Upolitycznianie spółek przez Platformę Obywatelską

Platforma Obywatelska upolityczniła dużą ilość spółek. Przykładem najbardziej upolitycznionej spółki jest Mazowiecka Jednostka Wdrażania Programów Unijnych, która na lata 2007-2013 miała podzielić ok. 3 mld euro. Jej szefem został Wiesław Raboszuk, radny PO z warszawskiego Targówka, bez doświadczeń w zarządzaniu funduszami. Wśród około 300 zatrudnionych w spółce osób było ok. 60 działaczy PO lub ich rodzin. Szefem jednej z największych spółek podległych marszałkowi województwa Max-Film, zarządzającej kinami w całym kraju, został Lech Jaworski, radny PO, jeden z najbliższych współpracowników Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jego doradcą został warszawski radny SLD Adam Cieciura. Lewica współrządziła Warszawą razem z PO.

Wojewoda mazowiecki, wywodzący się z Platformy Obywatelskiej Jacek Kozłowski powołując ludzi do 12 mazowieckich spółek zatrudniał osoby związane z PO. Do rady Przedsiębiorstwa Państwowej Komunikacji Samochodowej trafił Włodzimierz Konecki, radomski radny PO. Do rady Fabryki Tarcz Ściernych w Grodzisku Mazowieckim powołany został Ryszard Zięciak, były radny Ursynowa, członek władz Mazowsza i rady krajowej PO. Natomiast konkurs do rady Państwowych Magazynów Usługowych wygrał nowo powołany przez Jacka Kozłowskiego wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego, były senator PO Andrzej Łuczycki.

Elżbieta Lanc, z wykształcenia polonistka, była wpływowa działaczka PSL, wkrótce po wstąpieniu do klubu Platformy Obywatelskiej dostała pracę w Przedsiębiorstwie Gospodarki Maszynami „Warszawa”. Sejmikowy radny PO Krzysztof Skolimowski, historyk z wykształcenia został oddelegowany do rady nadzorczej warszawskiej spółki miejskiej Szybka Kolej Miejska. Szefem PERN Przyjaźń, właściciela strategicznych ropociągów, pompujących rosyjską ropę do rafinerii w Polsce i Niemczech został Robert Soszyński z PO. Wcześniej minister odwołał prezesa wyłonionego w konkursie. Nowy prezes został wyznaczony poza konkursem.

Szefem gorzowskiego oddziału Agencji Mienia Wojskowego został Maciej Nawrocki, były szef Samoobrony w Gorzowie, który rozstał się z Samoobroną po przegranych wyborach do Sejmu w 2007 roku i pomógł PO w odwołaniu marszałka Krzysztofa Szymańskiego. Również w Gorzowie, w oddziale Agencji Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa dyrektorem został Tomasz Możejko, sekretarz lubuskiej PO, z zawodu nauczyciel historii i zaufany człowiek poseł Bożenny Bukiewicz, szefowej lubuskiej PO. Wyłoniony został w drugim konkursie, w pierwszym komisja rekrutacyjna uznała, że nie ma kwalifikacji.

Były funkcjonariusz ZOMO Marcin Kulicki został działaczem mazowieckiej Platformy Obywatelskiej. Gdy kandydował na prezydenta Siedlec, pracował jako szef siedleckiej filii wojewódzkiego urzędu pracy. Za publiczne pieniądze wykupił w prasie serię ogłoszeń promujących unijny program „Start w biznesie”, które ilustrował swoim zdjęciem. W 2009 roku, mimo sprzeciwu niektórych działaczy PO, Marcin Kulicki został nominowany na prezesa państwowej Krajowej Spółki Cukrowej. Według nich Kulicki nie nadaje się na to stanowisko, bo nie pracował dotąd w branży cukrowej i nie kierował nigdy tak dużą firmą. Jednak sam Marcin Kulicki uważał, że poradzi sobie na tym stanowisku: „Jestem synem polskiej wsi, moi rodzice to rolnicy. Często do nich jeżdżę. Dlatego wiem, jak należy rozmawiać z producentami buraków.”

W województwie dolnośląskim wywodząca się z Unii Pracy radna wojewódzka Elżbieta Zakrzewska w marcu 2008 roku dołączyła w sejmiku do klubu PO, w czerwcu została dyrektorką szpitala MSWiA w Jeleniej Górze. Na wybrzeżu w zarządzie PERN i radzie nadzorczej Portu Gdańskiego znalazł się Marek Litka, ekonomista i członek PO. Prezesem Morskiego Portu Gdańsk został Ryszard Strzyżewicz, skarbnik gdyńskiej PO. Na Śląsku członkiem rady nadzorczej Walcowni Metali Nieżelaznych w Gliwicach został sekretarz generalny SLD Marek Dyduch, który przeszedł do PSL i dostał stanowisko w radzie nadzorczej od PO po rozpadzie koalicji w sejmiku kiedy brakowało głosów. Po nominacji koalicja odzyskała większość.

Prezesem Gliwickiej Agencji Turystycznej został wiceszef sejmiku z PO Marcin Kędracki, a dyrektorem Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Bielsku-Białej został były poseł PO Edward Płonka. Szefową Śląskiego Ogrodu Zoologicznego została Jolanta Kopiec, była posłanka SLD, które w śląskim sejmiku znajdowało się w koalicji z PO. Osoby z partyjnych nominacji kierowały też m.in. Funduszem Górnośląskim, Hutą Będzin, Fabryką Przewodów Energetycznych SA w Będzinie, Pocztą Polską, śląskim Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska, Narodowym Funduszem Zdrowia. W śląskim oddziale regionalnym Agencji Modernizacji i Restrukturyzacji w Częstochowie wiceszefem został Bartłomiej Sabat, szef klubu częstochowskich radnych PO, były asystent europoseł Małgorzaty Handzlik i były dyrektor biura częstochowskiego posła PO Grzegorza Sztolcmana.

W Radomiu zarządcą PKS został Leszek Ruszczyk, radny Sejmiku z PO, który zatrudnił na szefa stacji obsługi Wojciecha Lisa, brata Ewy Kopacz, mechanika samochodowego. Wiceszefem Agencji Nieruchomości Rolnych w Rzeszowie został matematyk Jerzy Borcz czynny polityk PO, radny sejmiku wojewódzkiego. W radzie nadzorczej Warmińsko-Mazurskiego Funduszu Ochrony Środowiska był poseł PO Miron Sycz. Stowarzyszenie prowadzone przez jego żonę dostało dotację z WFOŚ na drewnianą wiatę. Sprawa budziła kontrowersje i doprowadziła do zawieszenia posła w klubie PO.

Również KGHM obsadzony został przez działaczy Platformy Obywatelskiej. Dziennikarze doliczyli się 16 osób w KGHM i ponad 400 osób zasiadających w różnych państwowych spółkach mających powiązania w Platformie Obywatelskiej. Arkadiusz Gierałt, wieloletni wieloletni szef lubińskiej PO i zaufany człowiek Grzegorza Schetyny, oprócz stanowiska dyrektora generalnego w KGHM zasiadał w aż czterech radach nadzorczych spółek podległych KGHM.

Senator PO Tadeusz Maćka, został dyrektorem do spraw pracowniczych w podległej KGHM kopalni. Żona posła PO Norberta Wojnarowskiego awansowała w KGHM ze stanowiska specjalisty na dyrektora w ważnym departamencie bez żadnego konkursu. Karol Szczepaniak, radny Platformy Obywatelskiej z Głogowa bez konkursu został dyrektorem w spółce zależnej od KGHM Pol-Miedź Trans. Członek PO z Legnicy i były radny Jerzy Bednarz został wiceprezesem w zarządzie spółki-córki KGHM Inova, a radny PO Eric Alira dostał pracę w należącym do KGHM klubie piłkarskim Zagłębie Lubin.

Podobnie jest z Lasami Państwowymi, które obsadzane są według klucza politycznego Platformy Obywatelskiej. Na czele Lasów Państwowych stanął Marian Pigan, który podczas kampanii parlamentarnej pełnił funkcję przewodniczącego krajowej sekcji pracowników leśnictwa „Solidarności”, która trzy tygodnie przed wyborami poparła Platformę Obywatelską. Zorganizował spotkanie leśników z przewodniczącym PO Donaldem Tuskiem. Marian Pigan mający małe doświadczenie został nominowany przez ministra środowiska bez żadnego konkursu.

Minister Skarbu Państwa Aleksander Grad obiecał odpolitycznienie spółek, jednak Polski Holding Nieruchomości wciąż obsadzany był ludźmi związanymi z Platformą Obywatelską i resortem skarbu. Prezesem Grupy został Wojciech Papierak, menadżer znany z wieloletniej działalności w branży bankowej i dobrych relacji z szefostwem Ministerstwa Skarbu Państwa. W zarządzie zasiadał Sławomir Frąckowiak, kiedyś prezes Opoczna, znajomy szefa doradców premiera Michała Boniego. Członkiem zarządu został Rafał Krzemień, były działacz warszawskiej PO. W radzie nadzorczej zasiadał Piotr Cymbała, członek władz powiatowych PO w Tomaszowie Lubelskim, których szefem był bratanek ministra skarbu Mariusz Grad. W radzie znalazł się też Mateusz Matejewski były szef PO w powiecie myślenickim, który w 2008 roku trafił do kancelarii premiera, gdy jej wiceszefem był Adam Leszkiewicz, wiceminister skarbu.

Podobnie było w innych spółkach. PGE zarządzany przez Tomasza Zadrogę, człowieka Grzegorza Schetyny, obsadzony był działaczami Platformy Obywatelskiej. Wiceprzewodniczącym rady nadzorczej PGE został prof. Maciej Bałtowski, wiceszef koła akademickiego PO w Lublinie, a członkiem rady Krzysztof Żuk, w latach 2007-09 wiceminister skarbu, potem krótko członek gabinetu politycznego ministra Aleksandra Grada i przyszły prezydent Lublina z ramienia PO. Polityków Platformy Obywatelskiej można było odnaleźć w spółkach córkach i spółkach wnuczkach PGE, a na porządku dziennym były sytuacje kiedy rady nadzorcze spółek z grupy PGE powiększą się specjalnie po to, by zmieścić w nich partyjnych nominatów, czy takie, gdy członek rady nadzorczej z legitymacją PO nadzoruje członka zarządu z taką samą legitymacją.

Również znajomi ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka obsadzeni zostali w państwowych spółkach. Na początku 2011 roku, SLD przygotowało listę 36 takich osób, związanych z ministrem, którzy znaleźli zatrudnienie w PKP, Poczcie Polskiej i Ministerstwie Infrastruktury. Wszyscy pochodzili z Łodzi, większość studiowała na Uniwersytecie Łódzkim, tam gdzie Cezary Grabarczyk.

Spółka związana z przyjacielem ministra skarbu państwa Aleksandra Grada dostała od Skarbu Państwa w dzierżawę atrakcyjny obiekt sportowy na Podhalu. Po wygranych przez Platformę Obywatelską spółka Zespół Elektrowni Wodnych została przejęta przez ludzi Platformy Obywatelskiej, a prezesem został Grzegorz Podlewski, szef koła PO w Tychach. Był on kiedyś pełnomocnikiem spółki Agemark, której głównym udziałowcem jest Niemiec Paul Rogler, w którego willi bez płacenia za czynsz mieszkał przez lata rzecznik rządu Donalda Tuska Paweł Graś.

Nowy prezes ZEW wydzierżawił należący do spółki wyciąg narciarski firmie Czorsztyn-ski, której wieloletnim udziałowcem i członkiem rady nadzorczej był Franciszek Gryboś, bliski kolega Grada od czasu studiów. Gryboś to także główny biznesowy partner rodziny Gradów, udziałowiec i prezes potężnej firmy geodezyjnej MGGP, w której udziały ma równocześnie żona ministra Małgorzata Grad. Przez nierzetelność tej firmy na Polskę zostało nałożone przez UE 400 mln złotych kary. Szefowie MGGP byli głównymi sponsorami kampanii wyborczych Aleksandra Grada. W 2005 roku wpłacili na jego kampanię 80 tys. zł. W roku 2007, kiedy limity wpłat były mniejsze, datki wyborcze od ludzi MGGP sięgnęły 42 tys. zł.

– Receptą na odpolitycznienie spółek miała być nowa ustawa, która dotyczyć miała spółek, w których Skarb Państwa ma większość lub według ustawowych kryteriów uznanych za „kluczowe”. Jednak według ustawy o wejściu kandydata do rady nadzorczej spółki Skarbu Państwa decydować miał dziesięcioosobowy Komitet Normalizacyjny złożony z powoływanych przez premiera renomowanych osób. Ustawa znosiła też ograniczenia dotyczące wynagrodzeń w państwowych firmach. Ustawę, której pomysłodawcą był Jan Krzysztof Bielecki zablokował marszałek Sejmu z PO Grzegorz Schetyna, ponieważ według doniesień prasowych, ustawa miałaby pozbawić Grzegorza Schetynę wpływów w KGHM.

– Podczas rządów Platformy Obywatelskiej można było wygrać konkurs, a nawet być najlepszym w kraju, a mimo to nie otrzymać stanowiska, o które się ubiegało. Ministerstwo Finansów ogłosiło w lutym 2009 roku konkurs na naczelników 201 urzędów skarbowych. Kandydaci przeszli dwustopniowy egzamin: pisemny z wiedzy zawodowej i ustny, m.in. sprawdzający umiejętności zarządzania. Okazało się, że nominacji nie otrzymało aż 11 osób, które wygrały konkursy, ponieważ nie mieli zaufania Andrzeja Parafianowicza, wiceministra finansów odpowiedzialnego za urzędy skarbowe.

Odrzucona została m.in. kandydatura byłej naczelniczki Urzędu Skarbowego w Brzesku, która aplikowała na stanowiska naczelnika w Wieliczce i Brzesku, choć z wiedzy była najlepsza w kraju. Na naczelnika Urzędu Skarbowego w Starachowicach wybrany został były funkcjonariusz ABW, choć zdobył najmniejszą liczbę punktów. W Zabrzu wybrano Andrzeja Konewkę, który nie startował w konkursie. To były naczelnik Urzędu Skarbowego z Sosnowca, w którym miała miejsce afera związana z lokalnym biznesmenem. Kontrola w urzędzie wykazała, że  że kilkanaście spółek powiązanych kapitałowo i personalnie z biznesmenem Krzysztofem P. unikało spłacania wielomilionowych długów podatkowych, przedawniały się ich zaległości, a sygnały z innych urzędów o nieprawidłowościach spółek trafiały do kosza.

Ustawione konkursy zdarzały się też w Agencji Nieruchomości Rolnych. Na Pomorzu, na rozmowę kwalifikacyjną na stanowisko szefa oddziału ANR zaproszono 5 osób. Nieoficjalnie mówiono, że i tak wygra Włodzimierz Olszewski mistrz sieci i instalacji w Pomorskiej Spółce Gazowniczej, radny PO w powiecie puckim, były wicewójt gminy Krokowa z czasów, gdy rządził nią Kazimierz Plocke, wiceminister rolnictwa w rządzie Donalda Tuska. Jeden z kandydatów wiedząc, że i tak nie ma szans na wygranie z Włodzimierzem Olszewskim, nie stawił się na rozmowę kwalifikacyjną. Jak się okazało miał rację, bo stanowisko otrzymał właśnie Olszewski.

Inny współpracownik Kazimierza Plockego, Ryszard Stachurski, został dyrektorem Centralnego Ośrodka Sportu w Cetniewie. Ryszard Stachurski to członek Rady Krajowej PO, szef biura posła Plockego i przewodniczący Platformy Obywatelskiej w Pucku. Był też sekretarzem w Krokowej u wójta Kazimierza Plockego.

– Po wkroczeniu CBA do byłej spółki Skarbu Państwa Fabios SA, w Prokuraturze Okręgowej w Krakowie Wydziale ds. Przestępczości Gospodarczej rozpoczęło się śledztwo dotyczące działania na szkodę spółki przez zarząd. Śledztwo rozpoczęło się w rok od objęcia stanowiska prezesa spółki przez Bartłomieja Babuśkę, radnego Tarnowa i członka tarnowskiej Platformy Obywatelskiej. Zawierał on umowy z wieloma swoimi znajomymi, wykorzystując sieć powiązań personalnych, w których ważną rolę odgrywały m.in. osoby związane z tarnowską Platformą Obywatelską, a także z jego najbliższą rodziną. Prokuratura badała też sprawę prywatyzacji Fabiosu i kwestii nagłego pogorszenia się wyniku finansowego spółki w 2009 roku, czyli u progu prywatyzacji. Zysk netto Fabiosu za 7 miesięcy nagle zmniejszył się o około półtora miliona złotych, do kwoty 160 tysięcy złotych.

W czasie, gdy Bartłomiej Babuśka był prezesem spółki Fabios SA, w ostatecznym procesie prywatyzacji doradzali mu też m.in. Jerzy Wiatr prezes MPK w Tarnowie oraz dyrektor Robert Grela. Wiele wątpliwości budziło też wybranie Bartłomieja Babuśki na prezesa, ponieważ pierwszy konkurs, w którym zajął trzecie miejsce został unieważniony, stanowisko prezesa udało mu się objąć za drugim podejściem. Prokuratura i CBA zainteresowały się też spółką, ponieważ Bartłomiej Babuśka w imieniu zarządu Fabiosu zawarł umowę współpracy handlowej z ukraińską firmą Bogema, należącą do Sergieja Konvinko, który z kolei był udziałowcem spółki Solaris Invest, w której prezesem był Bartłomiej Babuśka. Kolejnym z kilku udziałowców Solaris Invest był wcześniej również pan Jerzy Wiatr. Natomiast większościowym udziałowcem Solaris Invest był także znany tarnowski adwokat Maciej Morawski, kandydujący na radnego Tarnowa z list PO.

– Działacze podlaskiej PO informacje o wakatach w urzędach, na których czele stoją funkcjonariusze partyjni, otrzymywali na swoją skrzynkę mailową. Rozsyłało je Biuro Zarządu Podlaskiego Regionu Platformy Obywatelskiej. Budziło to pytania o przejrzystość i bezstronność samego procesu rekrutacji na stanowiska w urzędach. Wbrew pozorom wiedza o konkursach nie jest wiedzą powszechnie dostępną, nie da się jej posiąść przez przypadek czy mimochodem. Chociażby z tego powodu otrzymujący taką informację działacze PO byli już w jakiś sposób uprzywilejowani w stosunku do reszty społeczeństwa.

– Joanna Strzelec-Łobodzińska, była zastępczyni Waldemara Pawlaka, która nadzorowała górnictwo, została szefową Kompanii Węglowej. A wszystko dzięki Donaldowi Tuskowi, który, specjalnie dla niej, zniósł karencję w myśl której była wiceminister mogłaby dopiero po roku objąć stanowisko w spółce.

– Maciej Owczarek, prezes Enei, poznańskiej spółki energetycznej kontrolowanej przez Skarb Państwa mógł zarabiać osiem razy więcej niż dotychczas i nie naruszać przy tym ustawy kominowej. Jak nakazywała ustawa Owczarek dostawał do tej pory 6-krotność średniego wynagrodzenia, czyli około 20 tys. zł miesięcznie. Od 1 lipca 2010 roku jego zarobki wzrosły do 80 tys. zł plus premie, które mogły sięgnąć podobnej kwoty. Rocznie była to kwota ponad 1,9 mln zł.

Ominięto to w ten sposób, że zamiast dotychczasowej umowy o pracę, Maciej Owczarek podpisał kontrakt menadżerski nie tylko z Eneą, ale też z innymi spółkami należącymi do grupy, w których ustawa kominowa nie obowiązywała. Decyzję o podpisaniu kontraktów menedżerskich z zarządem Enei podjęła dziesięcioosobowa rada nadzorcza. Rząd posiadał w energetycznym koncernie 51% udziałów. Członkowie rady nieoficjalnie przyznali, że zgodzili się na kontrakty menedżerskie dla zarządu, by obejść ustawę kominową.

– Szefem PGE został Krzysztof Killian, osoba z bliskiego otoczenia Donalda Tuska i Jana Krzysztofa Bieleckiego, były działacz Kongresu Liberalno-Demokratycznego i Unii Wolności. W 1991 roku był dyrektorem gabinetu ministra przekształceń własnościowych, następnie dyrektorem generalnym Urzędu Rady Ministrów. W gabinecie Hanny Suchockiej zajmował stanowisko ministra łączności. Był m.in. doradcą prezesa Banku Handlowego i Softbanku. W maju 2008 roku został wiceprezesem zarządu oraz dyrektorem ds. marketingu i zarządzania relacjami z klientem w Polkomtelu, a w 2011 roku został członkiem Rady Nadzorczej PKO BP.

Dariusz Joński z SLD poinformował, że „PO szykuje skok na państwowe spółki” i, że wszedł w posiadanie dokumentu, w którym jest mowa o powołaniu nowej instytucji: Infrastrukturalnego Funduszu Gwarancyjnego. Według Dariusza Jońskiego Fundusz miałby zarządzać 30 największymi spółkami Skarbu Państwa, m.in. PKP, Pocztą Polską, PKO BP, PKN Orlen, PZU, Kompanią Węglową, Jastrzębską Spółką Węglową, Katowickim Holdingiem Węglowym, Polskimi Portami Lotniczymi i Lasami Państwowymi. Fundusz miałby podlegać bezpośrednio premierowi lub prezydentowi, a kadencja członków jego rady nadzorczej miałaby wynosić „przynajmniej 6 lat”. To oznaczało, że w momencie nawet utraty władzy przez PO, politycy, którzy zajmowali funkcje, bądź osoby z nadania PO przez najbliższe 6 czy 7 lat byłyby nie tylko w radzie nadzorczej tej instytucji, ale we wszystkich spółkach z udziałem Skarbu Państwa.

Ponadto dokument zakładał też  szybkie dokończenie prywatyzacji, obsadę stanowisk w radach nadzorczych największych spółek Skarbu Państwa, a także przejęcie przez Fundusz kompetencji ministerstw. Dokument miał być opracowany przez Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową, w którego radzie fundatorów znaleźli się m.in. byli działacze pierwszej partii Donalda Tuska, Kongresu Liberalno-Demokratycznego: ówczesny komisarz UE ds. budżetu Janusz Lewandowski, Jacek Merkel i Jan Szomburg. Powstanie dokumentu miał zlecić sam Donald Tusk.

– Wiceprezesem PKS w Suwałkach został Krzysztof Tumialis, miejscowy radny PO, członek Regionalnej Komisji Rewizyjnej tej partii. Wcześniej pracował w prywatnej firmie działającej w branży paliwowej. Firma borykała się z problemami finansowymi, a na pensję nowego wiceprezesa wydawano 120 tys. rocznie, podczas gdy zmniejszano zatrudnienie i diety dla pracowników za dyżury.

– Pierwszą polską elektrownię jądrową budowały dwie spółki z Grupy PGE kierowane przez tych samych menedżerów w zarządach. W jednej dostawali pensje ograniczone ustawą kominową, a w drugiej rynkowe. Wśród nich znajdował się były minister skarbu Aleksander Grad, który zarabiał łącznie 55 tys. zł brutto, z czego 13 818 zł jako prezes w spółce podlegającej pod ustawę kominową, a 41 468 zł jako szef tej drugiej. Był to kolejny przykład, że ustawa kominowa nie działała.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *