Przebieg Obławy augustowskiej 1945 r.

[ Powrót do historii Polski ]

[ Strona informacyjna: Obława augustowska 1945 r. ]

[ Przygotowania ] [ Przebieg ] [ Badania ]

Obławę augustowską przeprowadzono przy wykorzystaniu sił 50. armii 3. Frontu Białoruskiego, jak i 62 Dywizji Wojsk Wewnętrznych NKWD. Samą akcją dowodził Zastępca Szefa Głównego Zarządu Kontrwywiadu „Smiersz”, gen. major Iwan Gorgonow, ale także Szef Zarządu Kontrwywiadu 3 Frontu Białoruskiego, gen. porucznik Paweł Zielenin. Po stronie PRL w operacji brali udział funkcjonariusze lokalnych struktur UB i milicji oraz ich tajni współpracownicy, konfidencji i różnej maści denuncjatorzy. Na terenie powiatu suwalskiego zaangażowano także dwie kompanie Praskiego Pułku Piechoty LWP pod dowództwem por. Maksymiliana Sznepfa. Wśród żołnierzy LWP, którzy wspomagali Sowietów, znajdował się późniejszy szef MSW, Mirosław Milewski, który wówczas pracował w UB w Augustowie i wykazywał się wielkim zaangażowaniem w przeprowadzenie obławy.

Oddziały wojsk sowieckich przystąpiły do otaczania kordonami lokalnych wsi i aresztowania ich mieszkańców, podejrzanych o kontakty z polskim podziemiem niepodległościowym. Zatrzymywano i aresztowano także zwykłe, postronne osoby, które znalazły się w „złym miejscu w złym czasie” – czyli po prostu poza swoim miejscem zamieszkania. Sercem i centrum dowodzenia operacji znajdowało się najprawdopodobniej w Augustowie, gdzie znajdowało się dowództwo „Smierszu” – sowieckiego kontrwywiadu wojskowego.

W wyniku szeroko zakrojonej akcji zatrzymano ponad 7000 osób, które były następnie więzione w około pięćdziesięciu miejscach. Władze sowieckie zorganizowały obozy filtracyjne, gdzie aresztowane osoby były poddawane brutalnym przesłuchaniom (np. umieszczając je unieruchomione pętami z drutu kolczastego w dołach zalanych zimną wodą). Część osób po owych przesłuchaniach powróciła do własnych domów. W akcji aresztowano także 252 Litwinów z litewskiego ruchu niepodległościowego, które następnie przekazano lokalnym organom litewskiego NKWD. W rękach sowietów pozostało około 600 Polaków, których późniejszy los nie jest znany – zostali oni wywiezieni ku nieznanej destynacji i zaginął po nich jakikolwiek ślad. Owych aresztowań dokonały organy kontrwywiadu „Smiersz”, 3 Frontu Białoruskiego. Owe kilka setek obywateli narodowości polskiej zostały najprawdopodobniej wywiezione w okolice Grodna i następnie zamordowane na terenie tzw. Fortów Grodzieńskich, gdzie już wcześniej NKWD przeprowadzało podobne masowe egzekucje. Prawdopodobną lokalizacją mordów mogłaby być także wieś Naumowicze w obwodzie grodzieńskim na Białorusi. Polscy badacze, jak np. prof. Krzysztof Jasiewicz wskazał rejon jeziora Gołdap i okolice wsi Rominty (obecnie Krasnolesje), w Puszczy Romnickiej, jako najbardziej prawdopodobne miejsce kaźni Polaków. Ciekawą hipotezę wysunęła prof. Natalia Lebiediewa z Instytutu Historii Rosyjskiej Akademii Nauk, która jest zdania, iż Polacy mogli trafić do tajnego sowieckiego obozu, gdzie przeprowadzano na nich okrutne eksperymenty przy użyciu broni chemicznej i biologicznej.

Najdokładniejsze światło na kwestię lokalizacji mordu Polaków przez sowietów rzucił rosyjski historyk, Nikita Pietrow, który opublikował szyfrowaną depeszę z lipca 1945 roku, której autorem był gen. Wiktor Abakumow, a adresatem szef NKWD, Ławrentij Beria. Została ona odnaleziona w 1990 roku w archiwach KGB. Wynikało z niej, że 20 lipca 1945 roku do Olecka przybyła z Moskwy wyselekcjonowana grupa funkcjonariuszy „Smierszu”, na czele której stał gen. Iwan Gorgonow. Miała ona przeprowadzić „likwidację zatrzymanych w lasach augustowskich bandytów”. Gorgonowowi w owej zbrodni miał pomagać szef kontrwywiadu „Smierszu” 3 Frontu Białoruskiego, wspominany wcześniej gen. Paweł Zielenin. Ustalenia Nikity Pietrowa mają wielką wagę dowodową, z racji tego, iż w depeszy Abakumowa jest podana liczba 592 obywateli polskich, która odpowiada tym samym wręcz dokładnie liczbie mieszkańców uznanych za zaginionych w trakcie samej obławy. Z owej depeszy wynika wręcz niezbicie, że obława została zorganizowana na osobiste polecenie i rozkaz Józefa Stalina. Należy także wspomnieć, iż sowieci przeprowadzili podobną do Obławy augustowskiej operację po drugiej stronie granicy, w okręgu mariampolskim na Litwie.

Szczególnie przykre są okoliczności, w jakich polscy mieszkańcy terenów objętych Obławą augustowską byli aresztowani przez sowiecki aparat represji. Przypadkowych mieszkańców miasteczek i wsi zgarniano w masowych łapankach podczas ich pracy w polu, pod kościołami, na rynkach i targach. Wiele osób utraciło z dnia na dzień trzech lub więcej członków własnych rodzin, którzy już nigdy nie dali o sobie jakiegokolwiek znaku zycia. Nawet pomimo zapewnień samych sowietów, którzy zapewniali, że wszyscy przesłuchani wrócą do swoich domów. Szczególnie obrzydliwą rolę w obławie pełnili różnej maści denuncjatorzy i konfidenci, którzy niejednokrotnie byli wręcz dumni z faktu pomagania przy „wyławianiu” członków polskiego podziemia niepodległościowego. W archiwach IPN-u odnaleziono donos niejakiego Izydora Wutowicza do WUBP w Białymstoku (z sierpnia 1952 roku), gdzie podkreślał on, że będąc na terenie gminy Lipsk (powiat Augustów) w 1945 roku wspólnie z NKWD ścigał miejscowych „bandytów” spod znaku AK, gdyż w tym czasie współpracował z NKWD. Znamienny jest także przypadek jednej z ofiar obławy, Tadeusza Pietrołaja, który został aresztowany przez własnego szkolnego kolegę, Romana Dyndo, który był wówczas funkcjonariuszem PUBP w Suwałkach.