Polska w Unii Europejskiej podczas rządów Platformy Obywatelskiej

Donald Tusk dużo mówił o silnej pozycji Polski w Unii Europejskiej, ale mimo początkowych zapewnień Berlina i Paryża państwa, takie jak Polska, czyli spoza strefy euro nie uczestniczyły w szczytach siedemnastki dotyczących zarządzania kryzysowego nawet jako obserwatorzy. Donald Tusk zabiegał o taki status. Polski rząd był skłonny do wykonania znaczących gestów, byle tylko nie być pomijanym przy kluczowych decyzjach o przyszłości Europy. Sugerował wręcz, że Polska dołoży się do funduszu ratującego unijnych bankrutów.

– Zapewnienia Donalda Tuska, że Polska może uczestniczyć w szczytach kraju eurostrefy miało potwierdzić tłumaczenie na język polski treści paktu fiskalnego. Okazało się jednak, że wersja polska i angielska różnią się od siebie i anglojęzyczny oryginał potwierdzał, że Polska nie może brać w szczytach udziału. Artykuł 14 Traktatu o Pakcie Fiskalnym po angielsku mówił wyłącznie o grupie państw posiadających walutę euro, które biorą udział w szczytach eurogrupy, a tym samym nie uwzględniał Polski.

– 2 marca 2012 roku na szczycie UE w Brukseli oprócz podpisania traktatu fiskalnego Donald Tusk bez akceptacji rządu zgodził się na dodatkowe uzgodnienia, które regulują procedury postępowania przed Trybunałem Sprawiedliwości przeciw państwom, które naruszą reguły paktu. Do korespondencji rządowej dotarł dziennik Rzeczpospolita. Wynikało z niej, że Rada Ministrów, upoważniając premiera do podpisania paktu, nie znała treści dodatkowych uzgodnień. Ministrowie poznali je dwa dni przed szczytem. Dokumentów w ogóle nie dostała Sejmowa Komisja ds. UE, która w trybie konsultacji wyraziła swoje stanowisko w sprawie paktu.

– Wstępując do Unii Europejskiej Polska przyjęła zobowiązania dotyczące poprawy gospodarki odpadami, m.in., że radykalnie zmniejszymy ilość śmieci wyrzucanych na wysypiska. Tymczasem w Polsce zamiast segregować odpady i utylizować w nowoczesnych spalarniach, wciąż zapełniane były wysypiska śmieci. Unia Europejska za opieszałość w tej sprawie nałożyła na Polskę karę, która od 16 lipca 2010 roku zmuszona jest płacić 40 tys. euro kary za każdy dzień. Sposobem na uniknięcie kary miała być nowa ustawa, jednak prace nad nią w 2010 roku wciąż trwały.

– Środki z Unii Europejskiej, które Polska otrzymywała na aktywizację mieszkańców wsi trafiały na pensje urzędników. Dzięki programowi Leader z unijnych pieniędzy miały powstawać na wsi nowe miejsca pracy, przedszkola i świetlice. Mieszkańcom zaś miał zapewnić możliwość podnoszenia kwalifikacji. Środki miały trafiać do organizacji pozarządowych, wiejskich animatorów i liderów, a także przedsiębiorczych mieszkańców wsi.

Jak się okazało po dwóch latach działania programu skorzystały z niego głównie tzw. lokalne grupy działania (LGD), czyli stowarzyszenia tworzone przez przedstawicieli gmin, organizacji pozarządowych i lokalnych przedsiębiorców. W całym kraju powstało ich 337. Miały dzielić unijne pieniądze z programu, ale najsprawniej wydawały pieniądze na własne funkcjonowanie, tworzenie biur, zatrudnianie pracowników, zakupy sprzętu i mebli. Na ten cel wydały prawie 200 mln złotych. Na realizację celów programu trafiło na wieś niecałe pół miliarda złotych, czyli mniej niż 30% wszystkich środków przyznanych Polsce do 2013 roku. W związku z tą sytuacją UE mogła zakwestionować projekt w całości i odebrać Polsce 2,5 mld zł.

– Komisarz w Parlamencie Europejskim Janusz Lewandowski z Platformy Obywatelskiej był autorem projektów rozporządzeń wykonawczych do budżetu Unii na lata 2014-2020. Według tych rozporządzeń Polska nie będzie mogła już korzystać z systemu, który pozwalał wymieniać projekty, które nie spełniały kryteriów przyjętych przez Komisję Europejską na inne, poprawne. Gdyby zdarzyła się wpadka w projekcie, Polska utraci pieniądze, ponieważ nie będzie można przekazać ich na inny projekt.

