Grudzień 1970

[ Strona informacyjna: Grudzień 1970 ]

Grudzień 1970

Grudzień 1970 roku należy do najbardziej dramatycznych i tragicznych wydarzeń w całej historii PRL. I sekretarzem KC PZPR był Władysław Gomułka, a kraj popadał w coraz większy kryzys ekonomiczny i polityczny. Władze przygotowały reformę gospodarczą, której najważniejszym elementem była wprowadzona 12 grudnia 1970 roku drastyczna podwyżka cen wielu artykułów pierwszej potrzeby. Głównie mięsa, przetworów mięsnych i innych artykułów spożywczych.

Władze zdawały sobie sprawę, że podwyżka cen tuż przed Bożym Narodzeniem może spowodować niepokoje społeczne. Decyzję w tej sprawie podjęto 30 listopada 1970 roku na posiedzeniu Biura Politycznego KC PZPR. Od 8 grudnia w Ministerstwie Obrony Narodowej i Ministerstwie Spraw Wewnętrznych rozpoczęto przygotowania w ramach „ochrony porządku i bezpieczeństwa publicznego”, a 11 grudnia jednostki MSW zostały postawione w stan pełnej gotowości.

12 grudnia wieczorem za pośrednictwem radia poinformowano społeczeństwo o podwyżkach cen żywności. Ceny podniesione zostały średnio o 23%. Mąka o 17%, ryby o 16%, dżemy i powidła o 36%. 13 grudnia komunikaty o podwyżkach cen podała prasa. To, że o podwyżce poinformowano dzień przed jej wprowadzeniem, wieczorem, kiedy sklepy były już zamknięte i nie można było zrobić zapasów, sprawiło, że reakcja społeczeństwa była jeszcze bardziej ostra.

Zbierano się na wiecach domagając się od władz cofnięcia podwyżki, uregulowania systemu płac, a w szczególności zasad naliczania premii i odsunięcia od władzy odpowiedzialnych za podwyżkę, czyli m.in. Władysława Gomułki, Józefa Cyrankiewicza i Stanisława Kociołka. 14 grudnia, jako pierwsza rozpoczęła strajk Stocznia im. Lenina w Gdańsku, której pracownicy zażądali cofnięcia podwyżek. Kierownictwo Stoczni nie było w stanie spełnić tego postulatu więc pracownicy wyszli poza teren stoczni i skierowali się pod gmach Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Po drodze przyłączały się do nich przygodne osoby, w tym zwłaszcza dużo młodzieży.

Robotnicy zgromadzili się pod gmachem Komitetu Wojewódzkiego PZPR, gdzie chcieli rozmawiać z I sekretarzem KW PZPR Alojzym Karkoszką, ale ten przebywał w Warszawie, gdzie właśnie obradowało VI plenum KC PZPR. Demonstrantów nikt nie chciał wysłuchać, sformowali więc pochód, który przez kilka godzin przemieszczał się ulicami Gdańska. Wbrew temu, co twierdziła komunistyczna propaganda, pochód odbywał się w spokoju i niczego po drodze nie demolowano. Padały jednak coraz bardziej radykalne hasła.

Kiedy po południu pochód ruszył ponownie do centrum miasta, około godziny 16:00 został niespodziewanie zaatakowany przez MO petardami i gazem łzawiącym. W śródmieściu Gdańska rozgorzały gwałtowne walki uliczne, które toczyły się do późnych godzin wieczornych. Milicja tego dnia nie używała jeszcze broni palnej, nie było zatem ofiar śmiertelnych, jednak przynajmniej kilkadziesiąt osób zostało rannych.

Następnego dnia protesty nasiliły się i został ogłoszony strajk powszechny. Przyłączyły się do niego inne gdańskie przedsiębiorstwa, robotnicy ze Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni oraz pracownicy elbląskiego Zamechu. Utworzony został pierwszy komitet strajkowy. Jego przewodniczącym został Zbigniew Jarosz, zastępcą przewodniczącego Jerzy Górski. W składzie komitetu znaleźli się też: Stanisław Oziębło, Ryszard Podhajski, Kazimierz Szołoch, Lech Wałęsa i Zofia Zejser.

Grudzień 1970 Gmach KW PZPR w Gdańsku

Płonący gmach Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku, podczas wydarzeń grudniowych.

W wielu punktach miasta dochodziło do starć milicją i wprowadzonym do miasta wojskiem. Tym razem została użyta broń palna. Od godzin rannych znów na ulicach pojawili się stoczniowcy, którzy pochodem udali się pod gmach Komendy Miejskiej MO, gdzie miały być przetrzymywane osoby zatrzymane poprzedniego dnia. Właśnie w rejonie komendy na ul. Świerczewskiego, gdzie walki przybrały szczególnie gwałtowny charakter, padli pierwsi zabici, co jeszcze bardziej rozjuszyło tłum.

Na placu przed Dworcem Głównym podpalono kilka milicyjnych samochodów oraz pocztowe wózki akumulatorowe. Demonstrantom udało się też podpalić gmach Komendy Wojewódzkiej PZPR. Walki uliczne w mieście trwały praktycznie przez cały dzień. Zginęło w nich co najmniej 7 osób, kilkaset zostało rannych, a około 500 demonstrantów zostało zatrzymanych.

Warto zwrócić uwagę na zachowanie Lecha Wałęsy tego dnia, które wydaje się dziwne. Najpierw rzekomo spontanicznie spotkał się z dyrektorem Stoczni, a następnie wezwał ludzi do wyjścia na ulicę, by znaleźć się w w Komendzie Milicji w chwili, gdy do jego kolegów strzelano. Lech Wałęsa został formalnie zwerbowany do współpracy z SB prawdopodobnie 19 grudnia 1970 roku. Zobacz: TW Bolek.

W Gdyni doszło do spisania 8 głównych postulatów i przekazania ich przewodniczącemu prezydium Miejskiej Rady Narodowej, Janowi Mariańskiemu. Obiecał on przekazać je wicepremierowi Stanisławowi Kociołkowi, żądając jednak w zamian rozejścia się demonstrantów do domów. Wśród postulatów były m.in. dostosowanie płac robotników do ostatniej podwyżki cen, podwyższenia minimalnego wynagrodzenia, zredukowania rozpiętości zarobków robotników z zarobkami pracowników umysłowych. Nocą aresztowano członków komitetu strajkowego w Gdyni.

16 grudnia strajk rozszerzył się na kolejne miasta na Wybrzeżu: Elbląg, Gdynię, Słupsk i Szczecin, gdzie od 17 grudnia walki uliczne miały bardziej gwałtowny charakter. Stocznia Gdańska została otoczona przez wojsko. Ludzie, którzy próbowali się do Stoczni zbliżyć, byli brutalnie bici. Wieczorem wicepremier Stanisław Kociołek wystąpił w Telewizji Gdańskiej i Polskim Radiu z apelem, w którym nakłaniał strajkujących robotników Stoczni w Gdyni do powrotu do pracy, choć miał wiedzieć, że następnego dnia rano Stocznia będzie „zablokowana” przez wojsko.

Stanisław Kociołek jest współodpowiedzialny za wydarzenia Grudnia 1970 roku. Były dyrektor Stoczni Gdańskiej Stanisław Żaczek, członek komitetu strajkowego, zeznał przed sądem, że słyszał, jak dowodzący wojskami gen. Grzegorz Korczyński przekazuje Stanisławowi Kociołkowi „dyspozycje z centrali” co do warunków użycia broni wobec demonstrujących stoczniowców. Powiedział: „Pierwszy strzał w górę, drugi pod nogi, trzeci na wprost”. Stanisław Kociołek odparł: „Proszę wykonać”.

Grudzień 1970 Zbigniew Godlewski - Janek Wiśniewski

Pochód z ciałem Zbigniewa Godlewskiego (Janka Wiśniewskiego) w Gdyni 17 grudnia 1970 roku.

Kiedy 17 grudnia robotnicy, którzy na apel Stanisława Kociołka udali się do pracy, na Stacji Szybkiej Kolei Miejskiej w Gdyni znaleźli się pod lufami wojska, które otrzymało rozkaz zablokowania dostępu do portu i Stoczni. Wojsko ostrzelało wysiadających z kolejki robotników. Wśród zabitych był 18-letni Zbigniew Godlewski, którego ciało na drzwiach niesiono na czele uformowanego pochodu. Za nim niesiono pomazane krwią narodowe flagi.

Zbigniew Godlewski przeszedł do historii jako Janek Wiśniewski, za sprawą ballady o wydarzeniach Grudnia 1970 roku. Posłuchaj: Ballada o Janku Wiśniewskim.

Manifestacja ruszyła ulicami 10 Lutego i Juliana Marchlewskiego w kierunku przystanku Gdynia-Stocznia, gdzie tłum starł się z wojskiem. W manifestacji brali udział przedstawiciele wszystkich zawodów i grup społecznych. Pochód zebrał się ponownie na ul. Czerwonych Kosynierów i ruszył do centrum Gdyni. Przy Urzędzie Miejskim na ul. Świętojańskiej doszło do kolejnych starć.

Tymczasem na ulicach Słupska i Elbląga trwały demonstracje. Do strajkujących włączyli się pracownicy Stoczni Szczecińskiej im. Adolfa Warskiego, którzy razem z wieloma tysiącami ludzi demonstrowali w mieście. Wobec nich wojsko i milicja użyły siły, kiedy protestujący podpalili gmach Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Szczecinie. Śmierć poniosło 16 osób, w tym wiele młodzieży oraz osoby przypadkowo znajdujące się przy terenie protestu, a potem już walk. Jednocześnie służby zaczęły stopniowo tłumić strajki i demonstracje na Wybrzeżu.

