Przebieg Zbrodni w Lesie Szpęgawskim 1939-40

[ Powrót do historii Polski ]

[ Zbrodnia w Lesie Szpęgawskim 1939-40 – strona informacyjna ]

[ Przebieg ] [ Pamięć ]

Na miejsce kaźni aresztowanych Polaków oraz obywateli polskich Niemcy obrali olbrzymi kompleks leśny, w postaci boru sosnowego o długości dziesięciu i szerokości siedmiu kilometrów. Las w 1939 roku należał do niemieckiego właściciela ziemskiego, niejakiego von Paleske. Przy wyborze miejsca dokonywanych mordów Niemcy kierowali się jego odludnym położeniem i dogodnym dojazdem z Tczewa i pobliskiego Stargardu. Szczególnie do grzebania ofiar nadawała się część powyrębowa lasu, z racji piaszczystego i tym samym łatwego do kopania gruntu.

W celu przygotowania się do przyszłych mordów Niemcy już 16 września rozpoczęli kopanie masowych mogił i oczyszczania terenu ze zbędnej roślinności. Zmuszeni do tej pracy byli 32 Polacy „oddelegowani” z samego Starogardu Gdańskiego – pracowali bez chwili przerwy aż do 18 listopada. Tak przygotowane miejsce egzekucji było obwarowane posterunkami Selbstschutzu oraz Policji, a miejscowa ludność miała zakaz wchodzenia na teren Lasu Szpęgawskiego pod karą śmierci.

Pierwszymi ofiarami mordów było 88 pacjentów szpitala psychiatrycznego w Kocborowie, których Niemcy przewiexli do Lasu Szpęgawskiego 22 września 1939 roku. Z racji tego, iż nie było wówczas jeszcze przygotowanych grobów ( zakończono ich kopanie dopiero 18 listopada) pacjenci szpitala sami musieli szykowac sobie mogiły. Wyłączono z owej „pracy” tylko skrajnie ciężko chorych ludzi – tych pielęgniarze usypiali jeszcze podczas transportu zastrzykami z morfiny i następnie wrzucali ich ciała do grobów. Większość pomordowanych osób zastrzelono strzałami w tył głowy, ale SS-mani w celu zaoszczędzenia amunicji część ofiar zatłukli kolbami karabinów.

Mordy na osobach chorych psychicznie Niemcy prowadzili w ramach Akcji T4, a ofiary eliminowano na terenie Lasu Szpęgawskiego do końca stycznia 1940 roku. Szacuje się, iż spoczywają tam ciała 1692 (854 mężczyzn i 939 kobiet) osób, które straciły życie w około piętnastu masowych egzekucjach. Wśród ofiar znajdowało się także ponad 300 pacjentów szpitala psychiatrycznego w Świeciu, jak i dzieci upośledzonych psychicznie. Również wielu cudzoziemców padło ofiarami niemieckich mordów w Lesie Szpęgawskim. Także sam personel szpitalny został wymordowany, m.in. dr Józef Kopicz, zastępca dyrektora szpitala w Kocborowie oraz jego inspektor, Franciszek Dunajski.

Na terenie Lasu Szpęgawskiego mordowano także „hurtowo” przedstawicieli polskiej polityki, inteligencji, działaczy społecznych i kulturalnych z terenów Pomorza (zwłaszcza z powiatów starogardzkiego, gniewskiego oraz tczewskiego). Sam las był także miejscem kaźni polskich księży katolickich, w tym ze słynnego Collegium Marianum.

Kompleks leśny skrywa ciała dziesiątek nauczycieli, kupców, urzędników, rolników i członków polskich organizacji patriotycznych, jak np. Polskiego Związku Zachodniego. Między wrześniem 1939 roku, a styczniem 1940 Niemcy przeprowadzili liczne egzekucje w Lesie Szpęgawskim: 16 października 1939 – 30 księży, 20 października 1939 – 54 nauczycieli oraz 44 mieszkańców Peplina, 4 listopada 1939 – 37 obywateli polskich ze Starogardu i jego okolic, 10 listopada 1939 – 22 Polaków, w tym inspektora szkolnego i szefa Polskiego Związku Zachodniego, 20 listopada 1939 – 20 więźniów, 23 listopada 1939 – 50 internowanych osób z ryjewskiego aresztu.

Nieszczęsne ofiary niemieckich mordów w Lesie Szpęgawskim były przewożone na miejsce kaźni w największej tajemnicy. Ciężarówki oraz autobusy z zamalowanymi na czarno szybami wywoziły przyszłe ofiary o zmierzchu lub późną nocą. Kaci strzelali do leżących lub klęczących więźniów tak, aby zamordowani wpadali twarzą do mogił, rannych dobijano kolbami karabinów lub grzebano żywcem – tak wynika z powojennych oględzin sądowo-lekarskich. Oprawcy w celu dodania sobie animuszu często znajdowały się pod wpływem alkoholu. Na uwagę zasługuje fakt, iż mordowani bardzo często zachowywali godną i honorową postawę do końca ( krzyczeli przed śmiercią „Jeszcze Polska nie zginęła…”). Zeznał to sam Paul Drews dodając, iż Niemcy chcąc nie chcąc, autentycznie podziwiali postawę swoich ofiar.

W ramach zacierania po sobie zbrodni, w 1940 roku grupa polskiej młodzieży z okolic pod nadzorem niemieckiego leśnika zasadziła na miejscu zbrodni młode drzewka. Z kolei w 1944 roku, z racji zbliżania się Armii Czerwonej hitlerowcy przystąpili do właściwego zacierania śladów dokonanej przez siebie zbrodni – grupa więźniów pod nadzorem SS-manów z okupowanych przez ZSRS terenów rozkopywała groby i paliła zwłoki na stosach lub w specjalnie uszykowanych piecach. Prochy tak potraktowanych ofiar zakrywano ziemią po uprzednim  zasypaniu ich wapnem. Robotnicy, którzy wykonywali ową „pracę” (trwającą od 26 października do 20 grudnia 1944 roku) zostali po jej zakończeniu wymordowaniu przez swoich niemieckich nadzorców.

Summa summarum na terenie Lasu Szpęgawskiego zastrzelono w zbiorowych egzekucjach od 5000 do 7000 istnień ludzkich. Z tej racji teren owego kompleksu leśnego jest uznawany obok Mniszka po Świeciem i Piaśnicy za największą nekropolię niemieckiego ludobójstwa na Pomorzu.