– Na wniosek Komisji Europejskiej Trybunał Sprawiedliwości UE skazał Polskę za niepełne wdrożenie unijnej dyrektywy z 2007 roku w sprawie homologacji ciężarówek, samochodów dostawczych i autobusów, a także za brak informacji o polskich przepisach w tym zakresie.

– Latem 2011 roku premier Donald Tusk hucznie otworzył Astrobazę w Gniewkowie. Dzień po otwarciu obiekt został zamknięty. Wszystko przez zamieszanie w prawie. W projekcie Astrobaza została wpisana jako obiekt techniczny, a to oznacza, że nie można w niej mieć zajęć z uczniami. Władze miejscowości spychały winę na urząd marszałkowski, który obarczał winą samorząd. Pieniądze na obiekt dała Unia Europejska i jeżeli nie zostałby szybko uruchomiony, Bruksela mogła zażądać zwrotu dotacji.

Komisja Europejska ograniczyła do 10 mln euro rocznie pakiet wsparcia dla grup producentów świeżych owoców i warzyw z Europy Środkowej. Największym beneficjentem tego programu w 2011 roku była Polska, która otrzymała 200 mln euro. Komisja tłumaczyła, że cięcie było konieczne z powodu utrzymania „dyscypliny finansowej”. Polska próbowała stawiać opór, jednak po raz kolejny okazało się, że pozycja Polski w UE jest zbyt słaba. Z wygaszanego programu dla grup producentów owoców i warzyw w ogóle nie korzystali rolnicy ze starej Unii. Dlatego Bruksela, nie niepokojona przez Francuzów i Holendrów, łatwo złamała opór polskiego Ministerstwa Rolnictwa.

Unia Europejska zaostrzyła przepisy dotyczące emisji spalin ze statków na Bałtyku. Od 2015 roku armatorzy pływający po tym akwenie muszą używać paliw zawierających maksymalnie 0,1% siarki. Na świecie statki mogą spalać paliwo zawierające aż do 3,5% siarki. Aby spełnić nowe wymogi armatorzy musieli zmodernizować flotę. Regulacje dotyczyły tylko Bałtyku i Morza Północnego. Nie zaostrzono norm emisyjnych dla Morza Śródziemnego, ponieważ sprzeciw Włochów i Greków skutecznie zablokował takie plany Komisji Europejskiej. Finowie, których gospodarka uzależniona jest od żeglugi morskiej, wynegocjowali okresy przejściowe. Polska natomiast nie protestowała wystarczająco stanowczo. Analitycy szacowali, że ceny frachtu mogą wzrosnąć nawet o 40%. Przepisy nie dotknęły jednak Rosji, której flota jest największym użytkownikiem bałtyckich wód i w największym stopniu je zanieczyszcza.

– Polska odsprzedała Hiszpanii prawo do emisji 100mln ton dwutlenku węgla. Dzięki temu Hiszpania była w stanie spełnić wymogi protokołu z Kioto dotyczące zmniejszenia emisji CO2. Hiszpania na ten cel przeznaczyła 400-800 mln euro. Polska sprzedała to prawo za 40 mln euro. To 10-krotnie mniej od ówczesnej ceny rynkowej.

Komisja Europejska pozwała Polskę przed Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Wszystko przez niewdrożenie unijnej dyrektywy dotyczącej opłat lotniskowych. Komisja Europejska żądała też dziennej kary w wysokości ok. 75 tys. euro, płacone od dnia wyroku do czasu wdrożenia.

– W październiku 2012 roku eurodeputowani PO zagłosowali wbrew wyraźniej instrukcji MSZ, którą dostał każdy polski europoseł przed głosowaniem w sprawie unijnego budżetu. Byli za odrzuceniem ważnej dla Polski poprawki, która znosiła zapis o konieczności przeznaczania części środków z UE na walkę z ociepleniem klimatu. Odrzucili 5. i 14. poprawkę. Obie dotyczyły finansowania inwestycji związanych z walką z ociepleniem klimatu. Poprawka 5. miała znieść niekorzystny dla Polski zapis mówiący o tym, że 20% unijnego budżetu ma być wydawane na walkę z ociepleniem klimatu. Odrzucając poprawkę, eurodeputowani PO poszli pod prąd rządowej linii i interesom kraju. Zgodzili się na to, żeby 20% z uzyskanych przez Polskę funduszy zamiast na budowę dróg czy oczyszczalni ścieków wydawać np. na budowę elektrowni wiatrowych, przyczyniając się tym samym do upadku tych opartych na węglu.

– Jak wynikało z danych Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, samorządy w latach 2007-2012 złożyły do Unii Europejskiej w sumie niemal 58 tys. wniosków o dofinansowanie projektów, których łączną wartość oszacowano na 177 mld zł, z czego unijne dofinansowanie miało wynieść niecałe 120 mld zł. Aż 17,3 tys. wniosków, czyli niemal jedna trzecia wszystkich, zostało odrzuconych na etapie oceny merytorycznej. Eksperci instytucji pośredniczących w przyznawaniu środków uznawali, że projekty przygotowane przez samorządy nie spełniały wymogów konkursowych. Przygotowanie projektu, całej związanej z nim dokumentacji, a także samego wniosku o dofinansowanie to koszty idące niejednokrotnie w dziesiątki tysięcy złotych.

Z raportu NIK dotyczącego prowadzonych przez samorządy inwestycji drogowych wynikało, że miastu Kraków w okresie 2008–2011 odrzucono dwa z 13 wniosków, ponieważ miasto nie przygotowało projektów budowlanych ani nie uzyskało pozwoleń na budowę planowanych inwestycji. Z kolei w Gdańsku zaprojektowano rondo bez odpowiedniej przepustowości, a w Lublinie zapomniano uwzględnić w projekcie ważnego skrzyżowania. Bywało tak, że miasto samo wycofywało wniosek, ponieważ brakowało mu pieniędzy na wkład własny. Tak było w Warszawie, która straciła 86 mln zł unijnej dotacji na rozszerzenie inteligentnego systemu sterowania ruchem, bo zabrakło jej 15 mln zł. Biorąc pod uwagę nagrody rozdawane urzędnikom przez Hannę Gronkiewicz-Waltz można by te pieniądze łatwo zaoszczędzić.

– Polska zobowiązała się do budowy i modernizacji oczyszczalni ścieków oraz systemów kanalizacyjnych tak, by spełniały normy UE. W tym celu powstał Krajowy Program Oczyszczania Ścieków Komunalnych, jednak Bruksela zakwestionowała jego założenia. KE twierdziła, że Polska oparła swój program na niewłaściwych przepisach, które zawierały łagodniejsze normy. Kary, które Polska musiała rocznie płacić UE za to, że rząd nie realizował jej dyrektyw i zaniżał standardy oczyszczania ścieków to nawet 1,5 mld euro rocznie.

Rząd zwrócił się do Komisji Europejskiej z wnioskiem o przedłużenie obowiązywania w Polsce przepisów, które sprawiają, że polscy przedsiębiorcy ponoszą wyższe koszty użytkowania samochodów niż przedsiębiorcy z innych krajów Unii. Zgodnie z wnioskiem, polski rząd chciał wydłużyć okres obowiązywania ograniczeń w prawie do odliczenia VAT na zakup nowych pojazdów mechanicznych do celów działalności gospodarczej na lata 2014–2018. W tym okresie, podatnikom miałoby przysługiwać prawo do odliczenia tylko do 50% kwoty podatku naliczonego, podczas gdy obowiązywało 60% odliczenie. Dodatkowo we wniosku rząd pragnął uzyskać zgodę  na wprowadzenie ograniczenia odliczenia VAT do 50% od kosztów eksploatacji pojazdów, w tym napraw i przeglądów serwisowych, podczas gdy obwiązywało pełne 100% odliczenie.

– Latem 2013 roku Komisja Europejska wysłała pismo do m.in. do Ministerstwa Środowiska i Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, w którym pisała: „Polska zupełnie nie wykorzystała możliwości, by rozwinąć zintegrowane podejście do zarządzania wodami”. Informowała, że jeżeli sytuacja się nie zmieni, Komisja nie będzie mogła przyznać Polsce pieniędzy na inwestycje przeciwpowodziowe zarówno z budżetu na lata 2007–2013 jak i z przyszłego na lata 2014–2020. Chodziło m.in. o trzecią oś Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko, która miała budżet przekraczający 2 mld zł.

Komisja Europejska pozwała w czerwcu 2013 roku Polskę przed Trybunał Sprawiedliwości UE za niestosowanie się do zasad monitoringu upraw GMO, m.in. za brak rejestru lokalizacji takich upraw. Komisja uzasadniała, że unijna dyrektywa wymaga, by o miejscach upraw GMO były informowane odpowiednie władze. Miejsca te powinny być zapisane w rejestrach, a informacje o tym należy podawać do publicznej wiadomości. Zaznaczyła jednocześnie, że rośliny genetycznie modyfikowane mogą być uprawiane w UE, jeśli zostały autoryzowane i pod warunkiem pozytywnej oceny wpływu na zdrowie ludzi i zwierząt oraz na środowisko.

Tymczasem w Polsce w styczniu 2013 roku weszły w życie przepisy, które zakazują upraw genetycznie modyfikowanych odmian kukurydzy MON 810 oraz ziemniaka Amflora. Jednocześnie Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa ma kontrolować, czy faktycznie w naszym kraju nie uprawia się roślin GMO. Komisja tłumaczyła, że zakaz upraw genetycznie modyfikowanych nie zwalniał Polski z obowiązku wdrożenia unijnej dyrektywy.

Polska została też pozwana przed Trybunał Sprawiedliwości UE za regulowane ceny gazu dla odbiorców innych niż gospodarstwa domowe. Ceny powinny być określane popytem i podażą, a nie ustanawiane przez państwo – podkreślała Komisja Europejska. Komisja dodała, że „regulowane przez państwo taryfy dla odbiorców końcowych innych niż gospodarstwa domowe utrudniają dostawcom gazu wejście na rynek i nie pozwalają polskim konsumentom korzystać z tego, co oferuje rynek wewnętrzny”. Komisja wskazała, że zgodnie z prawem UE, regulacja cen energii może być stosowana tylko w wyjątkowych okolicznościach i nie powinna być głównym wyznacznikiem cen. KE przypomniała, że uruchomiła procedurę o naruszenie unijnego prawa wobec Polski już w czerwcu 2009 roku.

– Polska musiała zwrócić 30 milionów euro do unijnego budżetu. Powodem takiej decyzji była niedostateczna kontrola przy wykorzystywaniu unijnych funduszy rolnych. Początkowo suma była wyższa, bo aż 39 milionów euro, ale Polska zorientowała się i wstrzymała na czas wypłatę niektórych funduszy.  W maju 2013 roku Bruksela ukarała też Polskę za niewystarczające kontrole wniosków o dotacje w mniejszych gospodarstwach rolnych w latach 2004-2006. Chodziło wtedy o prawie 80 milionów euro.

– Ponad 8 mld zł z unijnych pieniędzy zostało niewykorzystanych przez 16 polskich województw. Większość planowanych inwestycji zamknięto w najwyżej 60%.  W budowie dróg najbardziej opóźnione były województwa: mazowieckie, zachodniopomorskie, warmińsko-mazurskie oraz dolnośląskie. Podobnie było też jeśli chodzi o modernizację lub przebudowę sieci kanalizacyjnej. Z zaplanowanych ponad 9 tys. km, zrobiono jedynie ponad 5 tys. km. W tej dziedzinie najgorzej wypadły województwa: łódzkie, śląskie, wielkopolskie, mazowieckie i kujawsko-pomorskie. Środki z funduszy UE nie wykorzystano także w modernizacji linii kolejowych, czy budowie bądź przebudowie sieci wodociągowej.

Komisja Europejska pozwała Polskę do Trybunału Sprawiedliwości UE za niewdrożenie dyrektywy dotyczącej charakterystyki energetycznej budynków. Polsce groziła za to kara finansowa w wysokości 96,72 tys. euro za każdy dzień uchybienia. Zgodnie z dyrektywą kraje członkowskie miały określić i stosować minimalne wymagania dotyczące charakterystyki energetycznej wszystkich budynków, stworzyć system certyfikacji oraz zapewnić regularne inspekcje systemów grzewczych i klimatyzacyjnych.

Minister finansów Mateusz Szczurek ogłosił, że Polska wesprze Europejski Fundusz Inwestycji Strategicznych (EFIS), zaproponowany przez szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude’a Junckera (plan Junckera), ogromną kwotą 8 mld euro. To o wiele więcej niż zadeklarowały bogatsze od nas kraje, takie jak Francja czy Włochy, i aż sześciokrotnie więcej od tego, co zaproponowała Hiszpania. Plan Junckera ma pomóc w walce z CO2 i kosztem węgla wesprzeć odnawialne źródła energii, czyli może to pogłębić problemy polskiego górnictwa.

– Konsorcjum dwóch agencji: Profile i BringMore Advertising wygrało przetarg Ministerstwa Środowiska z 2015 roku na przygotowanie kampanii dotyczącej czystego powietrza. Zaplanowany budżet działań reklamowych wynosił 3,5 miliony złotych. Członkiem zarządu agencji Profile od 1994 roku był Rafał Szymczak, były współpracownik Jacka Kuronia i Bogdana Klicha, a także długoletni znajomy Michała Boniego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *