i były szef PO w Lublinie.

Sławomir Nowak po objęciu stanowiska szefa resortu transportu obsadził swoimi ludźmi zarządy spółek z grupy PKP. Byli to główinie finansiści nie mający nigdy do czynienia z transportem. Większość z nich była uczniami Leszka Balcerowicza i absolwentami tej samej uczelni ekonomicznej. Członkami zarządu PKP SA zostali Jakub Karnowski i Piotr Ciżkowski, ekonomiści nie mający nic wspólnego z koleją. Prezesem PKP PLK został Remigiusz Paszkiewicz, były prezes włocławskiego Anwilu, który pracował wcześniej w Ministerstwie Finansów i w NBP. Jednym z najważniejszych członków zarządu PLK został Aleksander Wołowiec. Stał się odpowiedzialny za inwestycje na kolei. Z zawodu ekonomista, pracował w Generalnym Dyrektoriacie Komisji Europejskiej w Brukseli. Natomiast  Łukasz Górnicki, były rzecznik prasowy PKO TFI, został członkiem rady nadzorczej w PKP LHS.

Sławomir Nowak utworzył też wiele niepotrzebnych, a dobrze opłacanych etatów dyrektorskich w PKP PLK. Były to m.in: dyrektor projektu współpracy z organami centralnymi czy dyrektor projektu ochrony przed hałasem, dyrektor projektu ds. koordynacji i integracji strumieni projektowych, zarządzania komunikacją wewnętrzną, koordynacji procesu wymiany informacji, a także ds. monitorowania funkcji wsparcia zarządu. W sumie były 82 stanowiska dyrektorskie w spółce.

– W 2012 roku „Puls Biznesu” opublikował tzw. listę wstydu Platformy Obywatelskiej, czyli listę 428 działaczy PO, ich znajomych i rodzin, którzy zasiadają lub zasiadali w spółkach i instytucjach państwowych od czasu objęcia władzy przez PO. Przez niecałe pięć lat od objęcia władzy wymienieni nominaci PO zarobili 200 mln zł. Na liście było dwóch byłych ministrów: Aleksander Grad i Zbigniew Derdziuk, jedenastu wiceministrów: Zdzisław Gawlik, Marcin Idzik, Lilla Jaroń, Adam Leszkiewicz, Andrzej Panasiuk, Zbigniew Rapciak, Joanna Schmid, Radosław Stępień, Maciej T., Jacek Weksler, Krzysztof Żuk), czterech senatorów PO (Jan Michalski, Franciszek Adamczyk, Stanisław Bisztyga, Tadeusz Maćkała oraz jedenastu posłów: Jarosław Charłampowicz, Marcin Kierwiński, Lucjan Pietrzczyk, Krystyna Poślednia, Leszek Cieślik, Józef Klim, Adam Krupa, Michał Marcinkiewicz, Jan Tomaka, Łukasz Tusk, Marek Zieliński. Symbolem może być tu PGE, która pod rządami Tomasza Zadrogi tylko w zarządach i radach nadzorczych spółek z grupy znalazła posady dla ponad 50 działaczy PO.

Zobacz: Lista wstydu Platformy Obywatelskiej.

– Wojciech Saryusz-Wolski, syn europosła Platformy Obywatelskiej został wicedyrektorem Biura Projektów Programowych w Kancelarii Prezydenta RP. Stanowisko objął 13 stycznia 2014 roku, a mimo obowiązku informacyjnego, fakt nominacji nie został odnotowany na stronie internetowej Biuletynu Informacji Publicznej Kancelarii Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. Zajmował się głównie pracami związanymi z obchodami Święta Wolności, czyli 25-leciem polskiej transformacji.

Syn Władysława Bartoszewskiego ówczesnego sekretarza stanu w Kancelarii Premiera został zatrudniony w spółce Exatel kontrolowanej przez Skarb Państwa i został w niej wiceprezesem. Prezesem spółki był Marcin Jabłoński, działacz Platformy Obywatelskiej i były wiceminister spraw wewnętrznych w rządzie Donalda Tuska.

– W Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych, od kiedy przeszła pod kontrolę szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza, zatrudnieni zostali  były wydawca miesięcznika „Egzorcysta”, minister łączności w rządzie AWS, szwagier byłego lidera LPR Romana Giertycha.

– W Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska zatrudniono niedoświadczonego 23-letniego Mateusza Dąbrowskiego związanego z Forum Młodych Ludowców, młodzieżówką koalicyjnego PSL. Został asystentem politycznym Tomasza Jędrzejczaka, który był wcześniej asystentem Janusza Piechocińskiego, prezesa PSL. Do jego obowiązków należała obsługa spotkań, wyjazdów i kalendarza ministra.

– Magdalena Sulik, córka Iwony Sulik, wieloletniej współpracowniczki Ewy Kopacz, pełniącej funkcję rzecznika rządu, znalazła pracę w państwowej spółce. 28-letnia Magdalena Sulik pracę w PGE zaczęła kilka dni po tym jak jej mama została formalnie rzecznikiem rządu Ewy Kopacz.

– Marek Kęsik, który w stanie wojennym weryfikował dziennikarzy, nieprawomyślnych wyrzucając na bruk, był kandydatem Platformy do sejmiku województwa zachodniopomorskiego. Marek Kęsik był wcześniej działaczem SLD.

Ewa Kopacz załatwiała pracę mężowi swojej przyjaciółki i późniejszej rzeczniczki Iwony Sulik. Robert Sulik, emerytowany policjant został zatrudniony w NFZ jako specjalista w Departamencie Gospodarki Lekami, gdzie zajmował się kontrolą. Kiedy ministrem zdrowia został Bartosz Arłukowicz, Robert Sulik odszedł z pracy i został zatrudniony w PKP, a następnie w NIK, gdzie został starszym specjalistą w dziale strategii kontroli.

– Anna Glijer, absolwentka politologii, która pracowała w NFZ i z list Platformy Obywatelskiej bezskutecznie kandydowała w wyborach, m. in. do Sejmu i sejmiku województwa, była też asystentką posłanki PO Joanny Muchy i szefową jej gabinetu politycznego w czasach jej pracy w roli ministra sportu. Następnie otrzymała pracę w Wojewódzkim Urzędzie Pracy, gdzie była starszym specjalistą ds. polityki informacyjnej. Latem 2015 roku została przeniesiona do Urzędu Marszałkowskiego, gdzie została zastępcą dyrektora Departamentu Promocji i Turystyki.

– Michał Marcinkiewicz, młody działacz i poseł Platformy Obywatelskiej został konsulem RP w Helsinkach. Sprawa budziła wątpliwości, ponieważ dostał nominację dzięki przepisom przewidzianym na nadzwyczajne sytuacje. Według przepisów kandydat na konsula powinien m.in. odbyć aplikację, na którą kwalifikuje się po otwartym naborze w drodze konkursu oraz powinien odbyć co najmniej roczny staż w MSZ. W przypadku Marcinkiewicza dyrektor służby zagranicznej zastosował procedurę uproszczoną. Dodatkową rekomendacją było m.in. to, że był posłem.

– W 2013 roku szefem PLL LOT został Sebastian Mikosz, lecz okoliczności jego wyboru były co najmniej dziwne. Konkurs na prezesa PLL LOT ogłoszono zaraz po tym, jak rada nadzorcza odwołała w grudniu 2012 roku prezesa Marcina Piróga. Do konkursu przystąpiło 31 osób, spośród których wyłoniono 27 kandydatów. Do kolejnego etapu przeszło 5: Paweł Dąbkowski z firmy Lot Air, Witold Jesionowski z Bomi, Wojciech Tomikowski z Letus Capital, Andrzej Wysocki z LOT oraz Bertrand LeGuern z Petrolinvestu i nie zalazł się w nim Sebastian Mikosz.

Żaden z kandydatów nie został wybrany podczas trzech posiedzeń Rady Nadzorczej, a jej szef Wojciech Balczun pojechał do Ministerstwa Skarbu Państwa przedstawić ministrowi Mikołajowi Budzanowskiemu ostateczną listę kandydatów. Członkowie rady ocenili, że fotel prezesa powinien przypaść Andrzejowi Wysockiemu lub Bertrandowi LeGuern. Jednak wyznaczono kolejne posiedzenie rady. A do listy kandydatów dokooptowano Sebastiana Mikosza. Według „Naszego Dziennika” żaden z kandydatów nie został zaakceptowany przez ministra skarbu, ponieważ ten miał już swój typ – Sebastiana Mikosza.

– W Łukowie, w Domu Kultury, pani Anna Tymińska została zwolniona po 32 latach pracy. Anna Tymińska miała wtedy 54 lata, wyższe studia zawodowe z administracji, kursy m.in. menedżera zarządzania instytucjami kultury. Była wykwalifikowanym instruktorem tańca, pracowała z dziećmi i młodzieżą. Jej miejsce zajęła niewykwalifikowana sekretarka ze średnim wykształceniem o nazwisku Kucharska. Była ona żoną stryjecznego brata posła Platformy Obywatelskiej Cezarego Kucharskiego, byłego piłkarza i menadżera Roberta Lewandowskiego.

– Szefem gdańskiej delegatury ABW został w 2008 roku płk Adam Gruszka. Nominacja ta była o tyle zaskakująca, że miał wtedy dopiero 36 lat, nigdy nie pracował w służbach, a najwyższe samodzielne stanowisko jakie zajmował to komendant powiatowy policji w Lęborku. Stanowisko miał otrzymać dzięki prywatnej znajomości z z kaszubskim posłem PO, Kazimierzem Plocke i gen. Leszkiem Elasem, komendantem Straży Granicznej. W 2013 roku stracił nagle stanowisko. Oficerowie narzekali na swojego szefa, że z jednostki ABW zrobił komendę policji i zajmował się głównie szukaniem skradzionych samochodów. Spodziewano się, że płk Gruszka straci stanowisko po wybuchu afery Amber Gold, która całymi latami rosła spokojnie w Gdańsku i nikt się nią nie interesował. Jak mówili oficerowie ABW z Gdańska, zgłaszali wielokrotnie dziwne działania związane z Amber Gold, jednak płk Adam Gruszka nie widział w nich nic dziwnego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *