Katastrofa Smoleńska – MAK

[ Strona informacyjna: Smoleńsk ]

Katastrofa smoleńska

[ Brzoza ] [ Ciała ofiar ] [ Czarne skrzynki ] [ Dwie wizyty ] [ Filmy ] [ Kłamstwa smoleńskie ] [ Komisja Millera ]
[ Książki ] [ Linki ] [ Lista ofiar ] [ Lot cywilny czy wojskowy? ] [ Lotnisko ] [ MAK ] [ Muzyka ] [ Mity smoleńskie ]
[ Obsługa lotniska ] [ Śledztwa ] [ Trotyl ] [ Wątpliwości ] [ Wrak ] [ Wybuch ]
[ Zespół Macieja Laska ] [ Zespół parlamentarny ] [ Zgony poza katastrofą ]

Międzypaństwowy Komitet Lotniczy, w skrócie MAK (od rosyjskiej nazwy komitetu) jest organizacją powołaną 30 grudnia 1991 roku w celu badania przyczyn cywilnych wypadków lotniczych na terenie państw będących wcześniej republikami Związku Sowieckiego, a następnie skupionych wokół Wspólnoty Niepodległych Państw. MAK zarejestrowany jest w Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO) jako niezależna międzynarodowa organizacja regionalna. W związku z przyjęciem konwencji chicagowskiej dla badania przyczyn katastrofy smoleńskiej, komisja MAK prowadziła śledztwo. Zobacz też: Rosyjskie śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej.

Dziennikarze z Polski przyjrzeli się komisji i wynika, że MAK to instytucja mocno wrośnięta w system postsowiecki i obarczona wieloma jego patologiami – od korupcji po nepotyzm. Nie tylko ustala przyczyny katastrof, ale wydaje pozwolenia na eksploatację niemal całego sprzętu wykorzystywanego przez lotnictwo cywilne.

Certyfikuje: silniki, części zamienne, środki łączności, lotniska i ich wyposażenie, placówki badawcze, w których powstają samoloty i, rzecz jasna, same samoloty – zarówno produkcji rodzimej, jak i importowane. Bez zgody Komitetu w Rosji nie wzbije się w powietrze ani jeden samolot, nie może działać ani jedno lotnisko. Za wydawanie certyfikatów MAK pobiera opłaty. Ma też przywileje przedstawicielstwa dyplomatycznego. Dzięki temu szefów MAK, niczym dyplomatów, chroni immunitet, a Komitet nie podlega rosyjskiej ani żadnej innej instytucji. Od jego decyzji nie ma odwołania.

Tatiana Anodina
Tatiana Anodina

W czasie, gdy komisja MAK prowadziła śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej, jej przewodniczącą była 71-letnia generał lotnictwa Tatiana Anodina.  Uważana za jedną z najpotężniejszych i zapewne najbogatszych kobiet w Rosji. Pod koniec lat 80. prywatnie związała się z Jewgienijem Primakowem, wtedy bliskim współpracownikiem Michaiła Gorbaczowa, członkiem Biura Politycznego KC KPZR i wysoko postawionym decydentem w KGB i potem w FSB, a później premierem Rosji. To jemu Anodina zawdzięcza stanowisko szefowej MAK.

Wokół pracy MAK narosło wiele kontrowersji. W 1997 roku, przyczyną katastrofy transportowca An-124 Rusłan była awaria silników, które przestały pracować. Mak, który wydał certyfikaty na silniki, mimo licznych głosów krytyki uparł się, że przyczyną katastrofy był błąd pilota. W 2006 roku po katastrofie ormiańskiego A320 o spowodowanie wypadku MAK znów oskarżył załogę. Ormiańska prasa ujawniła jednak, że zataił zeznania świadków, którzy mówili o błędach obsługi lotniska i ekspertyzy wskazujące na fatalny stan techniczny portu lotniczego (który Komitet wcześniej sam certyfikował). Sprawa wywołała tak duże kontrowersje, że ormiańskie media zażądały, by Armenia wystąpiła z MAK.

Głośna była też sprawa pilota linii Azor-Awia Aleksandra Kazancewa, którego MAK obarczył odpowiedzialnością za rozbicie wcześniej na lotnisku w Baku Iła-76. Wytoczył on proces o zniesławienie liniom lotniczym, do których należał samolot. Pilot przedstawił dokumenty, z których wynikało, że silniki feralnej maszyny siedem lat przed katastrofą zostały przez właściciela skreślone ze stanu i zakwalifikowane jako złom. Tuż przed katastrofą zużyte silniki znów zamontowano do samolotu. MAK wydał na nie certyfikat, a przewoźnik, jakby spodziewając się katastrofy, ubezpieczył samolot na 10 milionów dolarów. W swych zeznaniach oskarżył MAK nie tylko o niechlujnie czy błędnie wydany certyfikat, ale zafałszowanie ekspertyzy dotyczącej katastrofy.

Syn Tatiany Anodiny jest właścicielem drugich co do wielkości rosyjskich linii lotniczych Transaero. Firma zawdzięcza sukces protekcji Tatiany Andoiny. Pierwszym dużym zleceniem linii był przewóz obywateli rosyjskich żydowskiego pochodzenia do Izraela. Cała operacja nadzorowana przez KGB miała miejsce pod koniec lat 80. Rząd ZSRS wydał też rozporządzenie, w którym zwolnił Transaero z podatków i ceł na sprowadzane z zagranicy samoloty. Takie rozporządzenia wydawały też późniejsze władze Rosji.

12 stycznia 2011 roku MAK przedstawił raport końcowy dotyczący przyczyn katastrofy samolotu TU-154 M pod Smoleńskiem. Przed ogłoszeniem raportu w prasie pojawiły się kontrolowane przecieki o winie pilotów, utrudniało to zbudowanie logicznej i spójnej prawdy o katastrofie. Jak w przypadku poprzednich śledztw MAK, tak i raport kończący śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej wzbudził kontrowersje.

Według MAK nie zanotowano pożaru, wybuchu ani zderzenia z przeszkodami w powietrzu. Zanotowano natomiast błędy w organizacji lotu i jego technicznym przygotowaniu. Tatiana Anodina zaznaczyła, że to dowódcy lotu podejmują decyzję o lądowaniu i ponoszą za nią odpowiedzialność. Komisja techniczna ustaliła, że bezpośrednią przyczyną katastrofy były też błędy w wyszkoleniu załogi, nie wzięto pod uwagę że dowódca miał wylatane ponad 3,5 tys. godzin, a drugi pilot niemal 2 tys. Byli zgrani i doskonale się rozumieli. Odbyli wcześniej wspólnie kilkadziesiąt lotów, w tym wyczynowy powrót z Haiti nad Atlantykiem z uszkodzonym autopilotem, kiedy przez 14 godzin, z trzema międzylądowaniami, prowadzili samolot ręcznie.

Raport obarczył załogę samolotu niepodjęciem decyzji o odejściu na lotnisko zapasowe mimo informacji o niesprzyjających warunkach i podchodzeniem do lądowania mimo braku zgody z wieży kontrolnej. Ze stenogramów czarnych skrzynek wynika jednak, że obsługa lotniska pozwoliła, a nawet zachęciła pilotów do zejścia do minimalnej wysokości i w przypadku niemożliwości lądowania do odejścia.

Komisja MAK, bez żadnych dowodów ustaliła też obecność szefa sił powietrznych polskiego wojska, generała Andrzeja Błasika w kabinie pilotów. Obecność ta miała wywierać presję na załogę, która zdecydowała się na lądowanie mimo złych warunków. Obecność dowódcy mogła mieć znaczący wpływ na błędne decyzje załogi. Podczas badań we krwi generała Błasika wykryto alkohol etylowy w stężeniu 0,6 promila. MAK przekazał też, że w nerkach generała alkoholu nie stwierdzono. Zdaniem MAK, najbardziej prawdopodobne jest to, że alkohol został spożyty w czasie lotu. Nie stwierdzono obecności alkoholu we krwi żadnej z pozostałych ofiar. Obecności alkoholu nie potwierdziły żadne niezależne badania. Mógł to zresztą być tzw. alkohol endogenny, który wytwarza się w organizmie samoistnie po śmierci.

Mimo protestów rządu (aczkolwiek niezbyt stanowczych) MAK uznał swój raport za ostateczny. Jerzy Miller stwierdził, że „nie polemizujemy z zarzutami stawianymi stronie polskiej”, lecz uznał, że w raporcie są braki. Mówią o nich polskie uwagi do raportu, w których napisano, że „stan i przygotowanie lotniska w Smoleńsku były na tyle niezadowalające, że Rosjanie nie powinni wyrazić zgody na lądowanie polskiego Tu-154″. Zobacz też: Kłamstwa smoleńskie i wątpliwości wokół katastrofy smoleńskiej.

Got Something To Say:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*