17 grudnia 1970 roku przeszedł do historii jako czarny czwartek. Był to najbardziej krwawy dzień wydarzeń grudniowych. Następnego dnia Stocznia w Szczecinie została otoczona przez wojsko. W Elblągu zdecydowano się na użycie siły, co zaowocowało starciami z demonstrantami. Do miast północnej Polski przyłączyły się Białystok, Nysa, Oświęcim, Warszawa i Wrocław, gdzie zorganizowano nowe strajki. Miały one mniejszą skalę i były krótkotrwałe w przeciwieństwie do tych z Gdańska, Gdyni czy Szczecina.

19 grudnia strajk trwał już tylko w Szczecinie (zakończył się on dopiero 22 grudnia). Stocznie i porty Gdańska i Gdyni nie pracowały. We wszystkich objętych zamieszkami miastach Wybrzeża obowiązywały stan wyjątkowy i godzina milicyjna.

Grudzień 1970 Wojsko na ulicach

Wojsko na ulicach Gdańska. Grudzień 1970 rok.

Do spacyfikowania Wybrzeża wysłano 550 czołgów i 700 transporterów opancerzonych 8 Dywizji Zmechanizowanej. Do walki z demonstrantami ruszyło 5 tysięcy milicjantów i 27 tysięcy żołnierzy. Akcję tę nadzorował osobiście obecny w Trójmieście wiceminister MON Grzegorz Korczyński. Zostało zabitych 41 osób: 1 osoba w Elblągu, 6 w Gdańsku, 16 w Szczecinie i 18 w Gdyni. Ranne zostały 1164 osoby. Zatrzymano przeszło 3 tysiące osób. W wyniku starć oraz wypadków zginęło też kilku funkcjonariuszy MO oraz żołnierzy LWP, a kilkudziesięciu zostało rannych.

Jeżeli nie liczyć stanu wojennego, nigdy w czasach pokoju Wojsko Polskie na taką skalę nie zostało postawione w stan gotowości bojowej. W trakcie pacyfikowania demonstracji zużyto łącznie około 150 tys. sztuk środków chemicznych, a tylko żołnierze wystrzelili na Wybrzeżu blisko 46 tys. pocisków różnego kalibru i różnych typów.

Trzeba też pamiętać, że protestom społecznym towarzyszyła też walka wewnątrz kierownictwa PZPR. Wydarzenia Grudnia 1970 posłużyły skompromitowaniu Władysława Gomułki i w efekcie odsunięciu go od władzy.

Dopiero po transformacji ustrojowej postawiono przed sądem winnych tragedii wydarzeń grudniowych. Śledztwo w tej sprawie rozpoczęło się 8 października 1990 roku. Najważniejszymi oskarżonymi w tej sprawie byli Wojciech Jaruzelski, Kazimierz Świtała i Stanisław Kociołek. Proces trwał latami. Prawnicy oskarżonych przeciągali jego bieg wszystkimi możliwymi środkami, podczas procesu umierali świadkowie i oskarżeni, inni byli wyłączani z powodów zdrowotnych (w tym Wojciech Jaruzelski).

Pozostało tylko trzech oskarżonych: Stanisław Kociołek oraz niższej rangi wojskowi dowódcy: ppłk Bolesław F. (oficer polityczny), którego rola ograniczyła się do udziału w wydarzeniach od godz. 6 do 9 rano 17 grudnia 1970 roku, w rejonie wiaduktu w Gdyni-Stoczni, ppłk Mirosław W. (dowódca batalionu), który odpowiadał za wydarzenia 16 grudnia 1970 roku, przed bramą nr 2 Stoczni Gdańskiej.

Dwaj wojskowi zostali skazani w kwietniu 2014 roku na 2 lata więzienia w zawieszeniu. Sąd zmienił kwalifikację ich czynu na udział w śmiertelnym pobiciu. Natomiast Stanisław Kociołek w czerwcu 2014 roku został prawomocnie uniewinniony od zarzutu „sprawstwa kierowniczego” zabójstwa robotników. Sąd Najwyższy uchylił w 2015 roku wyrok uniewinniający i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. Stanisław Kociołek zmarł jednak 1 października 2015 roku, nigdy nie został ukarany.

Polecamy film fabularny „Czarny czwartek”, a także film dokumentalny „Czarny czwartek. Dlaczego?”.

Posłuchaj też: Tadek„Ballada grudniowa”

Program „Z filmoteki bezpieki” dotyczący Grudnia 1970 roku:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *