1. Pieśń o Tarnowskim (Dawid Hallmann)

[Powrót do tekstów z płyty Folkrap]

Dawid Hallmann - "Folkrap"

1. Pieśń o Tarnowskim (Dawid Hallmann)

Czemuż mię losy zbyt nielitościwe
Na ten smutek zostawiły?
Czemuż, nie zstąpią te włosy już siwe
Do jednej z tobą mogiły?
Z tobąm ja walczył, obce zwiedzał kraje,
Tyś poległ, a ja nieszczęsny zostaję.

Pamiętam, kiedy przed laty już wiela
Wysiał cię Czarny Zawisza,
Mnie ci młodemu dał za przyjaciela
I za broni towarzysza;
W Syrii, w Egipcie, w skalach Palestyny
Wkrótce dzielnymi wstawiłeś się czyny.

Tak żądza chwały dzielne Lecha plemię
Do ustawnych bojów nieci,
Nie dosyć jemu własnej bronić ziemie,
Gdzie tylko wojna, tam leci;
Któraż kraina tak jest oddaloną,
Żeby krwią naszą nie była zbroczoną?

Już nie podniesiesz tej dzielnej prawicy,
Którąś gromił najezdników!
Już cię nie ujrzą starzy wojownicy
Na czele walecznych szyków!
Pokój twym cieniom, o mężu wsławiony,
Zawsze zwycięzca, nigdy zwyciężony!

Tak gdy wspomina wodza żołnierz stary
A żal go ciśnie głęboki,
Z wolna idące czarne ujrzał mary,
Na nich Tarnowskiego zwłoki;
Wojsko, ród smętny, wśród płaczu i łkania,
Do ostatniego wiedli je mieszkania.

Przodem mąż zbrojny niósł proporzec długi
Uwieńczon ciemnym wawrzynem,
Na mm pisane hetmana zasługi
Zwycięstwo pod Obertynem,
Homel, Starodub, dzielnym szturmem wzięty,
I dumny Wołoch, pod jarzmo ugięty.

W Pańskiej świątyni, w złotogłowej szacie
Uchanski czulą wymową
Wspomniał, jak stale Tarnowski w senacie
Był Ojczyźnie radą zdrową,
Czcił tron, praw bronił, swobody szanował
I wściekły rokosz powagą hamował.

Tu już zaczęto obrzędy rycerskie
Husarze w hartownej stali
Buńczuk chorągwie i sajdaki perskie
O twardą trumnę łamali;
Dalej kirysnik w misiurce i zbroi
Wjechał na koniu do świętych podwoi.

Zrazu koń wolnym postępował chodem,
Głowę miał smutnie zwieszoną,
Gdy raptem bystrym puścił się zawodem,
A gdy drzewce pokruszono,
Trumna, kirysnik, ciężkiej zbroi brzemię,
Z ogromnym trzaskiem zapadły się w ziemię.

Ten blask, te godła wielkości wspaniałe,
Co w mgnieniu oka zamknęły,
Przywodząc na myśl, jak wszystko nietrwałe,
Łzy patrzącym wycisnęły,
A choć głaz twardy zwłoki jego kryje,
Nie umarł cały, sława jego żyje.

Lecz stratę męża, ten wzór wojowników,
Polak długo opłakiwał,
Starzec w senacie, wódz na czele szyków
Nieraz cieniów jego wzywał,
Szczęśliwy kraj ten, gdzie w kresie zawodu
Mąż wielki pewien wdzięczności narodu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *